agnieszka.com.pl • Kto się boi ciąży
Strona 1 z 3

Kto się boi ciąży

: 29 gru 2006, 13:04
autor: mrt
Zastanawia mnie strach przed ciążą. Jak się czasem trafia na faceta, to człowiekowi to serdecznie wisi. Jest gotowy rzucić wszystko i na koniec świata powędrować, więc co się będzie jakąś ciążą martwić i denerwować bez sensu. Dziwny mechanizm, ale tak czasem działa. Można być z facetem i pięć lat, kochać go, ufać mu itd., a się bać. A można nagle poznać kogoś, nawet największego drania, i niczego się nie bać od pierwszej chwili.

I nie sądzę, aby tu stopień zakochania wchodził w grę, na pewno coś innego. Jak można bać się ciąży przy kimś, kogo znamy jak własną kieszeń, a przy jakimś pajacu dopiero co poznanym wszystko blednie, nawet takie obawy?

Tak mi teraz przyszedł ten temat do głowy, przy okazji czytania innego tematu i przypominania sobie, jak ja miałam jeszcze ze 2 lata temu.

: 29 gru 2006, 13:09
autor: Ted Bundy
cóż, ciąża komplikuje życie, czasami bardzo :) Dlatego ten strach się pojawia, często, niezależnie od wieku i związkowego stażu. Po prostu takie rzeczy się planuje,zbyt wiele zmian się z nimi wiąże.

mrt pisze:Jak można bać się ciąży przy kimś, kogo znamy jak własną kieszeń, a przy jakimś pajacu dopiero co poznanym wszystko blednie, nawet takie obawy?


70-30 :]

: 29 gru 2006, 13:19
autor: pani_minister
Ted, a jak Ci blednie przy kims z grupy "70"? :>

A nie jest to czasem tak, ze jak trafi sie na osobe, ktora emanuje przeswiadczeniem, ze nic jej nie straszne, ciaza, armagedon, stado idiotow ani tesciowa, to pewnosc ta udziela sie tez drugiej polowce? Niektorzy ludzie maja taka cenna ceche, ze nie dramatyzuja i nie wyolbrzymiaja, przyjmuja zdarzenia na klate i ta pewnoscia obdarzaja po czesci tez otoczenie.

A jak tak mysle, to przychodzi mi do glowy, ze jak kobieta spotka wyjatkowego kluska-mieczaka, to w podobnym stopniu jak pewny siebie twardziel moze on jej uswiadomic poklady wlasnej sily. I wtedy tez ciaza przestaje byc straszna, bo tak w gruncie rzeczy, co tam ciaza? Miliony codziennie sobie z nia radza i zycie sie im nie konczy :]

Re: Kto się boi ciąży

: 29 gru 2006, 13:40
autor: Snowblind
mrt pisze: Można być z facetem i pięć lat, kochać go, ufać mu itd., a się bać. A można nagle poznać kogoś, nawet największego drania, i niczego się nie bać od pierwszej chwili.

I nie sądzę, aby tu stopień zakochania wchodził w grę, na pewno coś innego. Jak można bać się ciąży przy kimś, kogo znamy jak własną kieszeń, a przy jakimś pajacu dopiero co poznanym wszystko blednie, nawet takie obawy?

.


A może mrt ty nie boisz się ciąży tylko stałego związku ? I tego że ciąża związałaby cię jeszcze bardziej z człowiekiem z którym już jesteś parę lat ? Ciąża -> stały związek z którego już nie można tak po prostu wyjść bez konsekwencji -> X

X - jak traktujesz stały związek i odpowiedzialność z tego wynikającą ?

: 29 gru 2006, 13:47
autor: mrt
Snowblind pisze:A może mrt ty nie boisz się ciąży tylko stałego związku ? I tego że ciąża związałaby cię jeszcze z człowiekiem z którym już jesteś parę lat ? Ciąża -> stały związek z którego już nie można tak po prostu wyjść bez konsekwencji -> X

X - jak traktujesz stały związek i odpowiedzialność z tego wynikającą ?
Ja to teraz się już niczego nie boję (choć nie powiem, żeby mi było akurat w tym momencie na rękę), ale pamiętam, co było kiedyś. I temat tak ogólnie mnie intryguje.

