Strona 1 z 1
Poużywać życia...
: 02 lis 2006, 23:18
autor: Mysiorek
Poużywać życia... co to znaczy
Jedni rozumieją przez to wydłużenie okresu beztroski, nawet wynudzenie się na śmierć.
Inni "róbta co chceta". Inni jeszcze, cioranie się w życiu cały czas i pod każdym kątem. Jeśli boli - wiedzą, że żyją. Inni, pewnikiem, jeszcze inaczej to rozumieją.
Czy brak odpowiedzialności za innego człowieka (czy dużego, czy maleńkiego) można nazwać "używaniem życia"? Czy jest jakiś okres w/wymienionego, czy usprawiedliwienie niewspółdzielenia życia z innym człekiem?
Kiedy i jak "używacie życia" i jak to rozumiecie?
: 02 lis 2006, 23:28
autor: Ciekawski
Używam życia.
Aktualnie używam go, z drugą osobą przy boku. Nie czuję się przy tym ograniczony, bo używanie życia nie tyczy przecież tylko, a w moim przypadku przede wszystkim, sfery seksualnej. Pod tym pojęciem rozumiem realizowanie swoich pasji, możliwość osiągania celów które sobie stawiam bez żadnej presji. Wolność w dość pokracznym wyobrażeniu. Chcę wyjść na spacer w środku nocy? Proszę bardzo.
Kumpel dzwoni, że za godzinę wyjeżdżamy na drugi koniec kraju tylko po to, aby pogapić się na wschód słońca w górach lub nad morzem? Z przyjemnością.
A jeśli przy tym jest ktoś, z kim mogę się tymi radościami i 'używaniem' dzielić bądź robić to razem z tą osobą...to tak chyba wygląda moja definicja szczęścia. Cholera.
: 02 lis 2006, 23:32
autor: Ted Bundy
hmmmm, używam życia, bo żyję. Oddycham. Wiem, po co.
Z drugiej strony, sam termin kojarzy mi się pejoratywnie, jako "bawienie się"
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Ale to wina zrytego środowiska

: 02 lis 2006, 23:41
autor: GNRose
Mysiorek pisze:Czy brak odpowiedzialności za innego człowieka (czy dużego, czy maleńkiego) można nazwać "używaniem życia"?
Nie jest to cala prawda, ale na pewno spora jej czesc, podstawa. Tzn. ta odpowiedzialnosc czesto w bardzo duzym stopniu to uzywanie zycia ogranicza.
Dla mnie pod tym terminem kryje sie po prostu robienie tego, co pragniesz, brak ograniczen z czyjejkolwiek strony, realizowanie sie w tym, w czym chcesz sie realizowac (takze w nicnierobieniu

).
: 03 lis 2006, 00:00
autor: Yasmine
A gdzie opcja "juz nie uzywam zycia" .... bo ja sie tak chyba czuje....
: 03 lis 2006, 01:50
autor: paula19
Yasmine pisze:A gdzie opcja "juz nie uzywam zycia" .... bo ja sie tak chyba czuje....
lub marnowanie zycia na każdym kroku i w każdej dziedzinie, bo mogła bym się wypowiedzieć obszernie w tej kwesti....
: 03 lis 2006, 08:13
autor: Mona
Mysiorek pisze:Kiedy i jak "używacie życia" i jak to rozumiecie?
Moim zdaniem możemy nazwać takim mianem stan, w czasie którego czujemy, że jesteśmy spełnieni i dotyczyć to może różnych dziedzin życia. Realizujemy nasze marzenia i współuczestniczymy w realizowaniu marzeń osób, które żyją z nami, a także osób z najlbliższego otoczenia, zakładając że to akurat nazwiemy sobie mianem "używanie życia".
Mysiorek pisze:Czy brak odpowiedzialności za innego człowieka (czy dużego, czy maleńkiego) można nazwać "używaniem życia"?
Można, jeśli osoba, która "używa życia" uznaje, że dla niej jest to dobre. Nie czuje się winna, bo to daje jej spełnienie, w tym momencie.
Mysiorek pisze:Czy jest jakiś okres w/wymienionego, czy usprawiedliwienie niewspółdzielenia życia z innym człekiem?
Wg mnie, tylko choroba może usprawiedliwić takie zachowanie. Ktoś inny mógłby napisać, że chęć pobycia sobie w samotności też. Jednak jak długo ta samotność, jeśli wcześniej wzieliśmy na siebie odpowiedzialność za drugą osobę?
: 03 lis 2006, 10:36
autor: Sir Charles
Ja jestem jakiś zboczony - byłem pewien, że to temat o nartach
W zasadzie nie moge powiedzieć, że używam życia. Choć można powiedzieć, że żyję głównie nakręcony nadzieją na jakieś konkretne, poszczególne użycie. Nie umiem tego zdefiniować. Ale na potrzeby pytania mogę sobie założyć, że używanie życia przejawia się najpełniej w tych stanach ducha i umysłu, kiedy energia rozpiera mnie do wszelkiego działania, mózg paruje z nadmiaru pomysłów i idei, a ja wiem, że mam nad wszystkim absolutną kontrolę...
O właśnie! Proponuję tak: "Używam życia, ponieważ mogę o sobie powiedzieć, że mam w dupie los/przeznaczenie."
[ Dodano: 2006-11-03, 10:43 ]GNRose <browar> Dawno Cię nie było

