agnieszka.com.pl • Jak przedstawic rodzicom chłopaka?
Strona 1 z 2

Jak przedstawic rodzicom chłopaka?

: 20 lis 2006, 11:05
autor: Jagienka06
Mam problem.
Nie wiem totalnie jak przedstawic Go rodzicom.
Chce z nim zwiazać życie, a od stycznia planujemy zamieszkać razem, mimo, ze do tego czasu on sie nie rozwiedzie.
Jak mam powiedziec rodzicom, ze jestem z nim od pol roku, skoro przez ten czas, ukrywalam fakt o jego istnieniu i opowiadlam im rozne bajki, zeby sie o tym nie dowiedzieli. No i mamy zamiar mieszkac razem, mimo, ze jescze nie bylo rozwodu....
Boje sie, ze moi rodzice nie zaakceptuja tego.

: 20 lis 2006, 11:09
autor: mrt
agna 24 pisze:Boje sie, ze moi rodzice nie zaakceptuja tego.
100%, że będzie dym.

Obmyśl strategię. Musisz być pewna, czego chcesz, i przygotować się na najgorsze, wtedy nic Cią nie zaskoczy, nie załamie ani nie zbije z tropu.

Docelowo żyj w zgodzie z rodziną. Wiesz... mąż to nie rodzina, a matka to matka ;)

: 20 lis 2006, 11:11
autor: Pegaz
Oj tak będzie ostro..po częsci jest to przez twoje zachowanie..ciężko mi jakąś strategie podać..może przyprowadz go po prostu do domu i stopniowo rodzinke z nim zapoznaj..

: 20 lis 2006, 11:13
autor: Miltonia
A musisz juz teraz z nim mieszkac? Ja bym tylko ze wzgledu na siebie poczekala na jego rozwod.
Bedziesz tez miala czas na przygotowanie rodzicow. A czy Ty przypadkiem nie planujesz juz slubu? Tak to wszystko o d...y strony zaczynasz.

: 20 lis 2006, 11:14
autor: mrt
Pegaz pisze:Oj tak będzie ostro..po częsci jest to przez twoje zachowanie..ciężko mi jakąś strategie podać..może przyprowadz go po prostu do domu i stopniowo rodzinke z nim zapoznaj..
I tak będzie dym, i tak, to po co ma być na raty? Od razu niech wszystko powie jak na spowiedzi, a w razie czego niech ma przygotowaną reklamówkę z najpotrzebniejszymi rzeczami.

: 20 lis 2006, 11:16
autor: Pegaz
hmm no może i tak lepiej..ale jeśli najpierw go poznają a później się dowiedzą co i jak może nie zadziałać stereotyp rozwodnika.Trudno coś doradzić..

: 20 lis 2006, 11:19
autor: Jagienka06
Miltonia pisze:A musisz juz teraz z nim mieszkac? Ja bym tylko ze wzgledu na siebie poczekala na jego rozwod.
Bedziesz tez miala czas na przygotowanie rodzicow. A czy Ty przypadkiem nie planujesz juz slubu? Tak to wszystko o d...y strony zaczynasz.

Oboje planujemy slub, potomstwo tez....
I prawde mowiac, to on chce zamieszkac ze mna od stycznia, ja bym wolala zaczekac do marca, do tego czasu, sprawa z rozwodem by sie zalatwila, rodzice by sie do niego przyzwyczaili, ja bym skonczyla studia w spokoju no i w lutym mam dostac lepsza prace (100% podwyzki)

: 20 lis 2006, 11:21
autor: Dzindzer
Pegaz pisze:Oj tak będzie ostro..po częsci jest to przez twoje zachowanie..

po czesci ??
w wiekszości p[rzez jej dziecinade.
wybacz agna ale to co robiłas przez pół roku to wielka dziecinada. albo sie cos robi i ponosi konsekwencje ( tu szczerosc wobec rodziców i to co z tego wynika) albo jest sie gówniara nadal.

agna a wyobraź sobie teraz że to Ty jestes matka, ze masz taka córke jak Ty i nagle dowiadujesz sie, ze dorosła i teoretycznie odpowiedzialna córka tak cie okłamuje, w przeszłos, a własciwie przeszłosc i teraźniejszośc wybranka że tak powiem twego serca nie wnikam.

