Znalazłem się tu całkiem przypadkowo, gdyż mój problem popchnął mnie do poszukiwań w necie. I znalazłem to forum. A teraz do rzeczy...
Mam 22 lata. Jestem w związku z moją dziewczyną już ponad 3 lata. Jest ode mnie równo rok młodsza (mamy tą samą datę urodzenia). Problem polega na tym, że jeszcze nigdy się nie kochaliśmy. I o ile ona nie widzi w tym nic złego, to ja dostaje szału. Na nic nie zdają się rozmowy i ustalenia. Zawsze pada stwierdzenie: że to już niedługo, że szybciej niż myśle itp. A lata mijają. Jestem wręcz PRZEKONANY o tym, że i po 4 a może i 5 latach związku dalej nic z tego nie będzie. Wyjeżdzamy we dwoje na wakacje, spędzamy razem noce... tylko co z tego. Bardzo ją kocham i jestem strasznie z nią zżyty. Nie potrafię tak po prostu teraz jej zostawić. Zdrada też (raczej) nie wchodzi w rachube. Co z tego, że mam taką możliwość. Ja po prostu z nią pragnę przeżyć mój pierwszy raz.
Ona jest dziewczyną, której naprawdę nic nie brak. Długie nogi, ładna buzia, zgrabne ciało. Naprawdę nie wię co poradzić. Obawiam się, że ta oziębłość seksualna zosanie jej do końca. Kiedyś też chciałbym być ojcem i mieć rodzinę. Jest to dla mnie strasznie bolesne.
Ciekaw jestem jakie będą wasze komentarze.




Musisz Ją bardzo kochać...


