agnieszka.com.pl • Oczyszczenie..
Strona 1 z 1

Oczyszczenie..

: 09 lis 2006, 21:35
autor: Pegaz
Co o tym myslicie i jak je realizujecie?Mam tu na mysli oczyszczenie umysłu..Czy wystarcza wam kilka piw..?Czy może potrzebujecie do oczyszczenia czegoś więcej..?

: 09 lis 2006, 21:50
autor: Ciekawski
O jakim oczyszczeniu piszesz, Pegaz? Bo nie bardzo rozumiem.

: 09 lis 2006, 21:52
autor: Pegaz
O takim że w pewnym momencie czujesz że wszystko wali ci sie na głowe..i wtedy żeby nie załamać sie i nie poddać temu wszystkiemu następuje coś co ja nazywam oczyszczeniem..

: 09 lis 2006, 21:56
autor: lollirot
wyjechać poza zasięg cywilizacji* przynajmniej na weekend - wrócić z nową energią do życia.


_____
* nie tak skrajnie - chodzi mi o wydostanie się ze zgiełku miasta.

: 09 lis 2006, 22:02
autor: Pegaz
To musi być coś co daje mentalnego kopa..co sprawi że świat znów na jakiś czas staje się ok..

: 09 lis 2006, 22:03
autor: katerina
Ja to robie gruntowne porzadki, takie bardzo rozbudowane. Dobrze mi robi rowniez solidna porcja cwiczen gimnastycznych. Przytulanki z Misiakiem moim, marudzenie tez jest niezle. No i wizyta u rodzicow, a przynajmniej rozmowa z ojcem.

: 09 lis 2006, 22:32
autor: SaliMali
róznie u mnie to przebiega i rozne rzeczy na mnie dzialaja oczyszczajaca... np. siedzenie w samotnosci, sluchanie muzyki, myslenie, patrzenie w sufit. a naaaaaj bardziej i najlepiej dziala na mnie jazda konna, ale kiedy mam taki zly czas to sama, bez towarzysza. kiedy jade sobie przed siebie, nie spotykam rzadnych ludzi i jedynym zmartwieniem jest to, ze czas szybko leci. Uwielbiam rozmawiac z moim konikiem i opowiadac jemu co sie dzieje.

: 09 lis 2006, 22:59
autor: lollirot
Pegaz pisze:To musi być coś co daje mentalnego kopa..co sprawi że świat znów na jakiś czas staje się ok..

mentalnego kopa daje mi przemyślenie spraw i przypomnienie sobie o priorytetach. plus odpoczynek, czyli wspomniany wypad.

: 09 lis 2006, 23:04
autor: paula19
Duchowe oczyszczenie to dla mnie spowiedz, może dlatego, ze ostanimi czasy, kiedy było mi źle uciekłam sie do Boga i to mi pomogło...

A tak to zawsze oczyszcza mnie z negatywnych emocjii wizyta ukochanego... i tylk on mi pomaga... alkohol jeszcze nigdy nie uśmierzył mojego bólu, tak samo uciekanie na wieś, samotność...

: 09 lis 2006, 23:22
autor: Ted Bundy
No nie wiem, kiedyś piłem wówczas ostro :], potem odpalałem sobie na fulla CKOD, Konkwistę, Honor, Sweet Noise, Karrambę albo Analogsów. Pomagało. Teraz nie praktykuję "oczyszczania" .

: 09 lis 2006, 23:39
autor: ptaszek
Np. tak:
lollirot pisze:wyjechać poza zasięg cywilizacji* przynajmniej na weekend - wrócić z nową energią do życia.
_____
* nie tak skrajnie - chodzi mi o wydostanie się ze zgiełku miasta.


Czasem nawet w miejskiej dżungli można odnaleźć jakiś skrawek ciszy. Na początku października o 8 rano przechadzałam się po Polach Mokotowskich: słońce przebijające przez kolorowe korony drzew, resztki porannej mgły, świeżutkie, błyszczące kasztany na ziemi, prawie żadnych ludzi. Przysiadłam sobie na ławce gładząc te kasztany w dłoniach i zanurzałam się wzrokiem w liściach - w takich momentach następuje u mnie totalne rozluźnienie i wyciszenie. O każdej porze roku mogę to odnaleźć: zimą w śniegu, a wiosną i latem w całej obfitości przyrody.

Inny sposób: ukochana muzyka (Enigma lub Vangelis "Conquest of Paradise") i świece rozpraszające ciemność. Przechodzę wtedy myślami do innego świata, a potem powracam z tą nową energią :)

Jeszcze inaczej: sen. Sen może być lekarstwem na wszystko. Zazwyczaj po sennym wypoczynku umysł się oczyszcza, przychodzą do głowy nowe rozwiązania, nowe "świeże" myśli.


To nie są wielkie kopy, ale po tym
świat znów na jakiś czas staje się ok

bo po prostu nabieram dystansu do pewnych spraw. Zazwyczaj niczego mocniejszego nie potrzebuję.

: 09 lis 2006, 23:42
autor: natasza
lollirot pisze:wyjechać poza zasięg cywilizacji* przynajmniej na weekend - wrócić z nową energią do życia.

