problem - chlopak udaje ze konczy...
: 04 paź 2009, 14:16
To moj pierwszy post na jakimkolwiek forum ale potrzebuje odpowiedzi ...
Jestem z pewnym chlopakiem od 2 lat. Cudownie nam sie uklada a przynajmniej tak mi sie wydawalo. Mamy po 22 lata i nieproawdopodobny apetyt na seks chociaz no zawsze mial problemy z orgazmem potrzebowal troche wiecej czasu czasami nie mogl skonczyc czasami musial to robic sam reka a do tego nigdy nie mial orgazmu podczas seksu oralnego. Z poczatku mi to nie przeszkadzalo pomyslalam ze z czasem sie siebie nauczymy i bedzie bosko. Chyba sie mylilam ...
Cala sytuacja miala miejsce dzis nad ranem ... kochalismy sie w lozku pozniej pod prysznicem pozniej znow w lozku i powiedzial mi ze nie moze dojsc ... wzielam sprawy w swoje rece i probowalam wszystykiego co mogloby by go doprowadzic na szczyt. W pewnym momencie dal mi do zrozumienia zebym odpuscila bo nic z tego nie bedzie. Zaczelismy sie klocic. Wygarnelam mu ze to przez to ze mu nie zalezy ze sie nie skupia i ze mnie to wkurza ze nie docenia moich staran. Wkurzyl sie. Zaczal krzyczec ze jestem jak inne ze licze sie tylko ja i ze nie patrze w ogole na jego potrzeby i problemy.. ze wolal jak udawal bo chociaz mial spokoj. Trzasnal drzwiami i wyszedl .. a ja poczulam sie jak spoliczkowana
Nigdy nie czulam sie tak upokorzona... nawet nie zdazylam mu wytlumaczyc ze to nie tak .. ze wlasnie dlatego ze go kocham chce zeby bylo mu ze mna dobrze. Teraz jak o tym mysle z jednej strony mam ochote go zabic za te klamstwa a z drugiej jestem wsciekla na siebie ze nie potrafie mu dac tego co potrzebuje =(
Cala sytuacja jest dla mnie zenujaca ale czy ktos mial podobny problem ?
I pytanie do panow .. jak moge mu ulatwic dochodzenie ? Czy mieliscie podobny problem ktory jakos sie udalo rozwiazac ?
z gory dziekuje za odpowiedzi
Jestem z pewnym chlopakiem od 2 lat. Cudownie nam sie uklada a przynajmniej tak mi sie wydawalo. Mamy po 22 lata i nieproawdopodobny apetyt na seks chociaz no zawsze mial problemy z orgazmem potrzebowal troche wiecej czasu czasami nie mogl skonczyc czasami musial to robic sam reka a do tego nigdy nie mial orgazmu podczas seksu oralnego. Z poczatku mi to nie przeszkadzalo pomyslalam ze z czasem sie siebie nauczymy i bedzie bosko. Chyba sie mylilam ...
Cala sytuacja miala miejsce dzis nad ranem ... kochalismy sie w lozku pozniej pod prysznicem pozniej znow w lozku i powiedzial mi ze nie moze dojsc ... wzielam sprawy w swoje rece i probowalam wszystykiego co mogloby by go doprowadzic na szczyt. W pewnym momencie dal mi do zrozumienia zebym odpuscila bo nic z tego nie bedzie. Zaczelismy sie klocic. Wygarnelam mu ze to przez to ze mu nie zalezy ze sie nie skupia i ze mnie to wkurza ze nie docenia moich staran. Wkurzyl sie. Zaczal krzyczec ze jestem jak inne ze licze sie tylko ja i ze nie patrze w ogole na jego potrzeby i problemy.. ze wolal jak udawal bo chociaz mial spokoj. Trzasnal drzwiami i wyszedl .. a ja poczulam sie jak spoliczkowana
Cala sytuacja jest dla mnie zenujaca ale czy ktos mial podobny problem ?
I pytanie do panow .. jak moge mu ulatwic dochodzenie ? Czy mieliscie podobny problem ktory jakos sie udalo rozwiazac ?
z gory dziekuje za odpowiedzi
borzu...