: 20 lis 2006, 11:32
autor: Jagienka06
Dzindzer pisze:
Pegaz pisze:Oj tak będzie ostro..po częsci jest to przez twoje zachowanie..

po czesci ??
w wiekszości p[rzez jej dziecinade.
wybacz agna ale to co robiłas przez pół roku to wielka dziecinada. albo sie cos robi i ponosi konsekwencje ( tu szczerosc wobec rodziców i to co z tego wynika) albo jest sie gówniara nadal.

agna a wyobraź sobie teraz że to Ty jestes matka, ze masz taka córke jak Ty i nagle dowiadujesz sie, ze dorosła i teoretycznie odpowiedzialna córka tak cie okłamuje, w przeszłos, a własciwie przeszłosc i teraźniejszośc wybranka że tak powiem twego serca nie wnikam.

przedewszystkim jest to wina mojej matki i jej checi kontrolowania mojego zycia na kazdym kroku. Nie mam zamiaru sie jej tlumaczyc z kazdej sekundy swojego zycia, tlumaczyc co, dlaczego i z kim.

moja matka powinna wiedziec ze ma dorosla corke i zostawic jej odrobine prywatnosci. nie oklamywalabym jej, jesli by mnie tak nie kontrolowala.
Jesli go nie zaakceptuje - trudno. wyprowadze sie. mam dosyc sytuacji w swoim domu. chodzi mi tylko o to zeby go zaakceptowali, ze wzgledow czysto matersialnych. Nie zalezy mi na zdaniu rodzicow.

: 20 lis 2006, 11:33
autor: Pegaz
Zatem nie ma problemu..wybierasz wariant który przedstawiła Mrt i już ... po problemie.

: 20 lis 2006, 11:54
autor: Jagienka06
Pegaz pisze:Zatem nie ma problemu..wybierasz wariant który przedstawiła Mrt i już ... po problemie.

po rozmowei z moja matka z przed 5 min, stwierdzam, ze mam gdzies co ona pomysli. przyprowadze go raz do domu i powiem, ze sie wyprowadzam, czy jej sie to podoba czy nie. spakuje swoje zeczy i wyjde. nawet nie zadzwonie pozniej. nikt nie bedzie mnie tak traktowal

: 20 lis 2006, 11:54
autor: zet
w razie czego niech ma przygotowaną reklamówkę z najpotrzebniejszymi rzeczami.


heheh dobre :D

powiedz, ze sie spotykasz i juz, a za kilka tygodni przyprowadzisz
nie musisz chyba wpasc z nim do domu powiedziec, ze spotykacie sie od pol roku a do tego to zonaty facet :D

: 20 lis 2006, 11:58
autor: mrt
zet pisze:nie musisz chyba wpasc z nim do domu powiedziec, ze spotykacie sie od pol roku a do tego to zonaty facet
Po co ma kłamać albo serwować prawdę na raty?

Sama powinna z nimi porozmawiać i powiedzieć wszystko od A do Z. Albo to przetrawią, albo dopiero za jakiś czas. W przeciwnym wypadku Agna będzie się czuła podle, a jak się wyda, to rodzice poczują się oszukani.

: 20 lis 2006, 12:03
autor: Jagienka06
mrt pisze:
zet pisze:nie musisz chyba wpasc z nim do domu powiedziec, ze spotykacie sie od pol roku a do tego to zonaty facet
Po co ma kłamać albo serwować prawdę na raty?

Sama powinna z nimi porozmawiać i powiedzieć wszystko od A do Z. Albo to przetrawią, albo dopiero za jakiś czas. W przeciwnym wypadku Agna będzie się czuła podle, a jak się wyda, to rodzice poczują się oszukani.

to i tak sie wyda. zalozmy sytuacje. moi rodzice dowiaduja sie o tym jak dlugo sie znamy od znajomych zaproszonych na przyjecie weselne. bo przeciez oni to wiedza.

zreszta, gorzej to wyglada, jak powiem, ze poznalam zonatego faceta albo rozwodnika, niz jak powiem, ze zakochalismy sie przed ich slubem

: 20 lis 2006, 12:14
autor: _normalna_
Powiedz im prawde, bo nie ma sensu ściemniać chyba jesteś już na to za duża, żonaty czy rozwodnik to i tak nie jest ich sprawa. Zresztą jak sama zaznaczyłas mogą się dowiedziec od znajomych i będzie wtedy jeszcze gorzej. Jak będą marudzić to się szybciej wyprowdzisz i tyle...

