Strona 1 z 2
Moj plan - ostatnia deska ratunku:(
: 23 cze 2005, 20:58
autor: yaho
Czytam wasze posty juz od dluzszego czasu ale dopiero teraz zdobywam sie na odwage aby cos napisac. Przedewszystkim - w wiekszosci bardzo wam zazdroszcze. Czego? No ano tego ze niektorzy tak wspaniale opisuja swoje zwiazki i to co w nich zachodzi. Jezeli chodzi o jakkolwiek cielesna forme zwiazku to nie moglem na wiele liczyc jezeli chodzi o moja dziewczyne a jestem juz z nia 3 lata(od poczatku liceum). Nie wiem czemu tak jest ale mimo tego miedzy nami bywa zazwyczaj raczej gorzej to ciagle jestesmy razem. Jest osoba raczje o zawzietym charakterze, skora do klotni jezeli nie podzielam jej zdania i jezeli jakkolwiek jej sie narazam. Co wiecej jest osoba bardzo zazdrosna. Jestem raczej atrakcyjnym facetem i mimo ze o to nigdy nie zabiegalem to zawsze sprowadzalem na siebie uwage dziewczyn. No moze poza tymi ostanimi 3 latami w czasie ktorych moja luba skutecznie inne odstraszala. Ona jest moja pierwsza i jedyna dziewczyna jak mialem. W czym tkwi problem? Teoretycznie niczego mi nie brakuje. Biedny nie jestem, skonczylem najlepsze w miescie liceum z wyroznieniem, mam dziewczyne. Zawsze bylem bardzo pewny siebie ale ostatnimi czasy wszystko sie zmienilo. Dopiero teraz to dostrzegam. Przy swojej dziewczynie nie czuje sie atrakcyjny, madry(i to wcale nie dlatego ze je jestem glupszy od niej), meski itd. Kolewgow juz nie mam. Przez te 3 lata w nowej szkole nowych znajomosci ze wzgledu na nia nie zawieralem(byla chorobliwie zazdrosna jezeli spedzalem z kim innym czas, poza tym nie lubila mojego towarzystwa, za to uwielbiala mnie zaciagac na babskie party, zakupy itp.), a starych nie dopilonwalem. Zycie z nia pochlonelo mnie calkowicie, spedzalem czas tylko z nia, codziennie(moze za czesto?). Jako ze jest z poza mojego miata i dojezdza to czesto wyjezdzalem do niej na weekendy, wakacje. Jezeli chodzi o seks to to czasami jezeli miala na to ochote to rozmawiala o tym, czesto obiecywalal, a gdy ochoty nie miala to odpowiadala - a ty znowu o tym??!! Ale tu chyba nie tylk o brak seksu chodzi. Moze na poczatku bylo inaczej, ale teraz to ona nie stara sie nawet mnie "krecic". Nigdy nie uslyszalem od niej czulego slowka szeptem do uszka, kuszacej propozycji, nigdy nie ubrala sie "dla mnie". Do cholery nawet nie czulem sie przy niej jak mezczyzna. Zawsze jak pomagalem jej w jakiejs typowej "meskiej" robocie(malowanie, skrecanie mebli) to na koniec nie uslyszalem nic. No chyba ze cos nie milego. Gdy na horyzoncie pojawila sie rywalka(nic nie robila, chodzila, usmiechala sie, krecila pupa, takie tam - przy tym straaaasznie atrakcyjna, gdyby nie fakt ze jestem zajety na pewno bym sie nia zajol) potrafila mnie o to obwiniac. Nie wiem co mam zrobic. Planujemy razem pojechac na strudia ale jak tak dalej to bedzie wygladalo to juz nie wiem.... Ba wielokrotnie planowalismy nawet sie kochac(co rok obiecywala ze za rok) ale nic z tego nie wychodzilo. Nawet nie dawno zastrzegla ze na te wakacje "nie moge na nic liczyc". Wiem ze moglbym sobie kogos innego znalesc ale...Teraz na weekend jade do niej(co ciekawsze to spimy razem w jednym lozku i jej rodzice o tym wiedza i to akceptuja) i mysle ze moja ostatnia deska ratunku jest, tak jak chyba zostalo to wczesniej przez kogos opisane, zmiejszenie na niej uwagi a pozniej szczera rozmowa. Sama szczera rozmowe juz przerabialismy. No dobra jednym zdaniem: tak, wiem jestem pantofel(no to raczej ona jest taka "demoniczna") ale wkurza mnie juz to ze musze robic wszystko to co ona chce a jak nie to smierc!! Prosze o nauke pokute i rozgrzeszenie....
: 23 cze 2005, 21:07
autor: TakiJeden
stary ja na Twoim miejscu dawno bym sobie dal spokoj tak szczerze mowiac to to co tutaj napisales to po prostu tragedia. Wydaje mi sie ze nie ma co sie meczyc
: 23 cze 2005, 21:29
autor: tr3sor
Przecierz ona cie bez dwoch zdan po prostu niekocha