Właśnie to, co piszesz, zupełnie mi nie pasuje. Bo jak wyjaśnisz fakt, że dziewczyna idzie do łóżka z jakimś facetem o beznadziejnej opinii (babiarz - w skrócie mówiąc) i niczego się nie boi? Albo z kimś, kto tu "tylko przejazdem"? A znowu kiedy indziej we własnym łóżku umiera ze strachu i milion zabezpieczeń stosuje, podczas gdy w innym przypadku idzie na żywioł?

I nie chodzi mi tu o Wasze spowiadanie się ze swojego życia seksualnego, bo niekoniecznie o łóżko tu tylko chodzi. Chodzi o całość odczuć z tym związanych - poczucia, że można na koniec świata z kimś iść i rzucić wszystko w cholerę.

: 29 gru 2006, 13:51
autor: Ted Bundy
mrt pisze:Właśnie to, co piszesz, zupełnie mi nie pasuje. Bo jak wyjaśnisz fakt, że dziewczyna idzie do łóżka z jakimś facetem o beznadziejnej opinii (babiarz - w skrócie mówiąc) i niczego się nie boi? Albo z kimś, kto tu "tylko przejazdem"? A znowu kiedy indziej we własnym łóżku umiera ze strachu i milion zabezpieczeń stosuje, podczas gdy w innym przypadku idzie na żywioł?


cóż, odpowiedź, wbrew pozorom, jest banalnie prosta. Bo i w pewnych sprawach nie ma co na siłę kombinować. Jest po prostu bezdennie GŁUPIA :]

: 29 gru 2006, 13:52
autor: mrt
TedBundy pisze:Bo i w pewnych sprawach nie ma co na siłę kombinować. Jest po prostu bezdennie GŁUPIA
To oczywiste, Ameryki nie odkryłeś. Tylko skąd to irracjonalne poczucie bezpieczeństwa? Dlaczego jeden facet ma tak, że się przy nim boi, a przy innym nie? I dlaczego więcej tych pierwszych, czyli przegranych? Bo w razie czego to ich się rzuca, a nie dla nich.

: 29 gru 2006, 13:57
autor: Snowblind
mrt pisze:
TedBundy pisze:Bo i w pewnych sprawach nie ma co na siłę kombinować. Jest po prostu bezdennie GŁUPIA
To oczywiste, Ameryki nie odkryłeś. Tylko skąd to irracjonalne poczucie bezpieczeństwa? Dlaczego jeden facet ma tak, że się przy nim boi, a przy innym nie? I dlaczego więcej tych pierwszych, czyli przegranych? Bo w razie czego to ich się rzuca, a nie dla nich.


Nie jestem pewien czy idzie z nim do łóżka z poczucia bezpieczeństwa po paru godzinach "znajomości" ;) To chyba inaczej się nazywa :D a co do ciąży w stałym związku to może dlatego że tam zdecydowanie częściej myśli się mózgiem a nie penisem/łechtaczką.

: 29 gru 2006, 14:06
autor: Miltonia
Mysle, ze bardziej jest to wyjasnienie biologiczne jednak, niz psychologiczne. Moze jest tak, ze kobieta trafia na tego wlasciwego dawce genow, ktory nie musi byc najlepszym partnerem, ale wlasnie dawca genow. Nie musi byc najwspanialszy, nie musis byc na stale, po prostu biologia rzadzi i juz.
Inna sprawa, ze czasami kobiety tak maja, ze jak spotkaja niebieskiego ptaka, to boja sie, ze im on ucieknie. I to dziecko jest nie tyle proba przytrzymania go, co posiadania czegos jego na zawsze. Pozniej nastepne dzieci, z odpowiedzialnym partnerem, w poukladanym zyciu, nie sa juz tak kochane jak to pierwsze dziecko, bo ono ciagle przypomina ta legende, ktora odeszla w sina dal.

