Krótki seks
: 23 mar 2006, 13:16
Problem dość dziwny, jak na mój punkt widzenia. Więc mi żeby się podniecić i być naprawdę napaloną na swojego faceta i gotową, nawilżoną itd. starcza kilka minut gry wstępnej, nawet grą wstępną tego chyba nazwać nie można bo często kiedy mnie pocałuje w uszko i coś pikantnego szepnie już mi to wystarczy, pocałunki przytulanie, 3 minutki i jestem gotowa całkowicie. Jemu też nie trzeba dużo, pod tym względem mamy równy czas
Ale kiedy już dojdzie do stosunku to trwa kilka minut i on szczytuje, ja naogół też, szybciutko i intensywnie, więc nasz stosunek razem z "grą wstępną" trwa około 15 - 30 minut. Dochodzimy oboje, jest super i nie widzę żadnego problemu, ale on go widzi i ma pretensje... do siebie. Twierdzi że to jego błąd że nie może dłużej itd. Żadne rozmowy, tłumaczenia, że mi jest z nim cudownie, że ten czas jest dla mnie tak samo wystarczający chyba nie docierają do niego... Czasami, kiedy mamy całą noc dla siebie, bawimy się baaaardzo długo i też jest super. Różne "gry łóżkowe", różne pozycje, i zabawa całą noc. Ale męczy mnie to dlaczego on ma do siebie pretensje że szybko kończy? Skoro obojgu nam jest bardzo dobrze, dlaczego tak jest? I jak go przekonać że wszystko jest w jak najlepszym porządku?? A tak na marginesie to dużo bardziej podniecają mnie takie szybkie numerki, spontaniczne niż planowany seks, szczególnie kiedy wiem że on chciałby zrobić wszystko żeby mógł dłużej. Troche zagmatwane ale mam nadzieję, że odpowiecie...
Ale kiedy już dojdzie do stosunku to trwa kilka minut i on szczytuje, ja naogół też, szybciutko i intensywnie, więc nasz stosunek razem z "grą wstępną" trwa około 15 - 30 minut. Dochodzimy oboje, jest super i nie widzę żadnego problemu, ale on go widzi i ma pretensje... do siebie. Twierdzi że to jego błąd że nie może dłużej itd. Żadne rozmowy, tłumaczenia, że mi jest z nim cudownie, że ten czas jest dla mnie tak samo wystarczający chyba nie docierają do niego... Czasami, kiedy mamy całą noc dla siebie, bawimy się baaaardzo długo i też jest super. Różne "gry łóżkowe", różne pozycje, i zabawa całą noc. Ale męczy mnie to dlaczego on ma do siebie pretensje że szybko kończy? Skoro obojgu nam jest bardzo dobrze, dlaczego tak jest? I jak go przekonać że wszystko jest w jak najlepszym porządku?? A tak na marginesie to dużo bardziej podniecają mnie takie szybkie numerki, spontaniczne niż planowany seks, szczególnie kiedy wiem że on chciałby zrobić wszystko żeby mógł dłużej. Troche zagmatwane ale mam nadzieję, że odpowiecie...