. Chyba ze jej definicje sa diametralnie inne niz moje

. Dziewczyna ma fiu bzdziu w glowie lub inne siano

. Znalazla sobie DOSLOWNIE JELENIA !. Co to biega za nia jak piesek i merda ogonkiem

. Czlowieku wez sie w gars i skoncz ten "paradoksalny" zwiazek, bo jeszcze w depresje przez dziewke wpadniesz

.
PS. Jizas ja bym ja do szpitala wyslal ...
PS2. A kto niby powiedzial ze mosisz robic co ona chce ? jezu chlopie masz wlasny mozdzek ... wlasne zdanie i wlasne pragnienia marzenia itp. Zwiazek ta zbior kompromisow. A kompromis to nie sytuacja kiedy jedna ze stron caly czas ulega 2giej !. Skoros taki przystojniak to znajdz sobie panne ktora ma normalny slownik -.-
: 23 cze 2005, 21:35
autor: KeepTheFaith
Ech, dziwną masz tą kobitę stary ! Jeśli mówisz że wyglądasz spoko i głupi nie jesteś to znajdź sobie jakąś która potrafi Cię docenić - no chyba że się boisz swojej ! Ale może jak zagrasz w otwarte karty z nią, to w końcu zrozumie iż zachowuję się oschle wobec Ciebie ! (a jak nie zrozumie, to oznacza iż Cię nie kocha - więc bynajmniej będziesz pewny na 100%).
Powodzenia
: 23 cze 2005, 21:59
autor: TakiJeden
ja bym nie wytrzymal czegos takiego po co byc z kims kto jest dla Ciebie tak jakby obcym człowiekem.Moze jak jej powiesz ze to juz koniec to dziewczyna zmadrzeje
: 23 cze 2005, 22:03
autor: GNRose
Popieram przedmowcow-zakoncz to lepiej, bo sobie zycie zmarnujesz co najwyzej i bedziesz mial na starosc czego zalowac...
: 23 cze 2005, 22:31
autor: lizaa
po pierwsze , zly dzial , idz z tym do milosci.
a po drugie , jak wytrzymujesz z kims takim??/
: 23 cze 2005, 23:07
autor: xiu
pierwszay raz czytajac to forum zrobilo mi sie kogos zal.
stary to nie ma szans

jesli jej tez nie kochasz to zakoncz ten zwiazek, a jak ja kochasz to tym bardziej bo do konca zycia bedziesz zalowal
: 23 cze 2005, 23:12
autor: zielona
shit shit shit i jeszcze raz shit
to jeee chory związek!! pogadajcie poważnie o was, bo w ciemnych barwach widze wasza przyszlosc, jednym slowem pierdolca dostaniesz! Tez mi się zdaje, ze ona Cie po prostu nie kocha, wysługuje się Tobą! A że jestes ładny to wiesz

w ogóle nie wiem jak ty przez te 3 lata wytrzymales! no ale cóż miłość jest ślepa
piszesz, ze nie czujesz sie dowartościowany, ze nie czujesz sie mezczyzna. Wątpie by tak nagle ona zmieniła swoją postawe....sadze w ogóle ze cie jeszcze skarci ze uwage jej zwracasz
moim skromnym zdaniem znajdz sobie dziewczyne (piszesz ze 'niezle' się kreca kolo Ciebie), przy której bedziesz szczesliwy, ktora cie dowartoscuje.....
: 23 cze 2005, 23:25
autor: Ciekawski
Wy to nazywacie związkiem?
Uciekaj, yaho, uciekaj co sił.
: 23 cze 2005, 23:29
autor: ksiezycowka
Ona nie jest Twoim panem, jesli się sprzeciwisz czy wyrazisz własne zdanie nie będzie śmierci. To musi do Ciebie dotrzeć.
Skóncz z tym. Znajdź sobie przyjaciół, hobby i zajmij się w końcu sobą.
A ona jeśli sie postara i okaże choć jednen raz swoje uczucie będzie mogla ewentualnie liczyć na rozpatrzenie przez Ciebie dalszej relacji, która oczywiście musi się diametralnie zmienić.
Innymi słowy: idź do przodu, a ona jesli udowodni że jest tego warta i nadąży za Tobą moze zostać.
: 23 cze 2005, 23:45
autor: Nick
Ja na poczatku swojego związku miałem podobnie