: 29 gru 2006, 14:13
autor: mrt
Miltonia pisze:Inna sprawa, ze czasami kobiety tak maja, ze jak spotkaja niebieskiego ptaka, to boja sie, ze im on ucieknie. I to dziecko jest nie tyle proba przytrzymania go, co posiadania czegos jego na zawsze. Pozniej nastepne dzieci, z odpowiedzialnym partnerem, w poukladanym zyciu, nie sa juz tak kochane jak to pierwsze dziecko, bo ono ciagle przypomina ta legende, ktora odeszla w sina dal.
O! To chyba mi jakoś najlepiej tłumaczy.

[ Dodano: 2006-12-29, 14:15 ]
Snowblind pisze:a co do ciąży w stałym związku to może dlatego że tam zdecydowanie częściej myśli się mózgiem a nie penisem/łechtaczką.
I czasem to zabija zakochanie. zostaje marna miłość, a uniesienia z początku znajomości szlag trafia.

: 29 gru 2006, 15:23
autor: Snowblind
Miltonia pisze:Inna sprawa, ze czasami kobiety tak maja, ze jak spotkaja niebieskiego ptaka, to boja sie, ze im on ucieknie. I to dziecko jest nie tyle proba przytrzymania go, co posiadania czegos jego na zawsze. Pozniej nastepne dzieci, z odpowiedzialnym partnerem, w poukladanym zyciu, nie sa juz tak kochane jak to pierwsze dziecko, bo ono ciagle przypomina ta legende, ktora odeszla w sina dal.


Taki był "doskonały" a zostawił :D ? To niech wzdycha do obrazu !

mrt pisze:[ Dodano: 2006-12-29, 14:15 ]
Snowblind pisze:a co do ciąży w stałym związku to może dlatego że tam zdecydowanie częściej myśli się mózgiem a nie penisem/łechtaczką.
I czasem to zabija zakochanie. zostaje marna miłość, a uniesienia z początku znajomości szlag trafia.


Miłość jest ...marna ? :|

: 29 gru 2006, 15:25
autor: mrt
Snowblind pisze:Taki był "doskonały" a zostawił ? To niech wzdycha do obrazu !
Tu nie ma nic do śmiechu. Co w tym śmiesznego?
Snowblind pisze:Miłość jest ...marna ;| ?
Straszliwie <evilbat> Zakochanie to potęga, a miłość? Cholera wie co. Ani to z nóg nie zwala, ani to widowiskowe.

: 29 gru 2006, 16:30
autor: Snowblind
Śmiesznego ? Nic . To jest masochistyczne i głupie.

: 29 gru 2006, 22:37
autor: OneLove
Ja tam sie nie boje,biore tabletki ponad 3 lata i to mi daje taki komfort psychiczny i poczucie bezpieczeństwa. Jak miałam lat 17-18 to sie bałam w jakimś stopniu ale mam prawie 23 lata wiec gdybym nawet jakimś cudem wpadła to już by nie była taka tragedia. Choć dzieci mieć nie chce NIGDY przeżyłabym to gdyby sie "stało".

: 30 gru 2006, 08:49
autor: Andrew
Tak jak pisalem , fascynacja , zauroczenie to tak silne , lecz krótkotrwałe uczucia, ze rozum odbiera , w milosci - rozumem sie kierujesz .

: 30 gru 2006, 13:08
autor: szilkret
Sądzę że w wszyscy po trochu mają rację. Trudna kwestia do roztrzygnięcia i sądzę że mało prawdopodobne aby ktokolwiek zrozumiał jaki mechanizm tu działa bo to chyba zespół mechanizmów <hmm>
Mnie się wydaje - z własnego doświadczenia - że niektórzy partnerzy posiadają fascynujące nas cechy na różnej płaszczyźnie. Można to nazwać chemią albo jak kto woli. Po prostu ten partner a nie inny nam pasuje i ciąża nie jest traktowana jako klęska. Wręcz przeciwnie jest w pewnym sensie upragniona. Może to po prostu człowiek się zakochał?
Jedno wiem na pewno. Po wszystkim a tym bardziej dramatycznym zakończeniu człowiek składa ręce do Boga że nic złego się nie stało ale z drugiej strony pozostaje żal (to już kwestia kobieca i instynktu macierzyńskiego tak bardzo wpływającego na psychikę kobiety - nie wolno tego lekceważyć).

