Miesiac temu pisalam na forum o swoim dylemacie... zastanawialam sie czy rzucic dotychczasowe zycie i przeprowadzic sie do mojego chlopaka... zaryzykowalam... wrocilam do domciu na kilka dni aby pozapinac do konca wszytskie nie dokonczone tutaj sprawy, zabrac kolejna czesc swoich rzeczy.. ale temat jest o czyms innym... no wlasnie...
trojkaty... mieszkam teraz z moim facetem i jego bratem blizniakiem (ktory w nawiasie mowiac kiedys jeszcze przed Miskiem byl moim chlopakiem), uklada nam sie nadzwyczaj dobrze w takiej kombinacji, bez wiekszych konfliktow powiem wiecej..jest naprawde super...
ktoregos dnia jak pilismy sobie wieczorkiem piwka i mialam juz chmielowy humorek zapytalam sie chlopakow jak w ogole sie zapatruja na to, ze my kiedys tak wszyscy razem... w jednym lozku... Reakcja??
Ja: w zasadzie na tak, chociaz w moim przypadku ja czesto potrafie duzo gadac a malo robic
Brat chłopaka: owszem, czemu nie, jako blizniacy wspolnie przezyli bardzo bardzo wiele i robili wspolnie nie jedno, wiec mowi, ze choc nie beda sie dotykali nawzajem (to w ogole nie wchodzi w gre) to moglby byc z nim z z jedna dziewczyna, tylko ze raczej z taka z ktora zaden z nich nie jest zwiazany uczuciowo, bo po co potem moglyby byc jakies pretensje
Moj chłopak: stwierdzil, ze jak kazdy facet marzy o trojkacie (a konkretnie to on i 2 panienki) i jesli mam taka potrzebe to moge zaprosic przyjaciolke (zdeklarowana bi) ale ja,on i brat nie wchodzi w gre... ani zadny inny facet bo zeby zjadlby z zazdrosci
Wiec w ten oto sposob po moim trojkacie
Chociaz gdyby tak sprobowac z dziewczyna to potem w ramach rewanzu zgodzilby sie wpuscic do naszej sypialni swojego blizniaka :-)