agnieszka.com.pl • odpowiedzialnosc
Strona 1 z 1

odpowiedzialnosc

: 20 wrz 2006, 18:02
autor: Gt10
chcialbym poruszyc pewien temat... zaczalem rozmyslac na ten temat od pewnej lajtowej rozmowy z matka mojej lubej... jak ktos uwaznie sledzil inny moj topik w tym dziale to zna moja historie... i zaczela mi mowic ze bardzo mnie lubi itp itd tylko ze bardzo jej sie nie podoba we mnie to ze jestem pamietliwy....ze nie potrafie sie odzielic od przeszlosci , ze sie tym przejmuje czesto... i ze nie umiem zapomniec czegos tam jej corce... nevermind

chodzi mi o to ze spotyka sie ludzi ktorzy nasmrodza i pozniej odzielaja sie od tego, chca by im to zapomniec "bo to juz przeszlosc".. nie rozumiem takiej postawy..dla mnie jest to paranoja...
mi ludzie nie maja czego wypominac... dlaczego? bo czuje sie odpowiedzialny za to co robie i za to co zrobilem, nikt mi nie moze powytykac praktycznie zadnej rzeczy, poza jakimis naprawde kretynskimi glupotami...

czy rzeczywiscie tak teraz jest? ze jak sie nasmrodzi to sie wieje z tamtad?

spotykam sie z jeszcze jednym odlamem takiego zachowania...spotykana zwlaszcza u ludzi ktorzy niosa sie ze swoja wiara, i jak nasmrodza to zamiast wiac ztamtad i sie nie przyznawac to pyk-pyk leca do spowiedzi i uwazaja ze sa swieci....
a mnie taka kur*** bierze jak spotykam takie przypadki <wsciekly>

: 20 wrz 2006, 18:43
autor: ksiezycowka
Nie za brdzo Cie rozumiem. Od kłopotów sie ucieka - to jasne.
Ale to ze kiedys sie np upijalam do nieprzytomnosci i spotykalam z baaardzo roznymi facetami nie jest zadnym powodem do dumy np, ale jest moja przeszloscia czyms co mnei czegos nauczylo wiec sie od niej nie odcinam ale i jej nie rozpamietuje.

Zdefinij moze to nasmordzneie, co?

: 20 wrz 2006, 18:54
autor: Gt10
podam ci konkretny przyklad, mozliwe ze znasz moja historie, byl tu topik walkowany... i nagle okazuje sie ze chca zebym o tym wszystkim zapomnial bo moja ukochana nagle zaczela uwazac ze to jest przeszlosc, ale w koncu przeszlosc i terazniejszosc to stanowi to jakimi jestesmy?
i w tym momencie zostaje mi wytykane ze ja nie umiem uznac tego za przeszlosc,
a ja po prostu nazywam to odpowiedzialnoscia za swoje czyny... bo za bledy sie placi...

zdaje se sprawe z tego ze nagmatwalem i topik moze spotkac sie z powszechnym niezrozumieniem... akurat tutaj mam ciut problemow z ubraniem w slowa tego co chce wyrazic <chory>

: 20 wrz 2006, 18:58
autor: ksiezycowka
Gt10 pisze:mozliwe ze znasz moja historie
Nie znam. W dwoch slowach co zroboila Twoja reakcja nie musisz pisac jak sie skonczylo.

: 20 wrz 2006, 19:05
autor: Gt10
wlasnie ciezko powidziec co zrobila, bo jednym slowem tego nie mozna nazwac... ale po prostu rozne rzeczy sie powtarzaly i nagle teraz okazuje sie, ze jednak nie jestem super bo nie umiem odciac sie od tego co ona robila od tak o! jak ja to odbieram? ze odcina sie calkowicie od odpowiedzialnosci za swoje czyny... a takiej postawy to ja nie rozumiem.. mysle ze teraz powinno byc w maire zrozumiale

: 20 wrz 2006, 20:14
autor: ksiezycowka
Gt10, moze powiem inaczej. Dal linka do tego Twojego topa <chory>

: 20 wrz 2006, 21:31
autor: Gt10
wyslalem Ci na priva linka...ale lejcie na moja historie tylko chodzi mi o sam problem ktory probowalem wyrazic w swoich postach... moja historia teraz nie jest problemem tutaj

: 20 wrz 2006, 21:36
autor: ksiezycowka
Ok rozumiem. Mi chodiz o skale. Bo pewne rzeczy tym bardziej jesli wydazyly sie dosyc dawno temu powinno sie umiec "zasypac", pogodzic jakos tam zapomniec niech ida z pierwszego planu relacji. Ale jelsi np kobieta wymaga od Ciebie zebys zrobil pstryk i zgodzil sie ze "to tylko przeszlosc" np po tym jak sie okazalo ze Cie zdradzala pol roku a Ty sie dowiedziales gdzies z miesiac temu to jest chore.

