Skąd się bierze jego dziwne zachowanie?
: 31 sie 2006, 16:51
Od dwóch miesięcy spotykam się z pewnym mężczyzną. Jest ode mnie dużo starszy, jest rozwodnikiemi i ma 13-letniego syna. Nasza znajomośc z początku opierała się tylko na przyjaźni. W ostatnim czasie bardzo zbliżyliśmy się do siebie, wyglądało na to że stworzymy stały związek.
Mieszkamy daleko od siebie, dlatego nasz kontakt opierał się głównie na rozmowach przez gg i telefonicznych. Spotykaliśmy się co drugi łikend u niego. Jednak w ciągu ostatnich 11 dni on bardzo dziwnie się zachowuje, prawie w ogóle się do mnie nie odzywa, nie pisze, nie dzwoni. Wszystko zaczęło się od momentu kiedy miał wypadek samochodowy, leżał w szpitalu a ja nie wiedziałam co się dzieje. Przez dwa dni nie dawał znaku życia chociaż miał taką możliwość. Byłam strasznie zła o to że nie pomyślał nawet że mogę się martwić. Porozmawialiśmy o tym i sądziłam że jego zachowanie się zmieni, a właściwie wróci do sptanu poprzedniego. Niestety tak się nie stało. On nadal milczy, na moje próby dowiedzenia się co jest przyczyną takiego zachowania odpowiada że ma problemy w które nie chce mnie wtajemniczać żebym się nie martwila. Na pytanie czy chce zakończyć znajomość mówi że nie, jednak prosi mnie o wyrozumiałość.
Tylko że ja nie rozumiem co mam robić. Zrozumieć go? Jak skoro nawet nie wiem w czym problem. Dać mu czas aż sobie wszystko poukłada? Ile tego czasu, już jestem na skraju załamania.
Wczoraj napisałam mu maila o tym co czuję i co mnie boli. W południe napisał do mnie esemesa gdzie obiecal że niedługo odpisze na moją wiadomośc. Nic takiego nie nastąpiło. Wiem że jest w domu, wiem że korzysta z komputera. Dziwi mnie dlaczego nie odpisuje. Kurcze, nie wiem co robić, kiedy proponuje rozstanie, prosi abyśmy tego nie robili.
To mądry, wykształcony, zrównoważony człowiek. takie zachowanie w ogóle do niego nie pasuje. Zazwyczaj nie unikał konfrontacji. Twierdzi że traktuje mnie poważnie i chce być ze mną. Aż zgłupiałam z tego wszystkiego.
Mieszkamy daleko od siebie, dlatego nasz kontakt opierał się głównie na rozmowach przez gg i telefonicznych. Spotykaliśmy się co drugi łikend u niego. Jednak w ciągu ostatnich 11 dni on bardzo dziwnie się zachowuje, prawie w ogóle się do mnie nie odzywa, nie pisze, nie dzwoni. Wszystko zaczęło się od momentu kiedy miał wypadek samochodowy, leżał w szpitalu a ja nie wiedziałam co się dzieje. Przez dwa dni nie dawał znaku życia chociaż miał taką możliwość. Byłam strasznie zła o to że nie pomyślał nawet że mogę się martwić. Porozmawialiśmy o tym i sądziłam że jego zachowanie się zmieni, a właściwie wróci do sptanu poprzedniego. Niestety tak się nie stało. On nadal milczy, na moje próby dowiedzenia się co jest przyczyną takiego zachowania odpowiada że ma problemy w które nie chce mnie wtajemniczać żebym się nie martwila. Na pytanie czy chce zakończyć znajomość mówi że nie, jednak prosi mnie o wyrozumiałość.
Tylko że ja nie rozumiem co mam robić. Zrozumieć go? Jak skoro nawet nie wiem w czym problem. Dać mu czas aż sobie wszystko poukłada? Ile tego czasu, już jestem na skraju załamania.
Wczoraj napisałam mu maila o tym co czuję i co mnie boli. W południe napisał do mnie esemesa gdzie obiecal że niedługo odpisze na moją wiadomośc. Nic takiego nie nastąpiło. Wiem że jest w domu, wiem że korzysta z komputera. Dziwi mnie dlaczego nie odpisuje. Kurcze, nie wiem co robić, kiedy proponuje rozstanie, prosi abyśmy tego nie robili.
To mądry, wykształcony, zrównoważony człowiek. takie zachowanie w ogóle do niego nie pasuje. Zazwyczaj nie unikał konfrontacji. Twierdzi że traktuje mnie poważnie i chce być ze mną. Aż zgłupiałam z tego wszystkiego.