: 30 gru 2006, 23:08
autor: Pegaz
Może kobieta po prostu boi się bólu i wszystkiego tego co z ciążą związane-chociażby odpowiedzialnośći za malucha..

: 30 gru 2006, 23:14
autor: Imperator
Hmm... moja była tak miała, że normalnie w jakiś sposób czuła respekt przed ciążą (czyt. nie bała się panicznie), a kiedy się kochaliśmy, to niewazne było dla niej czy dni płodne, czy niepłodne, czy zostanę do końca czy nie. W pewnym sensie czułem się, tak jakby mi ufała do końca...

: 31 gru 2006, 10:01
autor: natasza
pani_minister pisze:A nie jest to czasem tak, ze jak trafi sie na osobe, ktora emanuje przeswiadczeniem, ze nic jej nie straszne, ciaza, armagedon, stado idiotow ani tesciowa, to pewnosc ta udziela sie tez drugiej polowce? Niektorzy ludzie maja taka cenna ceche, ze nie dramatyzuja i nie wyolbrzymiaja, przyjmuja zdarzenia na klate i ta pewnoscia obdarzaja po czesci tez otoczenie.

Świete słowa :-)

Nigdy nie martwiłam się o ciążę. Naprawdę. Jakbym wiedziała, że nic się nie stanie. Ufam sobie, ufam jemu i zabezpieczeniu. To mi wystarczy, aby być spokojna. Wiec nie rozmyślam.

: 31 gru 2006, 10:15
autor: natasza
Pisałam o sobie Andrew, od poczatku nie bałam się ciąży. Ma to raczej związek z moim usposobieniem niż charakterem partnera (zły / dobry). A to co zacytowałam od Pani Minister umacnia jeszcze bardziej moje usposobienie. Jasne? :)

: 31 gru 2006, 10:18
autor: Andrew
nie nie jest to dla mnie jasne , dalej powtarzam ...MRT nie o to chodzi o czym piszesz !! <przytul> <browar>

: 31 gru 2006, 10:22
autor: natasza
W takim razie oświeć mnie, bo ciezko mi dyskutowac, jak nie wiem o czym mowa.
:)

: 31 gru 2006, 11:14
autor: mrt
Andrew pisze:nie nie jest to dla mnie jasne , dalej powtarzam ...MRT nie o to chodzi o czym piszesz
natasza pisze:W takim razie oświeć mnie, bo ciezko mi dyskutowac, jak nie wiem o czym mowa.
Po prostu nie chodziło mi o to, czy ktoś ufa zabezpieczeniom, czy ma taką naturę, że nie, ale o zjawisko polegające na tym, że przy swoim facecie dziecka jeszcze nie chce się posiadać, a zjawia się ktoś, zakołuje w głowie i ma się ochotę na wszystko. Człowiek nie boi się niczego i wszystko ma gdzieś - co powie rodzina, czy wpadnie, czy nie wpadnie itd. Ba! Nawet rzekłabym, że chce się tego dziecka.

Myślę, że Miltonia ma rację. Andrew, nie wierzę w to, że zakochanie działa silniej niż miłość, że wyłącza myślenie. Gdyby tak było, to wyłączałby na 24 godziny na dobę, a nie sądzę, żeby ktoś tyle myślał o pieprzeniu za przeproszeniem.

: 31 gru 2006, 11:17
autor: Andrew
No myslenia nie wyłacza tak calkowicie .Chodzi mi raczej o to , ze do Krakowa mona dojechac dwiema drogami , płatna autostradą - droga bezpieczna itd. i starymi drogami dwiema ... <aniolek>
Nie chcialem juz miec dzieci , do czasu ...
Potem poznalem Myszke i w pewnym okresie tej znajomosci pojawila sie okropna wrecz chec na dziecko - kolejnie , najlepiej z nią , ale z żoną tez by byc mogło .Czy chec posiadania dziecka ze mną przez moją kochanke udzielila sie mnie ?? nie wiem , nie pamietam .