Wydaje mi sie ze ja albo bola jej bledy i chce zbeys jej do konca wybaczylk darowal nie rozgrzebywal i zeby bylo po prostu juz "ok". Ąle chce za bardzo...musi poczekac czy i kiedy Ty uznasz to za przeszlosc.

: 20 wrz 2006, 21:53
autor: pani_minister
Bo widzisz, Gt10, trzeba umieć oddzielić odpowiedzialność od rozpamietywania. Zrobiła dziewczyna coś parszywego? Więc wg Ciebie powinna ponieść karę. Kara może być jednorazowa lub rozciągnięta w czasie. Jeśli zdecydujesz się na jednorazową awanturę i wybaczenie, to wracanie do tej sprawy za każdym razem, gdy Ci sie przypomni i będziesz chciał zademonstrować własne wkur.wienie i przypomniec jej nielojalność, jest najkrótszą drogą do poważnych problemów. Nikt nie chciałby być w związku, w którym nigdy nie wiesz, w którym momencie partner wyciągnie coś z przeszłości, żeby udowodnić własną rację. Albo - albo: albo wybaczasz i nie wracasz do sprawy bez wyraźnej konieczności - albo nie wybaczasz, tylko w takim przypadku nie udawaj, że wszystko jest w porządku.
Gt10 pisze:czy rzeczywiscie tak teraz jest? ze jak sie nasmrodzi to sie wieje z tamtad?

Nie ma sensu uciekać, ale nie ma tez sensu w pozostawaniu w miejscu i napawaniu się odorem i w nieotwieraniu okien, żeby przypadkiem smród z czasem nie wywietrzał.

: 21 wrz 2006, 15:23
autor: messiah
to racja - życie w związku w którym będzie się wracać do takich rzeczy nie ma sensu.. Ale nikt nie może wymagać od osoby poszkodowanej,żeby ot tak sobie zapomniała. Wychodzi na to, że ta osoba cierpi jeszcze bardziej. Matka broni dziewczyny to normalne, kobiety często jedna drugą kryją nawet jak chodzi o zdradę.
Ja powiem - nie daj sobie babom wleźć na głowę a pannę ustaw do pionu.

pzdr

: 21 wrz 2006, 22:43
autor: mrt
Ile razy i czasu można kogoś za coś karać? Ileż można komuś wyciągać coś z przeszłości? Trzeba pozwolić człowiekowi żyć! A jak nie potrafi się pogodzić z przeszłością i żyć normalnie, to się zostawia kogoś w spokoju i odchodzi, bo nie dość, że tego z przeszłością się wykończy, to jeszcze przy okazji rodzinę, sąsiadów i ekspedientkę w warzywniaku.

: 21 wrz 2006, 22:45
autor: ksiezycowka
mrt pisze:Ileż można komuś wyciągać coś z przeszłości?
Dopoki pewne kwestie nei przyschna. Zalezy czy ktos wywleka cos sprzed roku pol roku czy 2 tygodni.

: 22 wrz 2006, 16:01
autor: joj_sport87
zastanow sie czy jej to wybaczasz/wybaczyles, bo jesli nie to chyba nie bedzie zbyt fajnie...
ja swojej nie wybaczylem 3 miesiecznej zdrady, choc plakala, prosila, przepraszala... nie mialem zamiaru sie meczyc spychicznie, bo wiem ze nawet jakbym chcial to nie wybaczylbym jej tego - nie ma co sie zmuszac, meczyc i zastanawiac... kazdy uczy sie na bledach, wiec moze i ona sie nauczy, ze tak sie nie robi.
zastanow sie nad tym, ale jesli jej wybaczyles i dobrze sie z tym czujesz odpusc sobie i sprobuj zapomniec, bo jesli tego nie zrobisz to nie bedziesz szczesliwy, gwarantuej Ci to...