tez byłem chorobliwie zazdrosny o swoją i ona o mnie. Ale po dłuuugich rozmowach postanowilismy powolutku"znormalniec" byc mniej zazdrosnym i nam się udało. Owszem czasami jestem zazdrosny ale nauczyłem sobie z tym radzic. Jedyna deska ratunku to moim zdaniem rozmowa, postawienie sprawy jasno.Stajesz sie wkoncu normalna albo nami koniec.Jezeli Cie kocha to sie zastanowi cxzy dobrze sie zachowuje. WIem ze po 3 latach ciezko jest Ci ja zostawic ale zastanow sie czy jestes gotow aby tak spedzic CALE swoje zycie, czy jetses w jakims zakonie czy co

. Bierz sie za nią! Pogadaj a jak to nic nie da - zostaw ją.Znajdziesz lepszą.Pozdrawiam
: 24 cze 2005, 00:23
autor: Giriana
serce mi się kraja, jak tak się ludzie rozmijają,, jak nie zdjaja sobie niektórzy sprawy z mocy ludzkich uczuc,, ona na pewno nie chciałaby byc tak traktowana, nie zyczę jej takiej serii męk.. bo to tym własnie jest..
: 24 cze 2005, 07:16
autor: guli
Hehehe to przypomina troszkę patologiczne małżeństwo, tylko te które ja znam działają raczej w drugą stronę - facet poniewiera babką, pieprzy inne, czasem jej przyleje i spędza czas z kumplami a ona od niego nie odchodzi i nawet sama nie wie dlaczego

: 24 cze 2005, 08:15
autor: fish
Olej ją, wykorzystuje Cię. I tak gratuluje Ci, że wytrzymałeś tyle.
Jelenia znalazła jak ktoś już napisał. I jeszcze bez seksu? Chociaż tym by "spłaciła" Twoje starania

: 24 cze 2005, 10:08
autor: starzec
daj sobie z nią spokój - bo dla ciebie nie jest to związek partnerski, tylko jakieś podporządkowanie. <bicz1> Zresztą zobaczysz - panna pójdzie na studia, zachłyśnie się nowym życiem, zabaluje na imprezie, pozna jakiegoś mena i nawet na "wianek" się nie załapiesz. Sam znam takie 2 przypadki 3-4 letnich związków - bardzo podobnych do twojego - no i oba się skończyły tak jak wyżej (panowie przeżyli ciężki nokaut psychiczny) <los>
: 30 cze 2005, 00:11
autor: dreamer
z tego co piszesz wynika, ze jest delikatnie mowiac nieciekawie <belt1>
ja na Twoim miejscu dalbym sobie spokoj... jesli od 3 lat tak sie zachowuje to raczej nie liczylbym na duza poprawe. Wg mnie tracisz swoj czas i kawal zycia...
: 30 cze 2005, 10:41
autor: ptaszek
Widzisz, co Ci tu piszą?

ja też się do nich dołączam!
Dałeś jej się owinąć wokół palca! To bardzo źle! Ograniczyłeś sie do jej towarzystwa - wieeelki błąd! Ona, jak to tr3sor napisał, zrobiła z Ciebie takiego pieska na smyczy: jakby chciał dalej pobiec to się go pociągnie i skarci, a na zawołanie ma przybiec do nogi bez dwóch zdań. Dziewczyna Cię wykorzystuje, a ponadto uważam, że traktuje także jako ozdobę (żeby się pokazać z ładnym chłopakiem to tu to tam, a niech inne zazdroszczą, a i tak go żadna nie dostanie). Nie potrafisz się jej oprzeć? Nie umiesz się z tego wyrwać? To jest po prostu TOKSYCZNY ZWIĄZEK!!! Ona chyba myśli, że czegokolwiek by nie zrobiła, Ty i tak będziesz zawsze przy niej. Zachowuje się jak rozpieszczony dzieciak. A skoro to trwa już 3 lata... to w niezłą sieć się wplątałeś. Myślę, że powinieneś poszukać sobie dziewczyny, która naprawdę by Cię kochała, więcej chciała dawać niż brać, dbałaby o Ciebie i przejmowała się Tobą oraz Twoimi uczuciami. Tymbardziej, że wiesz, że stać Cię na inną! A tak, chyba nie chcesz reszty życia spędzić w niewoli (myślę, że tak to można nazwać)? Nie możesz być z kimś przez przyzwyczajenie, a nie będąc szczęśliwym.
Ja Ci tak radzę i inni tak radzą - podejmij męską decyzję. Nie pozwól się dalej wykorzystywać, miej swą godność!
Sam zresztą widzisz, co się z Tobą dzieje...
: 30 cze 2005, 11:12
autor: krzyniu
nie wiem czy jelenia to odpowiednie slowo jednak musialo byc cos dobrego, ale wszyscy maja racje rzuc jąpowiedz dlavczego ale badz spokojny , powiedz to wszystko moja wina ( tak najlepiej

