Andrew pisze:Czyli co ! ile trzeba Cie piłować ! ze tak powiem
juz nie trzeba. pisalam ogolnie o kobietach, nigdzie przy tym nie wspominajac, ze jestem na etapie "pilowania" [paskudne slowo].
dlaczego wszystkich to tak poruszylo?! O_O
po pierwsze: piszac, o swoim pierwszym razie nie wspomnialam przeciez, ze wygladal tak jak to co pozniej opisalam! wygladal inaczej - nie bylo to spelnienie moich marzen ale nie slyszalam o osobie, ktorej spelnieniem marzen by byl - nie moglam sobie tego wyobrazic nie majac pojecia na temat.
po drugie: opisuje hipotetyczna sytuacje - i hipotetyczne odczucia dziewczyny. dla mnie opis z palcem byl suchy, wyobrazilam sobie cos na zasadzie: leze rozkraczona, boje sie odrobine, bo to przed pierwszym razem oczywiste. nade mna przez 3 minuty sapie koles, po czym wychodzi ze mnie [jeszcze troche skolowanej tym wszystkim], wsadza we mnie paluch i nim zaczyna dzialac, czekajac uparcie na moj orgazm. taka wizja mi sie pojawila po przeczytaniu opisu likona. to samo mozna bylo napisac inaczej: wspomniec cos o czulosci, zainteresowaniu nie tylko tym "czy ja zaspokoilem". bo skoro dziewczyna przy najlepszym, doswiadczonym kochanku ma male szanse osiagnac calkowite spelnienie, bo z natury swojej tak ma i to, wydawalo mi sie, jest powszechnie wiadome, to wlasnie wtedy jest potrzebna czulosc, zainteresowanie partnera nie tylko tym, czy juz doszla, ale tez jej samopoczuciem, wygoda. i tak prawdopodobnie bedzie tylko w przypadku uczucia.
dlatego wlasnie urazil mnie ten palec troche - nie chodzi o to by partnerke na sile zaspokoic przeciez, ale o to zeby bylo jej przez te pare minut przyjemnie :-)
ruszylo mnie to teraz raczej hipotetycznie, ale pare lat temu, gdybym
tak sobie miala wyobrazic ten pierwszy raz - to to byloby wyobrazenie niesmaczne :)