agnieszka.com.pl • Niebiańska Rozkosz-czy to nie "przereklamowane"?
Strona 1 z 1

Niebiańska Rozkosz-czy to nie "przereklamowane"?

: 02 wrz 2004, 21:48
autor: (:AniOłeCzeK:)
Chciałabym zapytać o odczucia wszystkie kobiety, które doświadczyły tego drugiego, głębszego orgazmu, co wtedy czujecie, macie ochotę krzyczeć z rozkoszy? :D Czy przychodzi on wam łatwo, jak długo partner musi się starać, żeby was do niego doprowadzić i w jaki sposób ? Wiem, że rozpatruje się to oczywiści indywidualnie, w zależności od różnych czynników, ale chciałabym poznać każdą opinię (ze zwykłej ciekawości), panów też proszę o wyczerpujące odpowiedzi i wymianę doświadczeń :P :556: :D

: 02 wrz 2004, 22:39
autor: krzyniu
nie chce byc nie pomocny ale juz bylo wiele razy wiec wystarczy poszukac..nawet nie tak dawno popatrz a nie powielasz tematy...rozumiem ze fajnie miec sowj temat ale chyba najwazniejsza jest odpowiedz na pytanie wiec zobacz troche w tyl

: 02 wrz 2004, 22:54
autor: taka_jedna
A ja jednak odpowiem, najwyzej się przeniesie :)
co wtedy czujecie

nie da się opisać :D
macie ochotę krzyczeć z rozkoszy?

krzyczeć, piszczeć, szeptać, mruczeć...wszystko ;) Ale czesto ktoś jest w domu wiec kawałek kołdry w zęby ;) i strasznie mną rzuca :)
Czy przychodzi on wam łatwo

tak
jak długo partner musi się starać

jakby się postarał to po kilku minutach, ale najczęściej sie "nie stara" żeby się ze mną drażnić ;)
w jaki sposób

w każdy, ale najprzyjemniejszy "od tyłu" ;)

: 03 wrz 2004, 00:14
autor: Luca
no ja się musze napracować ale jest naprawdę warto! :)
potem jest odwzajemnienie na które nic tylko czeeekać :556:

: 03 wrz 2004, 13:10
autor: nata
zazdoszcze wam dziewczyny tego mocnego orgazmu!a juz czasem mysle ze nigdy nie dojde do niego!
mimo ze moj partner jest the best, najlepszy ze wszystkich jakich mialam,
bardzo sie stara(my) ale bez efektow :567:

: 03 wrz 2004, 13:22
autor: Damian
:569: Nie powielajmy tych samych tematów, jeśli to nie jest konieczne.

O orgazmach było już tyle razy, że... :)
Wystarczy poszukać w archiwum.

Closed.