Depresja ?
: 17 sie 2006, 01:01
witam !
Mam, ze tak powiem dosyc pospolity problem, a mianowicie jestem juz ze swoja dziewczyna grubo ponad 2 lata(mamy po 19 lat) i jak to w kazdym zwiazku bywaly klotnie mniejsze i wieksze ale od jakiegos tygodnia zaistaniala taka sytuacja, ze moja dziewczyna mowi mi, ze nie czuje ode mnie zadnej milosci, ze nie interesuje sie nia. Wspomina ciagle jaki kiedys bylem, co bym nie zrobil dla niej kiedys itp. Wlasnie od owego tygodnia mowi mi, ze ma az depresje w zwiazku z ta cala sytuacja, caly czas zastanawia sie i dochodzi do wniosku, ze to ja jakos opuscilem sie w obowiazkach chlopaka i jest jej z tego powodu smutno, nieraz placze nawet powtarzajac caly czas to samo ze ma depresje i bardzo mnie kocha i widzi to ze sie nia nie interesuje.
A mowi tak poniewaz ostatnio siedzialem z kumplami wieczorem przez jakies 2 h , po tym jak pojechala do domu, i po prostu gadalem, nic wiecej. Wypominala mi, ze kiedys jakos nie szedlem do nich jak ona jechala do domu, tylko od razu szedlem do domu. No ale ostatnio poczulem potrzebe taka i poszedlem pogadac, zapytac sie co i jak i co slychac ogolnie i cos w tym zlego ? Spedzilem z nia caly dzien po czym poszedlem do nich na 2 h...
Kiedys tez mi tak wypominala jak przychodzilem po nia pod szkole, a raz nie przyszedlem bo nie moglem to od razu bylo, ze kiedys moglem przychodzic chocby nie wiem co...
Abstrachujac od tych sytuacji caly czas mowi mi, ze nie mam o czym z nia gadac...ale kurde zawsze przychodzi do mnie jakas smutna jakby udawala ze ma jakas depresje i wymagala ode mnie wszystkiego. Ze to ja nie moge zrobic tego i tamtego...
Ja osobiscie nie widze zebym sie zmienil. Jestem taki jak kiedys i widze nasz zwiazek taki jak byl zawsze tylko nie wiem dlaczego ona nie...Uwierzcie mi, ze czasem ma takie blahe problemy, ze az mnie to denerwuje, a pozniej sie obraza sie ja jestem jakis agresywny i dziwny...
Naprawde nie wiem co robic. Ta cala depresja jej wyrosla ot tak, bez praktycznie jakiegos wiekszego problemu...
Na poczatku mi bylo smutno jak ona sie smucila i bylem caly czas mily zeby tylko bylo dobrze ale teraz powiem wam szczerze, ze denerwuje mnie ta cala sytuacja, naprawde nie mam pomyslu jak to zmienic, nie mam do tego glowy...
Dlatego prosze was o pomoc, powiedzcie mi co o tym myslicie i doradzcie ! Moze mieliscie kiedys podobna sytuacje i znacie rozwiazanie !?
Mam, ze tak powiem dosyc pospolity problem, a mianowicie jestem juz ze swoja dziewczyna grubo ponad 2 lata(mamy po 19 lat) i jak to w kazdym zwiazku bywaly klotnie mniejsze i wieksze ale od jakiegos tygodnia zaistaniala taka sytuacja, ze moja dziewczyna mowi mi, ze nie czuje ode mnie zadnej milosci, ze nie interesuje sie nia. Wspomina ciagle jaki kiedys bylem, co bym nie zrobil dla niej kiedys itp. Wlasnie od owego tygodnia mowi mi, ze ma az depresje w zwiazku z ta cala sytuacja, caly czas zastanawia sie i dochodzi do wniosku, ze to ja jakos opuscilem sie w obowiazkach chlopaka i jest jej z tego powodu smutno, nieraz placze nawet powtarzajac caly czas to samo ze ma depresje i bardzo mnie kocha i widzi to ze sie nia nie interesuje.
A mowi tak poniewaz ostatnio siedzialem z kumplami wieczorem przez jakies 2 h , po tym jak pojechala do domu, i po prostu gadalem, nic wiecej. Wypominala mi, ze kiedys jakos nie szedlem do nich jak ona jechala do domu, tylko od razu szedlem do domu. No ale ostatnio poczulem potrzebe taka i poszedlem pogadac, zapytac sie co i jak i co slychac ogolnie i cos w tym zlego ? Spedzilem z nia caly dzien po czym poszedlem do nich na 2 h...
Kiedys tez mi tak wypominala jak przychodzilem po nia pod szkole, a raz nie przyszedlem bo nie moglem to od razu bylo, ze kiedys moglem przychodzic chocby nie wiem co...
Abstrachujac od tych sytuacji caly czas mowi mi, ze nie mam o czym z nia gadac...ale kurde zawsze przychodzi do mnie jakas smutna jakby udawala ze ma jakas depresje i wymagala ode mnie wszystkiego. Ze to ja nie moge zrobic tego i tamtego...
Ja osobiscie nie widze zebym sie zmienil. Jestem taki jak kiedys i widze nasz zwiazek taki jak byl zawsze tylko nie wiem dlaczego ona nie...Uwierzcie mi, ze czasem ma takie blahe problemy, ze az mnie to denerwuje, a pozniej sie obraza sie ja jestem jakis agresywny i dziwny...
Naprawde nie wiem co robic. Ta cala depresja jej wyrosla ot tak, bez praktycznie jakiegos wiekszego problemu...
Na poczatku mi bylo smutno jak ona sie smucila i bylem caly czas mily zeby tylko bylo dobrze ale teraz powiem wam szczerze, ze denerwuje mnie ta cala sytuacja, naprawde nie mam pomyslu jak to zmienic, nie mam do tego glowy...
Dlatego prosze was o pomoc, powiedzcie mi co o tym myslicie i doradzcie ! Moze mieliscie kiedys podobna sytuacje i znacie rozwiazanie !?
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