: 03 lis 2006, 11:36
autor: anika
Jak dla mnie używanie życia to:
- możliwość robienia tego na co mam ochotę
- robienie czegoś co sprawia mi radość
- głupie spontaniczne pomysły, które się realizuje
- także brak ograniczeń, ale nie zawsze odnoszących się do partnera, a np. finansowych
- życie z dnia na dzień bez troski o to jaka będzie przyszłość
- miłe spotkanie w gronie sprawdzonych przyjaciół.
Brak odpowiedzialność za drugą osobę też może być używaniem życia, ale jak dla mnie to ma sens w przypadku osób, które są młode, nie mają rodziny. Jeśli ktos już ją ma, to musi sobie niestety znaleźć inny sposób na używanie życia. Taki, który nie rani innych osób.
Jak dla mnie nie ma usprawiedliwienia, jesli ktoś godzi się na samowolne narzucenie sobie odpowiedzialności za drugą osobę, powinien starać się to wypełniać. Używanie życia nie może być ważniejsze od zobowiązań wobec innych osób.
: 03 lis 2006, 11:54
autor: GNRose
Sir Charles pisze:GNRose Dawno Cię nie było

Czesc, Charlie <browar> Bardzo mi milo byc tu z powrotem z Wami

Zachodzilem wczoraj w glowe, czy to Ty jestes pod tym nowym nickiem- wyszlo mi, ze tak, i nie pomylilem sie
Pozdrowienia dla wszystkich (a szczegolnie dla Yasmine i Ptaszka

)
Ok., przepraszam za OT- mam nadzieje, ze Mysiorek wybaczy jeszcze ten jeden raz
Co do tematu, to uzupelnie jeszcze: brak odpowiedzialnosci za kogos nie oznacza automatycznie korzystania z zycia- w koncu to nie jedyne zobowiazania w zyciu...
: 03 lis 2006, 12:33
autor: ptaszek
"Używanie życia" - to dla mnie po prostu korzystanie z przyjemności tego świata, właściwie chodzi o rozkosze zmysłowe. Używanie - nawet do granic.
Ja używam życia troszkę - nigdy się nie zatracam w przyjemnościach. Od czasu do czasu mam ochotę zapomnieć o wszystkim i sprawić sobie jakąś przyjemność - na chwilę. To wszystko.
GNRose pisze:Pozdrowienia dla wszystkich (a szczegolnie dla Yasmine i Ptaszka

