Cynik pisze:Karzyciel pisze:Kierowcy wymuszają pierwszeństwo = ...
Właściwie czemu się to równa? Owszem, zgodzę się, że chodzenie w podejrzane miejsca i to jeszcze w kusym ubraniu jest nierozsądne, ale w niczym to nie usprawiedliwia gwałtu. Tak samo, jak fakt, że nie zamknę mieszkania, nie oznacza, że można je okraść
Nie usprawiedliwia, ale ułatwia popełnienie takiego czynu. Okazja czyni złodzieja.
Karzyciel pisze:i nie oznacza, że złodziej dostanie mniejszą karę. Przestępstwo pozostaje przestępstwem.
Oznacza. Kradzież z otwartego mieszkania a kradzież z zamkniętego jest różnie traktowana.
To coś nie tak z tym prawem. Moim zdaniem.
Cynik pisze:Karzyciel pisze:Bo zasady/założenia, a rzeczywistość to czasami dwie różne rzeczy. Ale po to jest prawo, żeby niektórym przypominać lub nawet prostować. Umową, jaką jest prawo, stwierdziliśmy, że: nie wolno kraść, nie wolno gwałcić itd. Wiadomo, że strzeżonego pan bóg strzeże, ale nie porównywałbym kradzieży z gwałtem aż tak bardzo. Skoro w 80% gwałciciel zna swoją ofiarę wcześniej, to sobie ją pooglądał.
I o tym mówię. Teoria jedno a życie drugie. Dlatego też każdy rozsądny człowiek minimalizuje ryzyko. Zamyka mieszkanie, kupuje alarm do samochodu, nie kręci się po zakazanych dzielnicach... Tak samo kobiety powinny pomyśleć o swoim bezpieczeństwie a nie liczyć na prawo. Bandyta dlatego jest bandytą, że łamie prawo.
Straszny fatalizm przebija przez Twoje słowa. Zawsze myślałem, że prawo ma regulować te kwestie, żeby jednak można było zabłądzić w nie tym szaliku, gdzie trzeba i tak dalej. Tymczasem takie stwierdzenia brzmią niejako jak przyzwolenie - "prawo ich karze, ale to w sumie nie ich wina, że tacy są, a jeszcze jak jakiś głupek się narazi, to w zasadzie w ogóle nie ich wina".
Słyszałem, że w elitarnych angielskich szkołach na dzień dobry podpisuje się zobowiązanie, że nie będą ściągać. I potem na sprawdzianie nauczyciel może wyjść z sali, ponieważ wie, że każdy będzie pisał sam. Ale to trzeba wcisnąć do głów ludziom, natomiast jeżeli ani nie ma miejsce żadne wychowanie, ani nie jest utrzymywana descyplina, to potem się tak kończy - oportunistami, którzy koło otwartych drzwi nie potrafią przejść. Aż tak wysoko może nie mierzę, jak to ma miejsce w angielskich szkołach, ale własność = rzecz święta i nie ma znaczenia, czy zamknąłem dom na 13 zamków czy w ogóle. A dopóki będzie się rozgrzeszać ludzi z bycia ofiarą okazji, to porządku raczej nie będzie.
Cynik pisze:Karzyciel pisze:Nie, oczywiście, że nie kalkulują, ale jak już pisałem takie jest działanie alkoholu, że zdejmują pewne hamulce. Natomiast ja tutaj nie produkuję się tylko i wyłącznie dlatego, żeby jakiś paragraf zmienić, bo to nie jest w mojej gestii. Ja tutaj walczę z pewnym stereotypem. Gdyby go nie siać, to by tej dyskusji nie było. Przez gadanie wciąż o prowokowaniu utrwala się właśnie przekonanie, że wypitolona = chętna. I potem po pijaku się uaktywnia taki program.
Prawda jest taka, że pijana =
czasami chętna a
zazwyczaj łatwiejsza. Łatwiejsza do przelecenia, zgwałcenia, zabicia, okradzenia... Trzeba o tym myśleć zanim się wypije.
Łatwiejsza do bycia ofiarą. I to ma być argument na obronę gwałciciela? Atak na inwalidę czy starszą osobę też powinniśmy policzyć, bo niewidomy też jest łatwiejszy do okradzenia. A jeszcze jakby nie zamknął mieszkania, to już w ogóle powinni jego wsadzić do więzienia, nie biedną, trudną młodzież, która miała pod górkę do szkoły i na swoje nieszczęście dostrzegła okazję.
