agnieszka.com.pl • Tekst Chylińskiej w Machinie o macierzyństwie
Strona 1 z 2

Tekst Chylińskiej w Machinie o macierzyństwie

: 02 paź 2006, 11:12
autor: Agnieszka
Dostałam to mailem od znajomej. Tylko po przeczytaniu nie bierzcie tego sobie zupelnie na powaznie. Ja mysle ze ten artykul nalezy potraktowac w duzej mierze "z przymruzeniem oka" Sorry ale uciekły mi znaki ś w tym tekscie przy kopiowaniu z poczty nie wiem dlaczego:

--------------------
Tekst Chylińskiej w Machinie o macierzyństwie

Agnieszka Chylinska (O.N.A )
Macierzyństwo to ściema

Ja wiem, że Machina to nie jest miesięcznik dla początkujących
matek. Ja wiem, że powinnam o popkulturze, o artystach, o płytach, o
przeżyciach natury wyższej, ale obecnie to niemożliwe. Ni c h u j a!
Pisze Agnieszka Chylińska.

Ja jestem w szoku, jestem kontuzjowana i niech mi panowie Metz z
Beliną wybaczą, ale ja z pyskiem wypłowiałym, mózgiem otępionym jedną
godziną snu na dobę, z cyckami zaropiałymi jak po jakiej supersesji
sado maso, z wielką pieluchą między nogami, ja obecnie nie mogę inaczej
i o czym innym. Muszę to napisać, muszę to z siebie wypluć, muszę
to opisać, bo jako wczeniej z takim opisem się nie spotkałam i
może gdybym wiedziała... Macierzyństwo to ciema! Wiem to na pewno!
Poradniki, gazetki, reklamy pieluch nawet: wszyscy kłamią! To
pułapka, w którą dałam się złapać i teraz zdezorientowana i
zaszczuta chowam się po kątach, by mnie nie zauważył ssak, którego
powiłam parę tygodni temu, by mnie nie wypatrzył, nie wyczuł, że
jestem w pobliżu.

Nawet nie o mnie ssakowi chodzi, ale o dwa nabrzmiałe balony,
które przy delikatnym nawet ruchu sikają strugami mleka. Zostałam
oszukana, uległam propagandzie, poleciałam na tysiaka i teraz mam! A tak ładnie
wszystko szło.
Kupowanie koszulki rozmiar 54 z napisem "Motorhead", wzdychanie i
rozmylanie nad tym, jak ukierunkuję ideowo syna mojego
pierworodnego.
Roztkliwianie się nad parą skarpetek, wzdychanie na widok
umiechniętych bobasów widzianych przelotnie w centrach handlowych,
zaczytywanie się poradnikami i wiara w to, że się jest uwarunkowaną genetycznie do
bycia matką Polką, że się będzie stosować metody najbardziej
delikatne, nieinwazyjne, naturalne przy pielęgnacji i wychowywaniu cudownego
potomka.

A tymczasem??? Dlaczego nikt mi nie powiedział o tym, że poród
będzie potwornym cierpieniem, i że się będę wstydziła przeć, myląc
cały czas o tym, by nie narobić dziecku na głowę? Dlaczego darłam się w
niebogłosy, tworząc najbardziej spontaniczny tekst nowej piosenki pod
tytułem "ja już censored nie mam siły", naczytawszy się wczeniej o
fantastycznych znieczuleniach, technikach relaksacyjnych i innych
takich?

Dlaczego mamiono mnie opisami fantastycznych przeżyć, wręcz
erotycznych, podczas karmienia piersią, gdy tymczasem okazało się, że bezzębny
dziamdziak może zmasakrować suty w try miga i domagać się co
godzinę dalszej masakry, więcej krwi...

