Strach
: 30 mar 2004, 08:38
Zauważyłem, że ja się bardziej boję wpadki od mojej Ukochanej. Dosłownie wszystko potrafi we mnie zasiać jakąś niepewność. Przykład:
Używamy gumek (na razie tylko - mam nadzieję). Ani razu nie pękła. Ja jednak sie boję, że jakimś cudem coś tam się mogło przedostać. Zawsze jakiś czas "po" biegnę do łazienki, napełniam gumę wodą i sprawdzam czy wszystko jest szczelne. Trochę mnie to uspokaja. Jednak nie do końca. :547:
Na szczęście mogę sobie z nią porozmawiać o wszystkim. Śmiałem się nawet z tego mówiąc. "Chyba wezmę napełnię tę gumę helem i jak nie pęknie to znaczy że jest ok, bo skoro hel nie przejdzie, to i milion razy wieksze plemniki też nie. Namaluję pisakiem "Durex" na takiim balonie i puszczę w powietrze - będzie reklama Durexa"
:D
Pewnie jak będzie brała pigułki to też im nie będę dowierzał. W końcu to taka niewidzialna bariera...
Ze mną jest chyba coś nie tak...
:(:(
Używamy gumek (na razie tylko - mam nadzieję). Ani razu nie pękła. Ja jednak sie boję, że jakimś cudem coś tam się mogło przedostać. Zawsze jakiś czas "po" biegnę do łazienki, napełniam gumę wodą i sprawdzam czy wszystko jest szczelne. Trochę mnie to uspokaja. Jednak nie do końca. :547:
Na szczęście mogę sobie z nią porozmawiać o wszystkim. Śmiałem się nawet z tego mówiąc. "Chyba wezmę napełnię tę gumę helem i jak nie pęknie to znaczy że jest ok, bo skoro hel nie przejdzie, to i milion razy wieksze plemniki też nie. Namaluję pisakiem "Durex" na takiim balonie i puszczę w powietrze - będzie reklama Durexa"
Pewnie jak będzie brała pigułki to też im nie będę dowierzał. W końcu to taka niewidzialna bariera...
Ze mną jest chyba coś nie tak...
:(:(
;)