: 20 lis 2006, 12:15
autor: mrt
agna 24 pisze:zreszta, gorzej to wyglada, jak powiem, ze poznalam zonatego faceta albo rozwodnika, niz jak powiem, ze zakochalismy sie przed ich slubem
Odwrotnie. Jak się dowiedzą, że się zakochaliście jeszcze przed ich ślubem, to się wkurzą, że nie dość, że rozwodnik, to jeszcze nienormalny, bo po cholerę w takim razie ślub brał z inną ;) No i do tego nieszanujący ich córeczki, bo mimo że kochał, to ślub wziął z inną.

: 20 lis 2006, 12:26
autor: Dzindzer
Tak czy inaczej sie mocno zdenerwuja, lepiej by stało sie to raz niz na raty. Dziewczyno, zdecydowałas sie na takiego a nie innego faceta, wiesz jacy sa Twoi rodzice. wybrałas jakas droge to nia idz i nie krec, bo do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden powód do obaw ( powód dla rodziców), ze jestes nieodpowiedzialna, niedojrezała i on to wykorzystuje. I tak Ci sie pewno oberwie, wiec niech to bedzie raz. Wywal wreszcie to z siebiebie.

: 20 lis 2006, 13:18
autor: guli
agna 24 pisze:Jak mam powiedziec rodzicom, ze jestem z nim od pol roku,
"Mamo, mam faceta a po nowym roku wyprowadzam się z domu i zamieszkamy razem. Jak chcesz go poznać to mogę zaprosić go w sobotę na obiad." Masz 25 lat, to już nie pora żeby zawracać sobie głowę kaprysami rodziców. Pamiętaj, że rodziców masz z założenia a prawdziwą rodzinę i najbliższą Ci osobę wybierasz sama bo to Twoje życie.

: 20 lis 2006, 13:48
autor: Jagienka06
guli pisze:Pamiętaj, że rodziców masz z założenia a prawdziwą rodzinę i najbliższą Ci osobę wybierasz sama bo to Twoje życie.

i tu sie zgadzam. facet, z ktorym chce spedzic zycie bedzie moja najblizsza rodzina. a rodzice... predzej czy pozniej odejda

: 20 lis 2006, 13:50
autor: mrt
agna 24 pisze: tu sie zgadzam. facet, z ktorym chce spedzic zycie bedzie moja najblizsza rodzina. a rodzice... predzej czy pozniej odejda
Mąż to nie rodzina, a koniec końców i tak Ci tylko rodzina zostaje.

Jak jest dobrze, to jest dobrze, a jak jest słabo, to zostaje rodzina. Dlaczego ludzie to tak sobie przeciwstawiają?

: 20 lis 2006, 13:52
autor: Dzindzer
agna 24 pisze:facet, z ktorym chce spedzic zycie bedzie moja najblizsza rodzina. a rodzice... predzej czy pozniej odejda

przeraziłas mnie.
w zyciu bym tak nie pomysła o moich rodzicach.
Oni nie sa idealni, ale chce by byli zadowoleni ze mnie. Chce żyć z nimi w jak najlepszych stosunkach. Nie umiała bym tak po prostu, niech spadaja teraz liczy sie on.
Może jestem dziwna ale nie tedy droga według mnie
Nie chodzi o to, by robic tak jak oni chca, ale pokazac, ze to moje zycie, ja je musze przeżyc, ale wy tez sie liczycie. Zrobie po swojemu, ale che byscie wiedzieli dlaczego.

: 20 lis 2006, 13:59
autor: Jagienka06
mrt pisze:
agna 24 pisze: tu sie zgadzam. facet, z ktorym chce spedzic zycie bedzie moja najblizsza rodzina. a rodzice... predzej czy pozniej odejda
Mąż to nie rodzina, a koniec końców i tak Ci tylko rodzina zostaje.

Jak jest dobrze, to jest dobrze, a jak jest słabo, to zostaje rodzina. Dlaczego ludzie to tak sobie przeciwstawiają?

wiesz co, u mnie w 'rodzinie" zawsze jest zle - i jakbym mogła ucieklabym z domu za 5 min i wiecej nie ogladala swoich rodzicow, wiec dlatego wychodze z zalozenia, ze facet ktorego sobie sama wybiore, jest najwazniejsza osoba w moim zyciu

: 20 lis 2006, 14:01
autor: mrt
agna 24 pisze:wiesz co, u mnie w 'rodzinie" zawsze jest zle - i jakbym mogła ucieklabym z domu za 5 min i wiecej nie ogladala swoich rodzicow
Tę rodzinę tworzysz również Ty. Jesli jest źle, powinnaś zrobić wszystko, aby było w nim dobrze. Chyba że ewidentnie masz to w nosie - ok, Twój wybór. Tyle tylko, że życie z reguły tak się układa, że rodziny wcześniej czy później nam bardzo brakuje. To jedyne bezinteresowne wsparcie, jakie mamy na 100%.