: 31 gru 2006, 12:48
autor: larena
mrt pisze:Po prostu nie chodziło mi o to, czy ktoś ufa zabezpieczeniom, czy ma taką naturę, że nie, ale o zjawisko polegające na tym, że przy swoim facecie dziecka jeszcze nie chce się posiadać, a zjawia się ktoś, zakołuje w głowie i ma się ochotę na wszystko. Człowiek nie boi się niczego i wszystko ma gdzieś - co powie rodzina, czy wpadnie, czy nie wpadnie itd. Ba! Nawet rzekłabym, że chce się tego dziecka.


tu odzywa sie nasza natura. Kobieta chce miec dziecko, zdrowe. Podswiadomie wybiera na ojca partnera dzieki ktoremu jej dziecko bedzie silne. Geny maja tu ogromne znaczenie

: 31 gru 2006, 12:51
autor: Pegaz
mrt pisze:zjawisko polegające na tym, że przy swoim facecie dziecka jeszcze nie chce się posiadać, a zjawia się ktoś, zakołuje w głowie i ma się ochotę na wszystko.

Jednej osobie się ufa innej nie..ot i tyle..można kochać i ufać..równie dobrze można kochać i nie ufać..rzekłbym nawet że im bardziej się kocha tm mniej ufa.
Im więcej zaufania tym więcej ochoty na wskoczenie do rzeki genów.. <aniolek>

: 31 gru 2006, 15:08
autor: Miltonia
Pegaz, a wlasnie ze zupelnie nie. Bo tu chodzi nawet o taka sytuacje, ze temu mezczyznie sie nie ufa za grosz, a dziecko chce sie miec, a swojemu "staremu" mezczyznie ufa najbardziej na swiecie, a przed dzieckiem sie kobieta broni.

Widac ze na forum faceci kobiet nie potrafia zrozumiec. Poza nim pewnie tez nie i bardzo dobrze <diabel>

: 31 gru 2006, 15:24
autor: mrt
Miltonia pisze:Widac ze na forum faceci kobiet nie potrafia zrozumiec.
Dokładnie. Przestają mnie dziwić ich problemy. Nie dość, że nie wiedzą, co się dzieje, to jeszcze zupełnie nie przyjmują do wiadomości tego, co im się tłumaczy. Przez to nie potrafią się potem bronić. Żyją tak, jakby świat dookoła wyglądał tak, jak go sobie wyobrażają. A potem zadziwieni, że porażka.

Jak się nie nauczycie patrzeć i widzieć, to będziecie bezbronni całkowicie.

Światem żądzą (nie - rządzą - specjalnie dla Imperatora; gra słów, gra słów!) kobiety, na to wychodzi.

: 31 gru 2006, 15:29
autor: eng
Miltonia pisze:Bo tu chodzi nawet o taka sytuacje, ze temu mezczyznie sie nie ufa za grosz, a dziecko chce sie miec, a swojemu "staremu" mezczyznie ufa najbardziej na swiecie, a przed dzieckiem sie kobieta broni.

Dla mnie jest ot wyjątkowe świństwo ... nie będę pisał publicznie co sądzę o takich pannach bo to niecenzuralne ...
censored censored censored censored censored censored censored censored censored censored

A swoją drogą dobór partnera przez kobiety to dla mnie chora sprawa, censored i kompletnie niezrozumiała ... może być przestępca, złodziej, rozwodnik - nieważne, klapki na oczy i tyle ...

: 31 gru 2006, 15:31
autor: Imperator
eng pisze:Dla mnie jest ot wyjątkowe świństwo ... nie będę pisał publicznie co sądzę o takich pannach bo to niecenzuralne ...

To nie świństwo. To czysta biologia.
Nielogiczna jest taka kolej rzeczy ale cóż. :)