To jest stawianie zdrowego rozsądku na głowie.
Cynik pisze:Karzyciel pisze:Dlatego przy każdej okazji trzeba zbijać ten "argument" o pseudogwałtach, ponieważ jego owoce są bardzo, ale to bardzo gorzkie.
Nie wątpię, że trzy miesiące w areszcie śledczym to nienajprzyjemniejsze doznanie, ale jak to się ma do krzywdy ofiary? Gwałt najczęściej jest złamaniem ducha ofiary i traumą, która zostaje już na całe życie. Nie byłem nigdy kobietą, ale podobno to najgorsza rzecz z możliwych, jaka może ją spotkać. I co? Trzy miesiące z przyjemniaczkami plus trzy lata w zawieszeniu to jest wszystko?
Jak już dostajesz na starcie areszt to nie licz za bardzo na zawiasy. A że nijak ma się to do krzywdy? To co proponujesz? Zgwałcić gwałciciela?
Nie znam się tak dobrze na prawie, po prostu pisałeś, że jak dostanie trzy miesiące, to już dość straszne to dla niego jest.
Co proponuję? To samo cały czas - nie szukać usprawiedliwienia w okolicznościach. Gwałt nie dzieje się przez przypadek.
Proponuję również wziąć się w końcu za wychowywanie. Największa nawet kara jest środkiem leczącym objawy, nie przyczyny. A dopóki nie skończymy z tym bezsensem pt. bezstresowe wychowywanie dzieci, lepiej nie będzie. Aczkolwiek to jest rozwiązanie pozaprawne. Tylko że ja nie jestem prawnikiem, więc patrzę trochę szerzej niż tylko przez pryzmat prawa.
Cynik pisze:Karzyciel pisze:Oczywiście, że nie, ale nie o nich był. Nie było to meritum sprawy. Meritum były kulturowo-społeczne powody i przyczyny. Prawo nie jest jedynym ani najważniejszym aspektem, co zresztą przedmówczynie zdążyły już zauważyć.
Rozmowa o gwałcie bez nawiązań do prawa jest jak rozmowa o samochodach bez nawiązań do mechaniki.
Zależy, co będziemy rozumieć przez nawiązanie do prawa. Wymiana zdań z Tobą przypomina mi dysputy z niektórymi protestantami o Prawie (czyli Piśmie Św.), które oni traktują jako skończone i doskonałe. Ponieważ nie zwykłem z wyznaniami wiary dyskutować, to zostawiam ich w spokoju, kiedy rozmowa schodzi na te tory. Ale nasze prawo, które sobie sami ustaliliśmy, nie jest ani skończone, ani doskonałe. I moje nawiązania do prawa (i paru kobiet tutaj) sprowadzają się do wytykania rzeczy, które są moim zdaniem krzywdzące dla ofiar.
Chociaż raczej chodzi o interpretację tego prawa, stąd tak palącą kwestią jest to całe prowokowanie, niż to, co literalnie z tego wynika. A ta oficjalna interpretacja, którą tu przedstawiacie i której bronicie ma conajmniej kilka rzeczy, które bym poprawił. Ale nie chodzi o konkretne punkty czy paragrafy, a coś bardziej ogólnego i ulotnego.
Cynik pisze:1. Praca przymusowa jest zakazana.
2. Kara w zawieszeniu oznacza także bardzo wysoką grzywnę (nawet 360 tys PLN) i dodatkowe obowiązki - np. zakaz przebywania w pobliżu miejsca zamieszkania ofiary etc.
1. Mniej literalnego podejścia. Są różne pomysły - np. tzw. weekendowe więzienie, gdzie skazany normalnie pracuje, tylko na weekend idzie posiedzieć i nie może sobie dowolnie opuszczać domu. Jest to uciążliwe, a jednocześnie odciąża państwo z utrzymywania kolejnego obiboka. Jesteś kimś bardziej obeznanym z prawem i masz większą wiedzę nt. potencjalnych rozwiązań, które są dopuszczalne.
2. Nawet 360 tys. Nawet. A zazwyczaj ile? A średnio?
Cynik pisze:Karzyciel pisze:Ale jeśli o mnie chodzi, to wciąż stoję na stanowisku, że "Nie to nie". I nie ma ustępstw od tego. Piłem, z kobietami miałem do czynienia i nie miałem problemu ze zrozumieniem tego. I nie widzę powodu, dla którego jakichś pijanych patałachów traktować inaczej.
