Co znaczy naprawdę "kochac" ?
Moderator: modTeam
Co znaczy naprawdę "kochac" ?
Zastanawialam się .... ilu z Was rozumie to w ten sam sposob co ja
Hmm chyba faktycznie bardzo zastanawiasz się nad tym czym jest miłość skoro w środku nocy zadajesz takie pytania na forum :-)
A miłość? Sama właśnie nie mam pojęcia czym jest. Kiedyś wydawało mi się, że jak spotkam tego jedynego to nastąpi wielkie BUM i już nie będę miała żadnych wątpliwości. Ale skoro przez moje życie przewinęło się już tylu chłopców i z żadnym fajerwerków nie było to może miłość jednak na czymś innym polega? Może to, że z kimś Ci dobrze, że myślisz, że spokojnie możesz przeżyć z nim całe życie to może już wystarczająco dużo znaczy?
Osobiście wolałabym na to BUM zaczekać, bo w tym tkwi zapewne cała magia. Sęk w tym, że nie mam pewności, że kiedyś kogoś takiego spotkam. Teoria dwóch połówek jabłka nawet jeśli miałaby być prawdziwa to jaka jest gwarancja, że się z ów połówką nie miniemy? Więc może warto jednak trzymać się tego co znane i miłe?
A miłość? Sama właśnie nie mam pojęcia czym jest. Kiedyś wydawało mi się, że jak spotkam tego jedynego to nastąpi wielkie BUM i już nie będę miała żadnych wątpliwości. Ale skoro przez moje życie przewinęło się już tylu chłopców i z żadnym fajerwerków nie było to może miłość jednak na czymś innym polega? Może to, że z kimś Ci dobrze, że myślisz, że spokojnie możesz przeżyć z nim całe życie to może już wystarczająco dużo znaczy?
Osobiście wolałabym na to BUM zaczekać, bo w tym tkwi zapewne cała magia. Sęk w tym, że nie mam pewności, że kiedyś kogoś takiego spotkam. Teoria dwóch połówek jabłka nawet jeśli miałaby być prawdziwa to jaka jest gwarancja, że się z ów połówką nie miniemy? Więc może warto jednak trzymać się tego co znane i miłe?
Majka85 pisze:Zastanawialam się .... ilu z Was rozumie to w ten sam sposob co ja
Nie będę powtarzała się, bo to już było na forum z 1000 razy, więc tylko zacytuję z tematu "Złote myśli" -
Mysiorek pisze:W różnicach jest MOC, ale ona musi wychodzić ze wspólnej opoki.
W miłości trzeba się spotkać we wspólnej bajce.
Tak.
Bo kochać, nie znaczy zamęczyć.
Jeśli kochasz, to spuszczasz ze smyczy i... jest, nie ucieka, se jest obok
Jeśli masz to wszystko, to możesz to nazwać miłością. Czujesz tą wspólną opokę i to, że jesteście w tej samej bajce? Tylko problem polega na tym, że ON uciekł

Ostatnio zmieniony 03 gru 2006, 10:30 przez Mona, łącznie zmieniany 1 raz.
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"
Joe Cocker
Joe Cocker
Mona pisze:Nie będę powtarzała się, bo to już było na forum z 1000 razy, więc tylko zacytuję
Znalazłszy doskonałe określenie miłości zamieszczone przez kol. Mysiorka temat zamykam. Wyszukiwarka działa i można znaleźć - wystarczy pogrzebać trochę po forum.

Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 664 gości