I dlaczego dopiero pod koniec jednego z poradników małymi
literami było napisane, że jeli ma się chęć sprzedać swoje dziecko na
allegro to powinno się zwrócić do osoby duchownej z probą o poradę lub od
razu zamknąć się w psychiatryku... Ciekawe... I na czym miało
polegać "wzmocnienie i rozkwit związku, gdy pojawia się dziecko",
jeli jedyne co mam do powiedzenia mojemu chłopakowi od miesiąca
to: przynie-wynie-pozamiataj, nie rób tego tak, możesz mi pomóc?,
a może ty go przewiniesz?, nie censored mnie, to twoje dziecko, a
to se go bierz, nie rozdwoję się, możesz tu łaskawie przyjć?

Nigdzie nie przeczytałam o tym, że dziecko drze gębę. Znalazłam
wzmianki o tym, że kwili, płacze, marudzi, gaworzy, ale nie ma nic o
tym, że ma syndrom "Blaszanego bębenka", znaczy się, że szyby pękają, gdy
zaczyna ryczeć od 16.00 do 23.30, by usnąć z umiechem i pozwolić
mi zrobić siku, umyć się, zjeć co szybko.

Koleżanki mi mówiły: Och, wiesz przy dziecku szybko się chudnie. Teraz wiem dlaczego. Bo
nie ma się czasu zjeć. Teraz też się drze, a ja muszę oddać ten
felieton i musi być dobry, z puentą, na poziomie, a mam oczy na
zapałki i piszę tę jedną kartkę jakie szeć godzin, gdyż
odskakiwać muszę co chwila, bo kupa, bo płacz, bo mleko, bo co tam
i do tego jeszcze burdel w mieszkaniu i kot zazdrosny porzygał się
włanie ostentacyjnie na rodku pokoju. Rokendrol, nie ma co...

: 02 paź 2006, 12:02
autor: runeko
Dla mnie to wyglada troche na depresje poporodowa polaczona z absolutnym nieprzygotowaniem do macierzynstwa o_O

: 02 paź 2006, 12:32
autor: Mona
Ano, napitoliła Pani Chylińska. Nie wiem, co ona myślała, że noworodek, to cięgiem 12h będzie spał, a cycka, to tata poda? Teraz, to ona i tak ma luuz. Zobaczy, jak to jest fajnie, gdy dziecko zacznie rosnąć i malować burzę na ścianie :]
Swoją drogą, to co może być pieknięjszego w życiu od tego, jak obserwuje się to, jak własne dziecko rośnie, rozwija się, uczy się mówić i chodzić itp. itd.. Przecież to jest wspaniałe doświadczenie i nic się z tym nie równa.
Przesadziła... <pijak> Jakby conajmniej okres niemowlęctwa trwał kilkanaście lat <diabel>

: 02 paź 2006, 12:59
autor: Sir Charles
Mona pisze:Swoją drogą, to co może być pieknięjszego w życiu od tego, jak obserwuje się to, jak własne dziecko rośnie, rozwija się, uczy się mówić i chodzić itp. itd.. Przecież to jest wspaniałe doświadczenie i nic się z tym nie równa.
Przesadziła...

Możliwe, że ma tę depresję, czy cuś, ale możliwe, że po prostu zalicza się do ludzi, którzy w posiadaniu dziecka widzą więcej plusów niż minusów. I mają prawo. Niech jedni drugich rozumieć nie próbują, bo to tak jakby globtroter z prawdziwego zdarzenia próbował grillowicza z mięśniem piwnym pojmować, albo coś w tym stylu :)

: 02 paź 2006, 13:13
autor: Mona
Myślę, że ten felieton napisała tak, a nie inaczej, bo taka po prostu jest. Jednak sądzę, iż kocha swoje dziecko, a w razie czegoś, to z pazurami, jak lwica.
W sumie, to ona wcale nie kłamie w tym tekście, bo piszę samą prawdę. Ale niestety poród, to nie jest za przeproszeniem piardnięcie, to właśnie jest tak, jakby rodziło się dynię i jest wrażenie, że końca nie widać.
Myślę, że ona kiedyś będzie śmiała się z tych swoich wypocin, ale cóż... właśnie w "tym" momencie tak czuła, to i tak napisała. W sumie dość rubasznie, bo ja śmiałam się czytając to ;DD

