Lies pisze:trochę pomyślałem, i jeżeli miałbym np 10 tysięcy, to połowę przeznaczyłbym na uciechy życia, a drugą część wpakował do banku na jakiś niezły procencik, ale też nie za długo.
Dlaczego zakładasz że zakery ma 10 tys.

Może ma ich więcej. Oczywiście, tutaj zależy od ilości kasy. Na ładny start to i 10 tys starczy - ale za pare lat, jak procenty urosną.
Lies pisze:A co mnie nakarmi? Samochód? sprzet grający? A jakl sprzedam, to większość będę miał.
No samochód nie nakarmi - o tym właśnie piszę. Kupie za oszczędności auto i co?? Kasa się skończy, na benzynę nie będzie miał, na jedzenie tym bardziej. Będzie jadł metal?
A oszczędności w banku dają jakąś szansę zarobienia procentów - małych bo małych, ale da... A w auto trzeba inwestować, trzeba płacić OC, AC, trzeba wydawać na benzynę, na ewentualne remonty.
Lies pisze:SOKÓŁ 1000 - przedwojenny, polski motocykl.
Ale trzeba taki mieć żeby móc sprzedać z zyskiem
Lies pisze:Przyszłość jest później
Kiedy się pomyśli o przyszłości jak nie w młodym wieku?
Wiesz, jak kiedyś pracowałam w ING, miałam za zadanie umawiać na spotkania z przedstawicielami, aby Ci porozmawiali o emeryturze itp. Można było wykupić jakieś pakiety czy inne bzdety. Oczywiście to zależało od tego jak się zarabiało.
I kiedyś dzwonie do młodego faceta - około 25 lat. Pytam się go, czy dla niego ważna jest przyszłość, czy przyszłość jego przyszłych dzieci jest ważna, czy chciałby im dać jakieś zabezpieczenie, czy bezpieczeństwo finansowe jest ważne itp. I normalny człowiek odpowiedziałby chociaż na 1 pytanie "tak". A on nie, że on się tym nie interesuje w ogóle, po co mu to. No krew zalała mnie. Jak przyszłość/myśl o bezpieczeństwie finansowym ma być nieważna? Lepiej teraz pomyśleć o tych funduszach za 10 lat, niż za 10 lat płakać, bo pracy się nie ma, bo na zasiłku się żyje.