Więc traktować ich tak samo jak zwyrodnialców którzy z pełną świadomością na trzeźwo kogoś porywają i gwałcą?
Z punktu widzenia tego, co się dzieje z ofiarą, czyli realnej krzywdy często nie ma większej różnicy. Nie mówię, że tak samo, ale "zawias"? Może te więzienia weekendowe chociaż?
Cynik pisze:Karzyciel pisze:Ale czy sąd łagodniej potraktuje kibiców zespołu X, ponieważ miałem czelność pokazać im się na "ich terenie" w szaliku drużyny Y?
Tak. W końcu sam ich sprowokowałeś. Każdy głupi wie, że wejście do ich sektora w szaliku innej drużyny to zaproszenie do obicia fizjonomii. Co innego jeżeli idziesz sobie ulicą i dostajesz w dziób, bo to "ich miasto".
Pisałem o iściu ulicą. Zresztą chyba organizatorzy meczy starają się nie sadzać razem kibiców różnych grup. A kibice to dość charakterystyczna grupa, gdzie najczęściej obie strony specjalnie prowokują itd. Nie bardzo jest przełożenie na tematykę gwałtów, ponieważ tutaj prowokacja najczęściej jest świadoma.
Cynik pisze:Karzyciel pisze:A co do konsekwencji - tak, kobieta taka płaci naprawdę dużą cenę. Ale trzeba zacząć wbijać do głowy, że "gwałcenie nie jest w najmniejszym stopniu usprawiedliwiane przez okoliczności".
Usprawiedliwione... raczej spowodowane przez okoliczności.
O spowodowaniu przez okoliczności można by mówić, gdyby możliwe było zgwałcenie przez przypadek. Ot, pośligznął się i zgwałcił kobietę. Takie gadanie przesuwa odpowiedzialność w próżnię. Stało się. A tak przecież nie jest.
Cynik pisze:Karzyciel pisze:A wracając do tego pieprzonego, lewicowego "Przekroju" i ww. artykułu, to autorka wskazuje palcem, skąd wśród ludzi - bo to nie tylko mężczyźni mówią między sobą o tym - tendencja do zrzucania chociaż części odpowiedzialności na kobietę. Wskazuje na strach. Strach przed tym, że potencjalnie każda kobieta może być ofiarą. A nawet niekoniecznie kobieta: gwałt mężczyzny na kobiecie to aż 94 lub 96% przypadków - odsyłam do ww. art. - ale także mężczyźni gwałcą mężczyzn, szczególnie w więzieniach, czy kobiety kobiety (czytałem o numerach z butelką). Fakt, mniej tego, ale wpisuje się w te same schematy. Jeżeli przyjąć, że wszystko może być kwestią kaprysu jakiegoś zwierza bez zahamowań lub z kompleksami, to cierpiałoby pojęcie sprawiedliwości. Stąd tendencja do szukania chociaż cząstki winy u ofiary. Fakt, że rzeczywiście mężczyzna na rauszu trudniej radzi sobie z interpretacją kobiecych zachowań, jest temu dążeniu niejako po drodze.
"Coś w tym jest", jak powiedziało dziecko potrząsając grzechotką.
Ja sprawę prezentuję z pozycji prawnej - obiektywnej. Autorka zaś z pozycji dziennikarskiej - subiektywnej.
To prawo ułożyli ludzie, więc nie szafowałbym tym obiektywizmem tak.
Sir Charles pisze:Karzyciel pisze: Tak samo, jak fakt, że nie zamknę mieszkania, nie oznacza, że można je okraść i nie oznacza, że złodziej dostanie mniejszą karę.
Po raz kolejny... OZNACZA.
Po raz kolejny... to coś nie tak z tym prawem jest.
Cynik pisze:Miltonia pisze:Uwazam tez, ze dolna granica powinna byc wyzej.
A więc dajmy taką sytuację. Pijana kobieta samochodem wpada na chodnik i masakruje grupę przedszkolaków. Wychodzi po kilku latach z ciupy i wtedy dopada ją ojciec jednego z zabitych dzieci i z bezsilności bije ją i gwałci. Gwałci nie w celu seksualnym, ale po to aby jej maksymalnie dopiec. I co? 10 lat mu dowalić? A może 15?