Bez rodziny jest ciężko. I samemu człowiekowi wewnątrz też.

Facet Cię nie namawia, żebyś coś z tym zrobiła?

: 20 lis 2006, 14:04
autor: Jagienka06
mrt pisze:
agna 24 pisze:wiesz co, u mnie w 'rodzinie" zawsze jest zle - i jakbym mogła ucieklabym z domu za 5 min i wiecej nie ogladala swoich rodzicow
Tę rodzinę tworzysz również Ty. Jesli jest źle, powinnaś zrobić wszystko, aby było w nim dobrze. Chyba że ewidentnie masz to w nosie - ok, Twój wybór. Tyle tylko, że życie z reguły tak się układa, że rodziny wcześniej czy później nam bardzo brakuje. To jedyne bezinteresowne wsparcie, jakie mamy.

to nie moja wina, ze moj ojciec jest alkoholikiem, a matka codziennie robi o wszystko awantury. ich sie nie zmieni, nie odzwyczaje ojca od kieliszka a matki od wtracania siewe wszystkie nasze sprawy. Nie zmienie ich i nie mam nawet ochoty.

Po dzisiejszej porannej rozmowie, odechcialo mi sie nawet przedstawiac mojego faceta, im

: 20 lis 2006, 14:07
autor: mrt
agna 24 pisze:to nie moja wina, ze moj ojciec jest alkoholikiem, a matka codziennie robi o wszystko awantury. ich sie nie zmieni, nie odzwyczaje ojca od kieliszka a matki od wtracania siewe wszystkie nasze sprawy.
ale przynajmniej jej z tym samej nie zostawiaj. Chociaż tyle :)

Spróbuj spojrzeć na to z boku - nie tylko Tobie jest źle, jej też. I jemu też.

[ Dodano: 2006-11-20, 14:10 ]
Widzę, że tu są większe problemy... Nie chcę zbyt pochopnie wydawać sądów, ale nie wiem, czy przypadkiem jedynym tu rozwiązaniem nie będzie faktycznie się wynieść i nie bawić w żadne przedstawianki, nabrać sił, próbować ustawiać i naprawiać relacje, a na końcu przedstawić faceta. A ze ślubem poczekać.

: 20 lis 2006, 14:18
autor: Jagienka06
ja chce zaczekac ze slubem z rok, glupio mi tak od razu po rozwodzie brac slub. mi tak jakos nie wypada.
a co do rodzicow, ja juz nie mam sily, mam 25 lat i ciagle staram sie naprawic sytuacje, ale mam juz dosyc, jak bys sie np poczula gdybys wziela szczotke do wlosow, ktora kupila twoja matka, i zalozny zostawila na pol godziny w lazience, a ona do ciebie z tekstem: "ty kur... nie uzywaj moich rzeczy..."

: 20 lis 2006, 14:32
autor: kot_schrodingera
agna 24, dozuj informacje, dobrze dobieraj momenty szoku, nic na raz, daj im czas...

: 20 lis 2006, 14:34
autor: mrt
Agna, częściowo tragizujesz, częściowo ona znerwicowana...

Obawiam się, że siedząc w tym, niczego nie naprawisz.

Ze ślubem dobrze kombinujesz: co ma wisieć, nie utonie, więc możesz poczekać :) Na razie możesz się wyprowadzić. Oczywiście nie musisz ukrywać, z kim będziesz mieszkać, ale też i w szczegóły się zbytnio może nie wdawaj.

Ja bym na Twoim miejscu wyniosła się, potem odbudowywała relacje, potem przedstawiła faceta na dobre, potem ślub. Ale to ja :)

: 20 lis 2006, 14:35
autor: Jagienka06
Blazej30 pisze:agna 24, dozuj informacje, dobrze dobieraj momenty szoku, nic na raz, daj im czas...

masz racje, nie wszystko na raz

: 20 lis 2006, 14:36
autor: mrt
Oczywiście tylko w Twojej dziwnej sytuacji. Bo normalnie wszystko od razu bym załatwiła.