: 02 paź 2006, 14:26
autor: lollirot
czytałam ten tekst już jakiś czas temu i przyznam, że bardzo mnie rozbawił. w pełni świadomy zabieg - spojrzenie z drugiej strony, celowo przerysowane, z pominięciem wszelkich za - smaczek. jak chylińskiej nie znoszę, tak tu biję brawo :-)

: 02 paź 2006, 14:45
autor: eng
Bardzo fajny tekst, nie wiem czego się czepiacie :)
Niech to lepiej przeczyta każda nie mająca jeszcze dzieci ...

: 02 paź 2006, 14:47
autor: Dzindzer
Sir Charles pisze:ale możliwe, że po prostu zalicza się do ludzi, którzy w posiadaniu dziecka widzą więcej plusów niż minusów

ja do takich sie zaliczam, ja pewno tak samo byum isała, tak samo odbierala to.
Mona pisze:Jednak sądzę, iż kocha swoje dziecko, a w razie czegoś, to z pazurami, jak lwica.

co do tego nie mam watpliwosci. Przytłoczenie maciezyństwem, obowiazkami przy dziecku nie wykluczaja miłosci do niego.
Mona pisze:Ale niestety poród, to nie jest za przeproszeniem piardnięcie, to właśnie jest tak, jakby rodziło się dynię i jest wrażenie, że końca nie widać.

dlatego dziwie sie, że nie rodziła ze znieczuleniem
lollirot pisze:w pełni świadomy zabieg - spojrzenie z drugiej strony, celowo przerysowane, z pominięciem wszelkich za - smaczek. jak chylińskiej nie znoszę, tak tu biję brawo :-)

zgadzam sie z Toba, taki celowy zabieg, przeciwieństwo tych wszystkich ahów i ochów o maciezynstwie. bo faktycznie prawie nigdy o tych "brudach" sie nie pisze, faktycznie od matki wymaga sie radosci bo inaczej jest uznana za małozaradna lub co gorsza za matke wyrodna

: 02 paź 2006, 14:51
autor: Sir Charles
Dzindzer pisze:
Sir Charles pisze:ale możliwe, że po prostu zalicza się do ludzi, którzy w posiadaniu dziecka widzą więcej plusów niż minusów

ja do takich sie zaliczam, ja pewno tak samo byum isała, tak samo odbierala to.

YYYY sorry, miało być "minusów niż plusów", jedna co mnie uważnie czyta ;) <browar>

: 02 paź 2006, 14:55
autor: lollirot
Sir Charles pisze:ale możliwe, że po prostu zalicza się do ludzi, którzy w posiadaniu dziecka widzą więcej plusów niż minusów

jak dla mnie to jest po prostu zabieg literacki - taki był zamysł, żeby pokazać tylko tę stronę. jakoś nie widzę w machinie felietonu poświęconego cudowi macierzyństwa O__o

: 02 paź 2006, 18:19
autor: Ted Bundy
żałosny bełkot sfrustrowanej idiotki. I tyle ode mnie :]

PS. Nie trawię i nie trawiłem nigdy tej pani

: 02 paź 2006, 18:23
autor: lollirot
jakoś uzasadnisz? czy uzasadnieniem jest pees? :>

: 02 paź 2006, 18:53
autor: Ted Bundy
Chylińska dla mnie to zaprzeczenie cech kobiety z klasą. Wulgarna i niesmaczna. Cóż, pees tutaj wiele ma do rzeczy :]

: 02 paź 2006, 19:13
autor: Mona
Dzindzer pisze:dlatego dziwie sie, że nie rodziła ze znieczuleniem

Jeśli poród, a w tym przypadku bóle porodowe, nie stwarzają zagrożenia, to po co znieczulenie? Przecież do tego jesteśmy stworzone i chyba żadna kobieta nie sądzi, że może uda się jej przejść przez to bezboleśnie.

