Tego lata pierwszy raz spotkało mnie coś takiego - jeden wypad, jedno spotkanie, a poczułam się jak gromem rażona
A jakie były/są Wasze letnie zauroczenia?
Moderator: modTeam

Ja będąc u kuzynki poznałam chłopaka- jej kolęgę- Konrada. Miłość w dwa tygodnie- wszystko przyśpieszone do granic możliwości- spacery po północy, przesiadywanie pod domem do rana, godzinne rozmowy telefoniczne. Jak to bywa z wakacyjną miłością- szybko przychodzi, szybko przechodzi.... Wróciłam do domu, wszystko zaczeło powoli "stygnąć"- nie była to jesczze era telfonów komórkowych, nie ten wiek (naszsami pisze:A jakie były/są Wasze letnie zauroczenia?
) na podróze własnym samochodem, odległość, brak internetu, czegokolwik co mogłoby pomóc naszej znajomości. Nie widziałam go dwa lata- najzwyczajniej w świecie o nim zapomniałam. Los chciał abyśmy się spotkali- kiedyś na szkolnym korytarzu spotkałam chłopaka- wgapiał się we mnie, wydawał mi się jakiś znajomy ale go nie poznałam- bardzo się zmienił. Widywaliśmy się jeszzcze na korytarzu- kilka razy, przelotnie- on kończył jakies studium policealne. Po pół roku od ponownego spotkania, z kuzynką (tą u której byłam na owych wakcjach) uciekłyśmy z nudnej osiemnastki- pojechałasmy na dyskotekę. Spotkałam go tam, podszedł do mnie, spytal sie czy go pamiętam "powiedziałam nie"- mówiłam prawdę, ponowił kilka razy pytanie, odszedł... Dopiero póżniej dowiedziałam się, że to był Konrad. Zmienił się strasznie- poznałam go gdy dojrzewał, ponownie spotkałam go jako wchodzącego w życie młodego mężczyznę. Byłam zła na siebie- jak mogłam go nie poznać- nie poznać tych oczu, usmiechu, głosu.... gdy spotkałam go kolejny raz szedł z dziewczyną za rękę. Odpuściłam... a szkoda.
Może i dobrze 

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 721 gości