pewność czy pozorny kredyt zaufania? :)
: 11 gru 2006, 05:55
Często rozmawiamy z kobietą o różnych hipotetycznych sytuacjach, hipotezach typu "co by było gdyby" itp rzeczach. Spieraliśmy się ostatnio o ciekawą tezę "nigdy nikogo nie będziesz w stu procentach pewny". Nawet w najbardziej udanym związku, nawet w idyllicznych warunkach, nawet przy obustronnym zagwarantowaniu poczucia ciepła,pewności i bezpieczeństwa istnieje promil procenta, iż jednej osobie może po prostu "odbić". Nie istotne, czy za kilka miesięcy, czy dziesięć lat. "Jak strzeli coś nagle i nie będzie w stanie do opanowania, ciężka sprawa" - powiedziała. Osobiście, jak się domyślacie, obalałem tą tezę fragment po fragmencie. Z drugiej strony, pontecjalne prawdopodobieństwo takiego zdarzenia rośnie, gdy ktoś, wchodząc w związek, był początkowo pełny frustracji i jak to się często mówił, "brał jak leci". Już rozwijam - gdy ktoś takiej osobie okazał zainteresowanie, na które druga strona tak bardzo czekała, tak bardzo tego oczekiwała, iż wmówiła sobie,że to "miłość",że z tą osobą chce spędzić dalsze życie, bo jest jej po prostu dobrze, bezpiecznie i spokojnie. I już nie szuka dalej, pławiąc się w "konformistycznym ciepełku"
Tymczasem, za jakiś czas , w czasie potężnej kłótni, może to wypomnieć. I co wtedy? Ciekawe zagadnienia. Me zdanie na ten temat jest jasne - wmawianie sobie pozornego uczucia, to oszukiwanie swojego partnera i czyste gówniarstwo, krzywdzące drugą stronę. Nieważne, czy teraz, czy za n-lat. Nie sądzę, by ktoś rozsądny analizował i myślał by w taki właśnie sposób. "Udawał miłość". Albo to głupota, albo czyste wyrachowanie. Trzecia możliwość nie istnieje
Dwie ciekawe tezy. Co Wy o tym myślicie?
Dwie ciekawe tezy. Co Wy o tym myślicie?

Jak będę chciała, to będę ufac, a co
Zupełnie nam się nie nudzi
). I to prawda. Jeszcze rok temu gotów byłem przysiąc, że spędzę całe życie z kobietą, którą kocham, a raptem 2 dni zerwałem z nią.
... zależy komu i PO CO?
", to odpowiedź "przecież widzę" determinuje niepełność zaufania? Czy jak