: 02 paź 2006, 19:28
autor: sophie
Mona pisze:chyba żadna kobieta nie sądzi, że może uda się jej przejść przez to bezboleśnie
Zupelnie bezbolesnie nie, ale prawie zupelnie... :]

: 02 paź 2006, 19:33
autor: Mona
sophie pisze:Zupelnie bezbolesnie nie, ale prawie zupelnie...

No to jak sobie zapoda znieczulenie, to jak owo przestanie działać, to dopiero będzie po ścianach chodziła. W normalnych warunkach, to się dzieje jakby samoistnie i ból porodowy szybko mija, a potem to już z górki.

: 02 paź 2006, 23:13
autor: tarantula
Fajny tekscik.Naprawde fajny,posmialam sie i...troszke przerazilam <boje_sie>
"nie nadejszla" na mnie jeszcze ta chwila

: 02 paź 2006, 23:25
autor: Mona
tarantula pisze:troszke przerazilam

Się nie przerażaj, bo jak przyjdzie Twój czas, to nie zdążysz dostać znieczulenia ;)

: 03 paź 2006, 11:38
autor: Miltonia
Ona pisze prawde. Tzn to co pisze, to prawda. Nikt nie opisuje jak wyglada lewatywa przed, jak wyglada i czym moze byc umazane dziecko jak sie rodzi, jak sie czuje kobieta, kiedy iles osob zaglada jej w krocze, jak wyglada naciecie czy pekniecie krocza, jak mozna potem nie trzymac moczu, jak wygladaja hemoroidy i jak mozna pozniej nic nie czuc podczas seksu, bo pochwa jest tak szeroka itd. Myslicie, ze popularna tak obecnie plastyka pochwy bierze sie z niczego? Po prostu jest mozliwosc. A kiedys kobietra rodzila, stawala sie matka, a przestawala byc kobieta. Piersi tez wygladaja pozniej gorzej. Nie kazda kobieta sie na to wszystko godzi w imie macierzynstwa.
Mysle, ze ona pisze o tym glownie, ze nigdzie o tym nie mowia. Nie widac tego trudu i znoju, jest to bagatelizowane. Ona to wywleka, tylko to. Bo na razie nie ma pewnie powodow do zadowolenia. Co w tym dziwnego?

: 03 paź 2006, 16:09
autor: Andrew
Jak nigdzie tego nie mówią ? a kto to jej ma powiedziec ? jak sie nie intersuje to sie i nie wie ! , zreszta wielka mi kobieta , zwykły babochłop.
Dodam tu raz jeszcze bo juz o tym mówiono , ze plastyka pochwy na pewno istnieje , skoro tak twierdzisz i nie chce sie z tym spierac ! ale musze powiedziec iż np. i tu nie tylko moja zona która urodziła dwoje dzieci , w taj kwesti sie nie zmieniła , jaka była pzred porodem , taka jest i teraz , piersi ...tez nie jedna młoda by jej mogła pozazdroscić , oczywiscie gusta są rózne <aniolek>

: 03 paź 2006, 16:40
autor: foxy_lady
miltonia ma racje a sama chylinska napisała bardzo dobrze i szczerze. usmialam sie przy tym troche :)

: 03 paź 2006, 20:32
autor: katerina
Calkiem wesoly tekscik, moim zdaniem. Za bardzo chyba przywiazalo sie spoleczenstwo do obrazka Matki - Polki. Ciaza i porod, tak samo jak wszystko pozniej - to pewnie fascynujace przezycie, ale za mocno sie to wszystko uwznioslilo.

