agnieszka.com.pl • Dziecko
Strona 1 z 1

Dziecko

: 05 lis 2006, 14:50
autor: niunia***
Niewiem jak zaczac ten temat bo o troche zagmatwane ale postaram sie w skrócie i tresciwie.Mam 27 lat jestemw zwiazku z facetem starszym odemnie o 15 lat jest rozwodnikiem niestety córczka( ma 8 lat) mieszka z matka tzn tak chcialeli oboje choc nierozumie tego bo ona zostawiła ja jak była mała i teraz wróciła i jest kochajaca matka ...ale nie na tym problem polega....kiedy on bierze ja na weekendy to i ja staram sie byc znimi i własnie tu jest PROBLEM choc wiem ze to chyba normalne...mała niedopuszcza mnie do niego juz nawet niechce próbowac sie do niego przytulic bo ona robi delikatne fochy,,,,tak wie zazdrosna ...ale prosze poradzcie mi co robic mnie tez jest przykro...tak oki bawi sie zemna ale odległosc moja od niego ma byc przyzwoita...nawet jak powie do mnie miłe słowo on juz jest potworkiem...
wiem zawiłe to ale moze mi jakos doradzicie....a dodam ze [planujemy sie pobrac moze za rok i co wtedy a jak przyjdzie nastepne dziecko juz wspólne....
POMOCY!

: 05 lis 2006, 15:52
autor: mrt
Ciężki temat. Ale tak sobie myślę - czy aż tak bardzo potrzebujesz, żeby dziewczynka akceptowała Was we dwójkę, kiedy z Wami jest? A może odpuścić - chce tatę tylko dla siebie, to jej to daj. Może z wiekiem jej przejdzie.

Sama piszesz, że normalnie z Tobą rozmawia, pod warunkiem, że nie zbliżasz się do jej ojca, więc po co Ci więcej? To nie wystarczy? I tak jest nieźle.

: 05 lis 2006, 16:44
autor: megane
Ja sama nie wiem jak to powinno być, spędziłam w wakacje trochę czasu u rodziny i tam sytuacja była trochę podobna - wujek, jego żona i 15letnia córka z poprzedniego małżeństwa.
Rozumiem, że dziecko może być zazdrosne, ale musi też zrozumieć, że tatuś jest jej ale też jego nowej partnerki. Bo gruncie rzeczy przychodzi dziecko do waszego wspólnego domu (również Twojego...) i będzie Ci dyktować, co możesz a co nie? Z tego się rodzą chore układy. Może niedługo każe Ci wychodzić z domu, bo jej to nie pasuje?
Po prostu trzeba jej powoli uświadamiać pewne rzeczy, bo jeśli się odpuści to w przyszłości na prawdę może być gorzej. On może powinien porozmawiać z córką, tłumaczyć jej do znudzenia. A Ciebie traktować normlanie - tak jakby jej nie było (Oczywiście w granicach rozsądku).

Ale fakt, temat ciężki, i wiele zależy od dziecka (I ojca - bo np. mój wujek bał się młodej powiedzieć, że się po nią spóźni, bo jeszcze "przestanie przychodzić"...).

: 05 lis 2006, 16:55
autor: Miltonia
W tej sytuacji mozesz tylko nie przeszkadzac. Ustawienie relacji z corka Twojego partnera powinno nalezec do niego. On musi stawiac granice, kierowac tym. Ty powinnas zachowac neutralnosc.
Sprawy te powinnas miec obgadane z partnerem, on powinien starac sie cos z tym zrobic.

: 05 lis 2006, 17:18
autor: larena
dziecko ma dopiero 8 lat wiec czesci spraw nie rozumie ale musisz zadbac o to zeby w przyszlosci nie weszla Ci na glowe i nie zaczela dyktowac swoich warunkow. chce byz z ojcem i niech bedzie a Ty przez ten czas nie wtracaj sie, niech pobedzie z ojcem sama, bo przedciez dziecko tego potrzebuje. Ty mozesz byc "bratnia dusza". moze z czasem wasze relacje sie polepsza. dziewczyka dorosnie, zrozumie

: 05 lis 2006, 17:36
autor: mrt
megane pisze:Rozumiem, że dziecko może być zazdrosne, ale musi też zrozumieć, że tatuś jest jej ale też jego nowej partnerki.
8-letnie nie musi. Nie wymagajmy od dziecka, aby myślało i zachowywało się jak dorosły.

Podpisuję się pod Miltonią.

: 05 lis 2006, 17:46
autor: Ted Bundy
mrt pisze:8-letnie nie musi. Nie wymagajmy od dziecka, aby myślało i zachowywało się jak dorosły


wymagajmy, wymagajmy :] Stawiając ostre zasady i wyjaśniając od początku, o co nam chodzi. Inaczej wychowa się małych terrorystów, jak w "Superniani" (włączcie teraz tvn sobie, normalnie ręce mi opadły, na to jak smarki mogą się zachowywać).