sparwdzale mnie raz)ale zrob to na neutralnym gruncie nie w domu bo do kogos sie wrodzila i cie jeszcze tam zaj ebia:) ale musisz ja zostawic
: 30 cze 2005, 15:12
autor: SANCHEZ
yaho, jak tak czytam co napisałeś, to i ja zastanawiam się nad swoim związkiem. Co prawda, nie aż 3-letnim, ale już prawie 2-letnim. Może moja dziewczyna nie jest aż tak zazdrosna i aż tak "demoniczna" jak Twoja, ale również od pewnego czasu nie czuję się przy niej jak facet, a raczej jak jakieś 'pomiotło', choć to może za mocne słowo. Tak czy inaczej dużego wsparcia z jej strony nie odczuwam, bardzo często jest tak, że na kompromisy w ogóle nie idziemy, bo musi być tak jak ona chce, a moje zdanie ma gdzieś. Właściwie to już dawno było trzeba to skończyć, ale właśnie - jest problem, ponieważ mimo wszystko ją kocham. Ona również twierdzi, że do mnie czuje to samo, ale jakoś pomału przestaję w to wierzyć. Tym bardziej, że już 2 razy zrywała ze mną z zupełnie błahego powodu, po czym i tak cala wina przeszła na mnie. Aha, oczywiście do seksu też jeszcze między nami nie doszło, ponieważ ona uznała, że będzie czekać do ślubu i mimo wielu rozmów, całej masy argumentów z mojej strony, że przecież to normalna rzecz w związku, cała sprawa upadła. Bo nie, i koniec - takie jest jej podejście. A jeśli już do jakichkolwiek pieszczot dochodzi, to wygląda to tak, że daję tylko ja, a ona bierze nie dając prawie nic od siebie. Tak więc jestem w stanie zrozumieć co czujesz, bo ja mam podobnie. Niedługo wyjeżdżamy na pare dni z domu, pobędziemy sam na sam i mam zamiar parę kwestii wyjaśnić. Nie będzie pewnie łatwo się rozstać, ale ja już jestem strasznie tym wszystkim sfrustrowany i Ty pewnie podobnie. Tak więc nie będę Ci doradzał co zrobić, bo sam jestem w podobnej sytuacji i wiem jak ciężko jest przyjąć czyjeś rady pt. skończ ten związek. Może tylko tyle, że koniecznie trzeba postawić na swoim, nie dać się do końca zdominować, bo jeśli teraz tak zostanie, to już się nigdy nie zmieni. W każdym razie powodzenia, powinno być ok

: 30 cze 2005, 16:39
autor: ksiezycowka
SANCHEZ pisze:Może tylko tyle, że koniecznie trzeba postawić na swoim, nie dać się do końca zdominować, bo jeśli teraz tak zostanie, to już się nigdy nie zmieni.
I to jest dobra rada i mój wniosek z przed paru dni, którego się trzymam i mi z tym bardzo dobrze <browar>
: 30 cze 2005, 17:01
autor: yaho
Tak jak mozna by sie tego domyslac dalej jestesmy razem. Ja juz sam nie wiem czego chce. SANCHEZ a moze to z nami jest cos nie tak?
: 30 cze 2005, 17:23
autor: ksiezycowka
SANCHEZ a moze to z nami jest cos nie tak?
Absolutnie nie. Nie daj się takim mysla, bo Cię zeżrą!
: 30 cze 2005, 18:11
autor: SANCHEZ
moon ma rację. Ja też tak kiedyś myślałem, ale po wielu analizach uznałem, że ze mną jest naprawdę wszystko w porządku. OK, idealny nie jestem, błędy też popełniam, ale nie można sobie wmówić winy, bo to Cię zniszczy. Zresztą, ostatnio moja dobra znajoma przyznała mi, że nie ma pojęcia jak to się dzieje i podziwia mnie, że mam jeszcze cierpliwość do mojej dziewczyny, bo podobno 9 na 10 facetów nie dałoby rady

