jestem w pewnej dziwnej sytuacji... A zacznę od początku:
dziewczyna, na której mi bardzo zależy chodzi do mojej klasy, do liceum. Poznaliśmy się lepiej niecały rok temu... od tamtego czasu sporo konfliktów było, w tym jeden poważny, kiedy nie odzywaliśmy się do siebie przez prawie 2 miesiące (nie będę pisał o co poszło, powiem tylko, że o drobnostkę, czyli to co zwykle...).No ale jakoś na początku września ona sama się do mnie odezwała, że nie ma dość tej, jak to nazwała, 'wojny'. No i spotkaliśmy się, pogadaliśmy i było dobrze przez jakiś czas... Ale ostatnio znalazł się kolega z klasy, który zaczął się do niej, że tak powiem, podwalać (zresztą nie on jeden, jest też drugi, ale ona twierdzi, że to tylko przyjaciel). Myślę, że tak samo odnosi się do tego nowego kolesia. Jak widzę, że obaj stoją z nią na przerwie i gadają, śmieją się i w ogóle to ogarnia mnie jakieś takie dziwne uczucie, jakby coś mnie ściskało w środku.. Domyślam się, że to zazdrość. Problem w tym, że mam taki odruch, że uciekam od tego wszystkiego, przez co złapałem doła ostatnio
Zauważyła to też 'ma wybranka', twierdząc, że się dziwnie zachowuje, ale nie wnikała w powody. I teraz mam problem, bo nie wiem jak się do tego wszystkiego odnieść... Bardzo mi zależy na niej... Mamy dużo wspólnych wspomnień (raz miałem okazję do cmokania, ale oczywiście musiałem to wszystko zwalić ;\), często się spotykaliśmy i w ogóle. Ale ta sytuacja w szkole, na przerwach mnie po prostu dobija. Utworzył się jakby trójkącik, obaj kolesie mają bardzo bliski stosunek do dziewczyny... Mam wrażenie, że nie pasuję do takiego towarzystwa...
I teraz mam zasadnicze pytanie: dać sobie z nią spokój (co będzie baaardzo trudne i nie wiem czy w ogóle może wyjśc...) czy walczyć? W jaki sposób?
Serdecznie z góry dziękuję za wszelkie porady. W razie czego, pytajcie...
Pozdrawiam,
john.swistak




Postaraj sie nie stresowac nastepnym razem nie mysl o tamtej "zwalonej" okazji, nie pozwol, zeby to zepsulo Ci kolejna. Wiem, ze to sie tylko tak latwo mowi, ale musisz uwierzyc w siebie- to szokujace, jak wiele zalezy od pozytywnego myslenia. Trzymam kciuki za Ciebie
Nie wiem czy nie chciała, czy nie powinienem się pytać, tylko od razu 'cmokać'?