: 05 lis 2006, 17:56
autor: Dzindzer
TedBundy pisze:wymagajmy, wymagajmy :] Stawiając ostre zasady i wyjaśniając od początku, o co nam chodzi.

dziecko jest dzieckiem i mysli jak dziecko. Co to sa ostre zasady, jakos nieprzyjaźnie mi to brzmi
Miltonia pisze:Sprawy te powinnas miec obgadane z partnerem, on powinien starac sie cos z tym zrobic.

z tym sie zgadzam. To jest jego rola, jego zadanie by cos zrobic.
A jesli chodzi o Wasza bliskośc przy dziecku. To jest ono tak rzadko z Twoim facetem, ze chyba mozecie ograniczyc te bliskośc. Dziecko musi sie oswajac z sytuacja. Jednoczesnie musi tez wiedziec, ze tata nie zrezygnuje z Ciebie bo ona fochy jakies strzeli.

: 05 lis 2006, 18:11
autor: Jagienka06
boje sie tego samego, ze jego syn mnie nie zaakceptuje..... ze Ona bedzie mu wmawiac, ze to przeze mnie nie ma tatusia blisko

: 05 lis 2006, 18:29
autor: megane
mrt pisze:8-letnie nie musi. Nie wymagajmy od dziecka, aby myślało i zachowywało się jak dorosły.

Nie wymagamy, ale stopniowo pewne rzeczy trzeba dziecku uświadamiać, a im starsze tym więcej wymagać i egzekwować.
Oczywiście jest to zadanie dla ojca, a nie jego nowej partnerki.

Agna, na to co będzie dziecku wmawiać jego mamusia nie masz wpływu, i on też praktycznie nie ma. To zależy od niej.

: 05 lis 2006, 18:38
autor: Jagienka06
megane pisze:Agna, na to co będzie dziecku wmawiać jego mamusia nie masz wpływu, i on też praktycznie nie ma. To zależy od niej.
a ja bym chciala, zeby to dziecko mialo zycie pelne radosci, przeciez to jest mozliwe, nawet jesli jego tatus bedzie z inna

: 05 lis 2006, 18:43
autor: megane
Tak, tylko że tak na prawdę to zależy od tego, jakie stosunki pozostanę pomiędzy jego rodzicami. Jeśli one Ci na to pozwolą, to wszystko będzie dobrze. A jeśli nie to ciężka przeprawa przed Tobą.

: 05 lis 2006, 19:15
autor: Jagienka06
megane pisze:Tak, tylko że tak na prawdę to zależy od tego, jakie stosunki pozostanę pomiędzy jego rodzicami. Jeśli one Ci na to pozwolą, to wszystko będzie dobrze. A jeśli nie to ciężka przeprawa przed Tobą.

juz jest tragicznie, a po porodzie moze byc tylko gorzej

: 12 lip 2010, 13:00
autor: Alamakota
Podepnę się pod temat, bo najbliższy jest mojemu :)

Po przerwie związkowej i chwilach szaleństwa wpadliśmy sobie w oko z jednym panem i się od miesiąca oficjalnie trzymamy za rączki.

Nie powiem, że niestety, bo to źle by brzmiało, no ale jest to jakimś tam utrudnieniem. Wybranek mój ma 8letnie dziecię. Związek z mamą dziecia jest zamknięty, tutaj problemów nie ma, i z jakichś powodów dziecię przebywa z nim, u mamy jest tylko w weekendy (nie dopytuję szczegółów, co zostało zamkniętę, niech takie pozostanie, nie moja sprawa wywlekać brudy z jego poprzedniego związku).

Dziewczynka jest bardzo fajna, spokojna, taka wyluzowana. Widziałam ją parę razy, jednak w kontekście 'znajoma taty'.

Teraz jak się spotykamy, to zastanawiam się, co z tym dalej zrobić.

Generalnie najlepszym pomysłem chyba małej nic póki co nie mówić. Nie chcę zamotać jej w głowie, nie wiem jak do niej podejść w ogóle. Sama młoda jestem, brak takich doświadczeń, w dodatku bariera językowa - mała nie rozmawia po angielsku, a ja po francusku się dopiero uczę.

Problem polega na tym, że jeśli jej nic nie mówić, to na pewno nie będę zostawać tam na noc, jak mała jest w domu. A facet jest dość zabiegany, jak małej nie ma, to on zwykle pracuje całą noc. Może to bardzo ograniczyć nasze możliwości spotykania się. Na razie mała jest na wakacjach z mamą, potem on z nią wyjeżdża, ale ja już rozmyślam co potem.