Rozumiem, że gwałci, by dopiec, więc mu trzeba wybaczyć. Super.
Z prawnego punktu widzenia nie powinno mieć chyba znaczenia, co zrobiła, ponieważ skoro odsiedziała swoje, to - jak powiedział krawiec z Panamy - spłaciła swój dług społeczeństwu. Jeżeli nie dość odpokutowała, to trzeba zmienić system karania, zaostrzyć albo coś. Skoro prawo nie przewiduje karania podwójnego, to nie powinno być to brane pod uwagę jako okoliczność łagodząca.
Oczywiście, w jakimś stopniu sympatyzuję z takim potencjalnym ojcem, ponieważ wyobrażam sobie to, co się dzieje w jego głowie. To mi przypomina filmy noir - główny bohater robi, co musi i idzie do więzienia. Coś jak Marv z "Sin City". Tylko, że jego wina jest bezsprzeczna. Z tego, co wiem, nie ma czegoś takiego jak prawo zemsty i każdy mściciel musi dostać swoje, jeżeli złamie prawo.
Maverick pisze:Andrew pisze:za samowolkę , w dodatku gwałt , dowalił bym mu aż 20 lat i mówie całkiem serio
Nie Andrew. Taki facet nie jest niebezpieczny dla otoczenia... A przynajmniej nie jest tak niebezpieczny jak kazdy inny gwalciciel. Nie mozna porownywac gwaltu z zemsty do gwaltu bo ktos mial ochote na seks. Chocby dlatego ze ten drugi ochote na seks moze miec codziennie i co? Codziennie bedize kogos gwalcil? A ten pierwszy - jak czesto mu jakas kobieta przejezdza dziecko? Porownaj sobie tych 2 facetow i ocen ktory stanowi wieksze zagrozenie dla spoleczenstwa.
W gwałcie bardzo rzadko chodzi o seks sam w sobie. To można rozwiązać inaczej - jak chociażby wizytą u prostytutki czy zwykłym zwaleniem konia (i pewnie więcej przyjemności by to dało delikwentowi niż szarpanie się z dziewczyną po to, żeby w niej zamoczyć swojego fiuta). W gwałcie chodzi o pokazanie przewagi nad kimś, zdominowania go itd. To tak, jak w przypadku przytoczonym przez Miltonię - wzorowy student nie zgwałcił, bo chciał seksu (chociaż na początku go chciał), tylko dlatego, że został odrzucony.
[ Dodano: 2006-11-09, 19:25 ]I jeszcze coś o kulturowych uwarunkowaniach wokół gwałtów. Oto fragment rozmowy z sąsiedniego topiku, o powieszeniu censored Saddama:
Maverick pisze:Karzyciel pisze:Maverick pisze:Pod warunkiem ze jest sie na jakiejs fajnej wojence a nie misji stabilizacyjnej. Bo na misji stabilizacyjnej nie wypada gwalcic kobiet

Na pewno bardzo to przeżywają.
No pewnie jest zal naszym chlopakom ze nie moga se pouzywac

Otóż w tym lewicowym "Przekroju" i jego subiektywnym artykule przytoczono dwa wydarzenia, które ostatnio miały ostatnio miejsce. Pierwszym jest samobójstwo Ani po symulowanym gwałcie. (Symulowanym a jednak potrafiącym upodlić niezgorzej od tego z insercją.) Drugie zaś to wypowiedź Władimira Putina, który jakiemuś durniowi z Izraela gratulował zgwałcenia 10 kobiet. Oczywiście, nieoficjalnie i gdyby nie włączony mikrofon, jak to ma miejsce od czasu do czasu, świat by się nie dowiedział. Nawet nie wiem, czy był z tego większy skandal poza tym, że mówili o tym wszędzie.
Wypowiedź Putina oddaje pewne podejście do gwałtu - jako czegoś, z czego można być dumnym. Nie wiem, czy to chciał napisać Maverick, bo zdarza mu się coś chlapnąć, ale przypomniało mi to o tamtym.
Obracanie gwałtu w żart a także traktowanie tego jako czegoś do dumy jest czymś, co na dłuższą metę przyczynia się do pobłażania gwałcicielom.
Ciekawe, czy kobieta w ubraniu podartym na wojnie (a o nowe ciężko) też prowokuje?