_____
* nie tak skrajnie - chodzi mi o wydostanie się ze zgiełku miasta.


Preferuje najbardziej właśnie te skrajne. Wypas jak dla mnie. Niezawsze jednak da się to zrealizować.

Piwko czy joint rozluźnia, jasne. Książka również. Spotkanie z kimś pozytywnym - to samo.
A czasami muszę po prostu wyjśc i połazić, żeby odreagować, żeby się zmęczyć tym stanem.

: 09 lis 2006, 23:42
autor: Pegaz
ostatni raz dostałem takiego kopa kiedy zobaczyłem słońce ponad chmurami..przy wysokości ok 10tyś m.n.p.m

: 09 lis 2006, 23:45
autor: lollirot
natasza pisze:Preferuje najbardziej właśnie te skrajne.

o, ja też! jestem urodzonym namiotowcem bez możliwości prysznica przez tydzień i jedzeniem z puszki <zakochany>
ale nie zawsze jest możliwość takiego spontanu - mimo to, jak słyszę, to jestem pierwsza do realizacji.

sprzed chwili: zauważyłam, że w chwilach smutku i przytłoczenia uciekam w słowniki polsko-ukraińskie i odwrotnie, ale to ja, zboczeniec :]

: 10 lis 2006, 00:03
autor: Ciekawski
ptaszek pisze:ostatni raz dostałem takiego kopa kiedy zobaczyłem słońce ponad chmurami..przy wysokości ok 10tyś m.n.p.m

A ja kiedy gapiłem się w mroźną, wrześniową noc w totalnie przytłaczające i fascynujące zarazem gwieździste niebo, w bacówce na Rycerzowej (Beskid Żywiecki).

Ogółem w ramach "oczyszczenia" alienuję się od ludzi (z jednym wyjątkiem), biorę piwo, idę/jadę gdzieś. Wystarczy, abym odnalazł w jakimkolwiek miejscu skrawek ciszy.

: 10 lis 2006, 00:10
autor: natasza
lollirot pisze: jestem urodzonym namiotowcem

A własnie nie lubię namiotów. Miałam raczej na myśli tereny nie skażone cywilizacją, jak np. wioska. Tam można zajrzeć światu od dupy strony. :)

: 10 lis 2006, 00:12
autor: lollirot
natasza pisze:jak np. wioska. Tam można zajrzeć światu od dupy strony. :)

może być wioska, byle daleko stąd... skądś :D

[ Dodano: 2006-11-10, 00:13 ]
natasza pisze:A własnie nie lubię namiotów.

oj, namiotowiec traktować niedosłownie. bo wypizdówkowiec już tak łądnie nie brzmi <lol2>

: 10 lis 2006, 12:46
autor: Joasia
Moje sposoby:
- rozmowa o moich problemach z mamą;
- jakiś browarek ( >1) z przyjaciółką;
- koncert - można się wyszaleć;
- i najlepszy - lunapark, kiedyś jak byłam we Włoszech poszłam na cały dzień do wesołego miasteczka: adrenalina, prędkość, zabawa i możliwość wykrzyczenia się. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego że krzyk może sprawić taką ulgę. Jak ktoś nie próbował to polecam :]

: 10 lis 2006, 14:42
autor: Wstreciucha
Lzy mnie oczyszczaja - ostatnio to dziala najskuteczniej. I dyskusja - bo juz nie jestem sama z problemami, a osoba ktora je ze mna dzieli, nie zostawia mnie samej sobie.

: 10 lis 2006, 14:54
autor: _normalna_
Mi pomaga cisza, czasem łzy ale to już w skrajnych przypadkach no i oczywiście rozmowa z bliską osobą...szybko się regeneruje i cieszy mnie to cholernie 8)

: 10 lis 2006, 17:06
autor: madzix:)
Ja musze sie wypłakać najczęściej w samotności słucham spkojnej muzyki często smutnej po jakimś czasie dochodze do siebie i znowu ciesze sie z kolejnych dni :)

: 11 lis 2006, 12:16
autor: paddy
katharsis :]
dla mnie oczyszczenie to pozbycie się tajemnic które tkwią we mnie, tego co mnie boli itd. często biorąc to w znaczeie dołowne, biorę po prostu prysznic, i "zmywam" z siebie problemy przeszłości starając się zapomieć :)

: 11 lis 2006, 19:21
autor: ksiezycowka
Wiara. Sen.
Czasem rozluźnienei i ucieczka od problemow postaci fajnego spotkania na piwie. Ale przede wszystkim pierwsze dwa napelaniaja mnei spokojem.

: 12 lis 2006, 13:04
autor: Pegaz
moon pisze:Wiara. Sen.

Wiara w co?

: 12 lis 2006, 13:15
autor: ksiezycowka
Pegaz pisze:Wiara w co?
W Boga. Dodaj sobie tu modlitwe uczestnictwo w zyciu kosciola. ;)

: 12 lis 2006, 13:40
autor: Snowblind
Pegaz pisze:O takim że w pewnym momencie czujesz że wszystko wali ci sie na głowe..i wtedy żeby nie załamać sie i nie poddać temu wszystkiemu następuje coś co ja nazywam oczyszczeniem..


Polecę Ci fajną pralnie chemiczną w Poznaniu ;)
Rozmowa z paniami z obsługi oczyści Cię w 15 minut :D