Myślicie, że lepiej zrobić jak napisałam, nic nie mówić póki co, przez co ograniczyć kontakty i ogólnie 'take it easy'?
A może jakoś spróbować to małej przedstawić, może tata mógłby wręcz spytać jej o zdanie czy coś takiego?

Spytałam jego, w końcu wiedziałam, że spotykał się z jakimiś kobietami, jak to wcześniej rozwiązywał. Ku mojemu ździwieniu okazało się, że te parę z którymi mniej lub bardziej się spotykał, w ogóle małej nie znały.

Jakieś doświadczenia w temacie? :)

: 12 lip 2010, 16:10
autor: Maverick
Moim zdaniem to lezy wylacznie w kwestii faceta przedstawianie Cie jej i rozmowa z nia. Ty dla niej jestes obca i dopoki on jej nie powie ze jest inaczej, nie mozesz sie samozwanczo namaszczac na partnerke jej ojca i byc moze przyszla "mame" (macocha jest jak matka umrze, a jak nie umrze to jak sie to nazywa?)

: 13 lip 2010, 01:00
autor: Mona
Myślę, że Alamakota za bardzo przejęła się rolą ( po miesiącu trzymania się za rączki :> ) :)
Bardziej stawiałabym na naturalność, a szczególnie jeśli chodzi o dziecko. Niech sobie takowe sprawy biegną własnym trybem. W końcu tata nie chce skrzywdzić dziecka, dlatego wrzucenie na luz byłoby wskazane.

Maverick pisze:macocha jest jak matka umrze, a jak nie umrze to jak sie to nazywa?

Kurde <pijak> Myślałam, że zawsze jest macocha, czy matka żyje, czy nie :?

: 13 lip 2010, 07:33
autor: Maverick
Mona pisze:Kurde Myślałam, że zawsze jest macocha, czy matka żyje, czy nie
Ja nie bylem pewny.

: 13 lip 2010, 09:20
autor: Andrew
http://pl.wikipedia.org/wiki/Macocha

i wyjasnione chyba wszystko

: 13 lip 2010, 12:53
autor: shaman
Alamakota pisze:Myślicie, że lepiej zrobić jak napisałam, nic nie mówić póki co, przez co ograniczyć kontakty i ogólnie 'take it easy'?
Tak czy siak, musicie działać wspólnie. Plan, forma - to działka faceta. On zna małą osiem lat.

: 13 lip 2010, 13:11
autor: Alamakota
Maverick pisze:Moim zdaniem to lezy wylacznie w kwestii faceta przedstawianie Cie jej i rozmowa z nia. Ty dla niej jestes obca i dopoki on jej nie powie ze jest inaczej, nie mozesz sie samozwanczo namaszczac na partnerke jej ojca i byc moze przyszla "mame" (macocha jest jak matka umrze, a jak nie umrze to jak sie to nazywa?)


Mav, ale ja się broń boże nie namaszczam na nic.
Generalnie ja już się z małą znam, bywałam parę razy u nich pod jej obecność.

I też nic nie chcę cisnąć, i generalnie co by facet powiedział, to bym zaakceptowała. Problem polega na tym, że pogadaliśmy o tym i on powiedział, że nie wie co zrobić. Stąd pytam, czy ktoś z Was miał jakieś doświadczenia. I wiem wiem, każdy przypadek oddzielny, no ale od tego forum, żeby pogadać, nie? ;)

Tak jak napisałam, zgadzam się, że najlepszą opcją jest, żeby to było naturalnie, nic na siłe, wiem, że króciutko to wszystko trwa (choć jak to pisałam w innym wątku, u mnie może być i krótko, ale zawsze szybko się robi poważnie, mam zły wpływ na facetów ;))

Jedno "ale" - w przypadku braku rozmowy z małą, ja tam na noc na pewno nie będę zostawać, bo uważam, że to nie na miejscu. Raz można powiedzieć, że koleżanka z pracy przyszła w nocy się przespać (a akurat w jego przypadku jest to realny scenariusz), ale częściej to nie przejdzie, dzieciaki za dużo rozumieją :) A w takiej opcji zostaje nam ekstremalnie mało sposobności na spotkania, i to mnie trochę gryzie.

: 13 lip 2010, 22:53
autor: Maverick
Alamakota pisze:Raz można powiedzieć, że koleżanka z pracy przyszła w nocy się przespać (a akurat w jego przypadku jest to realny scenariusz)
Rozumiem ze nie masz nic przeciwko jego kolezankom na noc u niego w domu? <pejcz> <diabel>

A nie mozecie tego wepchnac na bardziej oficjalne tory w zwiazku? Facet sie tego chyba boi, albo nie jest pewny.