Tak więc coś w tym musi być

: 30 cze 2005, 22:00
autor: yaho
Ha mi to wszyscy powtarzaja - moi rodzice, jej rodzice, znajomi....A swoja droga to jej matka zachowuje sie podobnie, chyba wszyscy domownicy nauczyli juz sie traktowac jej meza jak jakiegos sluge a on to akceptuje. A swoja droga to chyba wszystko tam jest chore. Spimy razem w jednym lozko, jej matka sugeruje jej ze moglibysmy rozpoczac wspolzycie(jej mowi to konkretnie - dziewczyna mi powtarza, a mi mowi ze ona swojej corce nie zabrania i to nie jest jej wina ze jeszcze nie, chociaz sama podobno od n lat juz nie odczuwa zadnych potrzeb i wg. niej seks jest fajny tylko przed slubem) no i to wyslugiwanie sie tesciem...

: 30 cze 2005, 22:40
autor: pajunk
Yaho jak nie maiłeś jaj do tej pory to pokaż ,że masz teraz i żuć ją i nie rób tego delikatnie tylko jej wygarnij wszystko co jej ci leży na duszy. Jak jej nie wygarniesz to ona znajdzie sobie następnego nieszczęśnika, a tak daje to nadzieje że zmieni podejście do "związku" dwojga ludzi.
Pamientaj będąc z nią, skazujesz sie na nieszczęsliwe życie, bedziesz jak All Bundy

.
: 30 cze 2005, 22:47
autor: Kamela12
Wiesz Yaho dobrze, że opisałeś swoją sytuacje, bo może znajdzie się ktoś na forum komu Twój post uświadomi parę rzeczy. Ja ze swojej strony powiem, że o faceta trzeba dbać najbardziej na świecie i na tym polega rola kobiety. Czasem niestety dziewczyny o tym zapominają :-( Porozmawiaj z nią lub pokaż to, co nam tutaj napisałeś. Mnie ruszył ten temat i uświadomiłam sobie swoje błędy. Spróbuj - ten ostatni raz.
: 30 cze 2005, 23:04
autor: ksiezycowka
pajunk pisze:wygarnij wszystko co jej ci leży na duszy
Zdecydowanie, ale jeśli dasz radę nie krzykiem!
gosia pisze:o faceta trzeba dbać najbardziej na świecie i na tym polega rola kobiety
Wale taką rolę kobiety. Ja własnie na tym się przejechałam. Mnie było za dużo, jego za mało. I czułam się podobnie jak
SANCHEZ.
Aż w końcu nie wytrzymałam...
Ale zgadzam sie z tym co powyżej pod warunkiem, ze to jest w takim samym stopniu odwzajemniane.
: 01 lip 2005, 00:02
autor: krzyniu
gosia pisze:Wiesz Yaho dobrze, że opisałeś swoją sytuacje, bo może znajdzie się ktoś na forum komu Twój post uświadomi parę rzeczy. Ja ze swojej strony powiem, że o faceta trzeba dbać najbardziej na świecie i na tym polega rola kobiety. Czasem niestety dziewczyny o tym zapominają :-( Porozmawiaj z nią lub pokaż to, co nam tutaj napisałeś. Mnie ruszył ten temat i uświadomiłam sobie swoje błędy. Spróbuj - ten ostatni raz.
nie nie probuj nie mozna ciagle dawac ostatniej szansy, to nie ma sensu
: 06 sie 2005, 00:42
autor: koffi
Wydaje mi się że jeżeli wytrzymaliście ze sobą przez te 3 lata to COŚ w tym waszym związku musi być - może przyzwyczajenie?
na pewno nie jest tak że ona Cie nie kocha - jakieś uczucie się w niej musi tlić skoro jest przy Tobie - uwierz mi żadna dziewczyna nie jest "od tak" z facetem....
Uważam jednak że jeśli ta cała sytuacja już Cię denerwuje, przerasta to może warto zaryzykować i powiedzieć: koniec/stop i sprawdzić jak to jest bez niej. Do niczego nie zachęcam, ale wielokrotnie jest: lepiej.
Jesli jednak ją kochasz.... to odpowiedz jest prosta - nie trzeba jej pisać.