Andrew pisze:Ale zdrada nie musi sie łaczyc z oszukiwaniem , okłamywaniem itd.
Andrew - Twoja sytuacja jest specyficzna. Tego chyba nie powinno nazywać się zdradą

Choć pewien nie jestem. Mi chodzi o taką relację, kiedy się oszukuje, kłamie, zadaje ból.
Andrew pisze:jak wyobrazasz sobie zostawienie kogoś z kim jestes lat powiedzmy 15 w sumie jest to dobra kobieta z brakami - rozumiem , ze Ty jestes typem który z tymi brakami sobie potrafisz poradzic , ale nie kazdy i dlatego nastepują zdrady ! Nigdy nie jest tak , ze najpierw sie odchodzi od zony a potem szuka kogos innego , to japierw sie ktoś nowy pojawia , szukany albo i przypadkiem , a potem rozpatruje sie odejscie ewentualne .
Andrew - jeśli te braki bardzo by mi doskwierały, raczej te 15 lat nie stanowiłoby dla mnie żadnego problemu. Natomiast jeśli pisząc to zmierzałeś do tematu sexu - powiedzmy że ta dobra kobieta na skutek choroby już nigdy w życiu nie będzie go ze mną uprawiać, to postawiłeś przede mną ciężki dylemat. Bo z jednej strony - sex to sprawa bardzo ważna. Z drugiej ja zdradzać nie zamierzam. Z trzeciej znów - dla mnie sex bez uczucia nie daje pełni satysfakcji. Rozwiązanie tego problemu nie jest łatwe. Podejrzewam jednak, że mógłbym wdać się w relację seksualną z "osobą trzecią", lecz tylko i wyłącznie za wiedzą i akceptacją tejże dobrej kobiety.
Ogólnie rzecz biorąc, dobrze wiem skąd biorą się zdrady. Natomiast chciałbym podkreślić jedną rzecz - słusznie zauważyłeś, że ktoś nowy może pojawić się nieoczekiwanie (bez poszukiwania takiej osoby). Moim jednak zdaniem można w obliczu pojawienia się interesującej "nowej osoby" zakończyć obecny związek zanim się zrani i oszuka swojego obecnego partnera.
Olivia pisze:Andrew, czy chcesz mi powiedzieć, że powinna pójść do swojego faceta i powiedzieć "Kochanie, wiesz, zdradziłam Cię. A ponieważ nie umiem się zdecydować, to chciałabym na razie spotykać się z Wami oboma naraz"?
Ja Ci powiem, że powinnaś iść powiedzieć że zdradziłaś. I przerwać tą sytuację (spotykanie się z dwoma naraz) o niej nie wspominając. Bo dostatecznie dużo bólu już zdążyłaś zadać i nie musisz się chwalić jak niekonsekwentna jesteś.
Andrew pisze:w tej kwesti powiem tylko tyle , ze ja oszukiwac nie musialem , powiedzialem ,ze zachowanie zony zaskutkuje poszukaniem sobie przeze mnie kochanki i tak sie stało , choc nawet nie szukałem , jak sie pojawiła , zona natychmiast wiedziala , zanim cokolwiek sie wydarzyło co zwie sie sexem .....
ale to sie dzialo w małzenstwie ...nie za czasów narzeczeństwa , czy relacji chłopak dziewczyna.
Twoja sytuacja jest IMO w pewien sposób szczególna. Jak już pisałem - to nie jest stricte zdrada. Poza tym masz w jednym rację. Wiele lat małżeństwa zmienia w pewien sposób sytuację. W żaden jednak sposób nie uprawnia to młodych ludzi do niedojrzałego traktowania partnera.
Tomasso pisze:Nikt nie chciałby całować, przytulać, kochać się z kimś, kto zdradził.
Przynajmniej ja tego nie rozumiem. Chyba bym nabrał wstrętu do takiej kobitki.
Chociaż nigdy mnie to nie spotkało - od razu mówię

Tutaj ciężko coś jednoznacznie powiedzieć. Nie jest ani przyjemne, ani łatwe odnaleźć się w sytuacji będąc zdradzonym. Mimo wszystko wydaje mi się możliwe pozostać razem, lecz muszą tego chcieć obie strony. No i nie w każdym związku rozpatrywana jest taka ewentualność. Dużo tu właśnie zależy od tego co łączy dwie osoby...