: 14 lip 2010, 10:35
autor: Alamakota
Maverick pisze:
Alamakota pisze:Raz można powiedzieć, że koleżanka z pracy przyszła w nocy się przespać (a akurat w jego przypadku jest to realny scenariusz)
Rozumiem ze nie masz nic przeciwko jego kolezankom na noc u niego w domu? <pejcz> <diabel>


Nie mówię, że wpadają, ale ze względu na pracę mogłoby się to zdarzyć ;)

Heheh, wiesz, mam z automatu takie podejście, że jak facet coś kręci, nie powie, boi się, że będę zazdrosna, to robię się podejrzliwa.

Ale jak wszystko jest otwarte, facet ma znajomych, w tym i koleżanki, i zachowuję się w stosunku do nich normalnie przy mnie, co włącza również różne żarty, to zwykle znaczy, że nie ma nic do ukrycia :)


Maverick pisze:A nie mozecie tego wepchnac na bardziej oficjalne tory w zwiazku? Facet sie tego chyba boi, albo nie jest pewny.


Co masz na myśli przez "bardziej oficjalne tory"?

Wiesz, on ma lekkie problemy z kwestią zaufania, po tym co mu była zafundowała, zresztą jasno to wyłożył na starcie. Ze względu na dziecko właśnie, może się obawiać za bardzo oficjalnych torów, i ja się mu zupełnie nie dziwię. Mała jest dla niego najważniejsza.

Ja też może nie bardzo chcę się pakować z butami do jego domu, bo doświadczenie mi podpowiada, że za rok mogę stamtąd wychodzić (mam nadzieję, że nie, ale tak do tej pory w moim życiu się układa). Normalnie oboje ludzie są dorośli, biorą na siebie to ryzyko, więc się tym bardzo tak nie przejmuję, ale kiedy w grę wchodzi dziecko... no nie chcę nabruździć małej po prostu. Choć z drugiej strony być może przeceniam swój ewentualny wpływ na nią ;)

: 14 lip 2010, 11:03
autor: Maverick
To moze sobie po prostu go odpusc i tyle skoro sie boisz ze nie wyjdzie i on sie boi.

: 14 lip 2010, 14:14
autor: Alamakota
Maverick pisze:To moze sobie po prostu go odpusc i tyle skoro sie boisz ze nie wyjdzie i on sie boi.


O matko, Mav.
Nie mam 16lat, żeby wchodząc w związek mieć wizję miłości do grobu.
To nie znaczy, że boję się, że nie wyjdzie. Po prostu staram się to w miarę rozsądnie oceniać. Po miesiącu nie jestem w stanie zbyt dużo stwierdzić. Jeśli miałabym odpuszczać, bo nie jestem pewna, czy to na całe życie, to człowiek by w żaden związek nie wchodził, bo jak można być pewnym na początku? :)

A on obawia się po prostu, żeby córa nie ucierpiała. I to też jest naturalne i normalne i jakby miał postępować wedle Twojego stwierdzenia, to by musiał do końca życia być sam, bo nie sądzę, żeby jakiś rodzic w jego sytuacji kiedykolwiek przestał mieć takie obawy w kontekście nowo poznanej kobiety (pomijam patologię).

Mam wrażenie, że zbyt wiele się tutaj nie dowiem, czyżby nikt nie miał doświadczeń z dzieciatym/dzieciatą? :))

W każdym bądź razie, zobaczę co się będzie działo po powrocie ich z urlopu i tyle. A do niedzieli jeszcze jest tylko mój ;P

: 14 lip 2010, 14:48
autor: Maverick
Po prsotu z tego co piszesz po raz kolejny wychodzi ze to od jego inicjatywy zalezy.

: 14 lip 2010, 16:05
autor: Alamakota
Maverick pisze:Po prsotu z tego co piszesz po raz kolejny wychodzi ze to od jego inicjatywy zalezy.


No wiec wyobraź sobie, że to on pyta :)

W sensie, ja nic nie będę forsowała, ale jak stwierdziłam: on powiedział, że sam nie wie.
Wieć sugestie mile widziane :)

: 14 lip 2010, 17:29
autor: Maverick
No to skoro on pyta jak powinien sie zachowywac w stosunku do dziecka swojej dziewczyny to odpowiem ze jego dziewczyna powinna ich wzajemne relacje okreslic.
Albo mowiac krotko: rodzic.

[ Dodano: 2010-07-14, 17:30 ]
Skoro on nie chce nic zmieniac (lub jesli taka wersje wolisz nie wie) to badz po prostu soba. Skup sie na sobie i na zwiazku, od skupiania sie na dziecku jest narazie on.