: 03 paź 2006, 23:11
autor: Mona
katerina, to może być wzniosłe, jak najbardziej. Zależy to jednak od podejścia. Od tego, czy "ło matko! dupa na pewno mi pęknie i już nigdy nie dam temu draniowi i na cholerę mi to było, a teraz to się będzie bachor wydzierał...", czy "właśnie rodzi się nowe życie, czyż to nie piękne?".
To nie musi być wzniosłe, to po prostu jest życie, kolej rzeczy. Wzniosłe, jeśli chodzi o otoczenie, bo wzniosłe, to jest, ale w nas.
Rodziłam trzy razy i każdy poród był inny. Pierwszy najmniej bolesny, drugi bardziej, a przy trzecim, to myślałam, że umrę. Jak widać, żyję :)

: 03 paź 2006, 23:21
autor: Miltonia
Mona, moja teoria jest taka, ze te, ktore juz rodzily i maja dzieci, rekalmuja to innym, zeby nie tylko one mialy tak zle :)
Po prostu trzeba mowic o kazdej stronie. A zwykle mowi sie o tej wznioslej i dobrej, a potem bol, bo na ta mniej "wyjsciowa" ludzie nie sa przygotowani.

: 03 paź 2006, 23:30
autor: Sir Charles
Miltonia pisze:Mona, moja teoria jest taka, ze te, ktore juz rodzily i maja dzieci, rekalmuja to innym, zeby nie tylko one mialy tak zle

Oooo, tę teorię można przenieść na wiele innych dziedzin... <banan>

: 03 paź 2006, 23:40
autor: tarantula
Miltonia pisze:Mona, moja teoria jest taka, ze te, ktore juz rodzily i maja dzieci, rekalmuja to innym, zeby nie tylko one mialy tak zle :)

Cos w tym jest i nie mozna temu zaprzeczyc.Nie kazda kobieta "musi" sie spelniac przy dzieciach.Nie kazda ma do tego powolanie i co najwazniejsze...nie trzeba sie zmuszac jesli sie go nie czuje.

: 03 paź 2006, 23:46
autor: Mona
Miltonia pisze:Mona, moja teoria jest taka, ze te, ktore juz rodzily i maja dzieci, rekalmuja to innym, zeby nie tylko one mialy tak zle

Akurat mnie takie coś do głowy nie przyszło. Na tyle, to już mnie znasz :)
tarantula pisze:Nie kazda kobieta "musi" sie spelniac przy dzieciach.Nie kazda ma do tego powolanie i co najwazniejsze...nie trzeba sie zmuszac jesli sie go nie czuje.

Całkowicie zgadzam się z tym.

: 04 paź 2006, 01:05
autor: Miltonia
Mona pisze:
Miltonia pisze:Mona, moja teoria jest taka, ze te, ktore juz rodzily i maja dzieci, rekalmuja to innym, zeby nie tylko one mialy tak zle

Akurat mnie takie coś do głowy nie przyszło. Na tyle, to już mnie znasz :)


Znam, ale to jest akurat na poziomie nieswiadomym. To taka teoria nie na serio przeciez :| Ale cos w tym jest :>

: 04 paź 2006, 04:05
autor: Golly Gee
Tekst dobry śmieszny i niepoważny. W Machinie od reaktywacji pisze Chylińska podobne felietony. Nie chce mi się teraz po nocy szukać gazet, ale tak jak tych wczesniejszych nie da się potraktować poważnie tak i tego. Stara się kobieta jak może żeby tekst był conajmniej oryginalny i wychodzi jej to :)

: 04 paź 2006, 07:50
autor: Mona
Miltonia pisze:Ale cos w tym jest

Kurcze, nie wiem <hmm> Ja bardzo chciałam mieć dzieci i każde było planowane, więc bynajmniej mnie nie zaskoczyło to, że będę musiała je urodzić. Pierwszy poród nie zraził mnie na tyle, że powiedziałam sobie "nigdy więcej", a nie przespanych nocy, karmienia non-stop z 3-4h snu na dobę miałam z przy ostatnim dziecku, a i tak uważam, że warto było.
Choć najmłodsza najdłużej karmiona, to teraz najbardziej i najczęściej choruje :/