Hmm... Rozmawiać? Może i tak, jak najwięcej, póki dzieciak nie nabierze uprzedzeń do starych... I mimo wszystko w większości przypadków potomstwo powiela schemat swoich rodziców. Pamiętam, że mama (były pedagog) nauczyła mnie liczyć, czytać i pisać kiedy miałem już 4-5 lat, potem wpajała mi, może nawet mimowolnie, różne życiowe aksjomaty... Aksjomaty ograniczające się do odróżniania dobra i zła... Chyba to wystarczyło. Niedługo kończę 19 lat i jestem dobrym człowiekiem

Dobrym, mimo że od (chyba) 14 roku życia mój kontakt z rodzicami ogranicza się do kilku słów dziennie. Może i smutne, ale tak wyszło. Praca, kariera, wysoka pozycja urzędnicza zarówno mamy jak i ojca. Śmieszne, bo do 17-go roku życia nie dotknąłem nawet językiem alkoholu <boje_sie>. Teraz jest inaczej, bo browar lubię, czy ew. dobre wino z moją ukochaną. Pojawiły się dragi... Ale tylko i wyłącznie Jazz (zioło). Za to fajki w ustach nie miałem

Aha. No i ostry seks
Dobra nie ważne... Zboczyłem z kursu. Jak dla mnie, wychowanie jest troszeczkę jakby złudzeniem... Bo jakie by ono nie było, to dziecko w gruncie rzeczy zrobi i tak to, na co ma ochotę. Zabronisz mu palić? Wyjdzie, skręci za blok i wyjara 4 fajki z rzędu. Rodzice nie palą, nigdy nie palili i uważali to za nieprzyjemne/obrzydliwe? Dzieciak będzie myślał podobnie. Przynajmniej tak to działa u mnie. Jeśli rodzice to dobrzy ludzie, jest potężna szansa że i ich pociecha na takiego człowieka wyrośnie
A wniosek, który wyciągam z obserwacji życia codziennego: Następuje przepotężne zchamienie, zhołocenie społeczeństwa i zaczyna się strasznie szybko to uwidaczniać wśród najmłodszych. W gimnazjach 13-latki bzykają się po kiblach na długich przerwach, a nasterydowani debile tworzą grupki podpożądkowujące sobie resztę...
Co ostatnio mnie pozabierało? Taka historia... Wracam sobie z budy, staję na pasach, czerwone. Po drugiej stronie ulicy dzieci także wracają z zajęć. Rzut okiem na chłopca i dwie dziewczynki - 7 lat w porywach, przedszkole, zerówka - myślę sobie. I co? Młody szczyl wkracza na pasy, dalej czerwone, a dziewczynka krzyczy do niego: -"Jesteś u pani" (oczywiście za przechodzenie na czerwonym). Dzieciak zwalnia, odwraca się, podchodzi do niższej osóbki z warkoczykiem, wjebuje jej kolano w brzuch i szarpiąc za włosy mówi: -"censored ci w serce". Upadłem.