)
Witaj z powrotem

: 03 lis 2006, 13:09
autor: unlucky_sink
Mysiorek pisze:Kiedy i jak "używacie życia" i jak to rozumiecie?
dla mnie używanie życia to robienie tego co lubię, to wykorzystywanie wolnego czasu tak, żebym nie czula że byl zmarnowany, to korzystanie z wszystkiego co jest mi dane zobaczyc, czerpanie z tego przyjemnosci. To próbowanie i odkrywanie.
: 03 lis 2006, 14:03
autor: jabłoń
Mysiorek pisze:Kiedy i jak "używacie życia" i jak to rozumiecie?
Ja używam życia gdy spełnia mi się to co zaplanowałam, największe marzenia. I to spełnia się -
dokładnie tak - jak sobie wcześniej - zaplanowałam....
Ale również czuję, że używam życia gdy zupełnie niespodziewanie trafia mnie straszne szczęście - taka gwiazdka z nieba - czyli nagroda od losu
Mogę powiedzieć, że życia "użyłam" w powyżej zdefiniowany przeze mnie sposób - ze 3 do 5 razy w życiu.
TO BYŁA EUFORIA
: 03 lis 2006, 15:26
autor: Mona
jabłoń pisze:TO BYŁA EUFORIA
Jednak nie zawsze "używanie życia" ma coś wspólnego z euforią

: 03 lis 2006, 15:27
autor: jabłoń
Mona pisze:nie zawsze "używanie życia" ma coś wspólnego z euforią
a owszem, ale wtedy to nie my używamy życia tylko "życie nas używa" ....

: 03 lis 2006, 15:39
autor: Andrew
zycie podsówa rózne rzeczy pod nos , wybieram zawsze te, które mnie pasują i to jest dla mnie uzywanie życia .
: 03 lis 2006, 15:59
autor: larena
mi "używanie zycia" kojarzy sie z jego "niemarnowaniem" tzn staram sie realizowac wszystkie swoje pragnienia, rozwijac sie w roznych dziedzinach, nie siedziec w miejscu, wykorzystywac kazda wolna chwile i wszystkie mozliwosci. po prostu bycie aktywnym, "nieograniczonym". CARPE DIEM
: 04 lis 2006, 13:10
autor: Joasia
Używanie życia - dla mnie to korzystanie ze wszystkiego co świat mi oferuje. Głównie kojarzy mi się z zabawą, wyjazdami, na pewno nie siedzeniem w domu. To czas beztroski póki nie pojawi się ktoś za kogo będziemy odpowiadać. Na przykład dziecko zmienia całe dotychczasowe życie i czas takiej beztroski się kończy. Jednocześnie można powiedzieć że używam życia kiedy uczę sie nowych języków, poznaję lepiej świat a niekoniecznie musi się to wiązać z zabawą.
: 04 lis 2006, 15:46
autor: unlucky_sink
Joasia pisze:To czas beztroski póki nie pojawi się ktoś za kogo będziemy odpowiadać.
a nie mozna uzywac zycia z kims?
: 04 lis 2006, 16:35
autor: GNRose
unlucky_sink pisze:a nie mozna uzywac zycia z kims?
Np. z paromiesiecznym dzieckiem, ktorego nie mozna na chwile spuscic z oka?

: 07 lis 2006, 09:33
autor: zlemi
życie jest jak alkohol, dla dorosłych i trzeba UMIEĆ jego używać

: 08 lis 2006, 14:57
autor: unlucky_sink
GNRose pisze:Np. z paromiesiecznym dzieckiem, ktorego nie mozna na chwile spuscic z oka?
rodzice zabierali mie na wakacje od najmlodszych lat

: 08 lis 2006, 15:10
autor: Miltonia
Co nie znaczy, ze dzieki temu tak strasznie uzywali zycia... .
Dla mnie uzywanie zycia to owszem, korzystanie z zabawy, rozrywki, ale to taki margines. Glowna sprawa to podejmowanie ryzyka zyciowego, ktore wymaga pracy nad soba, zmiany, przewartosciowania czasami.
: 08 lis 2006, 15:11
autor: TFA
Ja caly czas uzywam zycia i mysle ze tak bedzie az do smierci

: 08 lis 2006, 15:31
autor: unlucky_sink
Miltonia pisze:Co nie znaczy, ze dzieki temu tak strasznie uzywali zycia... .
moze nie strasznie, ale wyjazd byl dla nich formą rozrywki. Chciali jechać w góry-nie bylo problemu.
: 11 lis 2006, 18:43
autor: ksiezycowka
Brak mi opcji. Juz nie używam życia.
Dla mnei wlasnie taka emocjonalne baztroska. Pewna wolnosc pewna niezaleznosc.
Poczucie ze sie naprawde zyje, ze swiat i zycia maja kolory a nei sa szare i monotonne z niewielkimi przejasnieniami.