Ja do tego mniej "filozoficznie" podchodze niz Krzych.
Jedno, co wydaje mi sie wazne, to zeby marzenia byly realne. Marzac o nierealnym zawsze mamy wytlumaczenie, ze nie wyszlo, ale caly czas rodzi to rowniez frustracje. Wiekszosc ludzi tylko marzy. Dla mnie takie marzenia nie maja sensu, sa nawet szkodliwe. Sprawiaja, ze czlowiek zyje marzeniami, ale nigdy nie zaczyna ich realizowac. Czesto sam juz zatraca ta perspektywe.
Tylko ze tytul jest o szczesciu, a w temacie jest o marzeniach. Jedno z drugim nie musi miec nic wspolnego. Realizacja marzen wcale nie musi dawac szcescia. Mi daje na krotka chwile. Potem juz mnie nie cieszy, ze je zrealizowalam, mam nastepne i jestem niezadowolona, ze jeszcze ich nie zrealizowalam, realizuje, jestem znow szczesliwa przez momencik, a potem mam juz nowe plany i tak w kolko. Za to, dzieki takiemu podejsciu, dlugo utrzymuje mi sie cos, co w psychologii nazywa sie dobrostanem i co jest o wiele cenniejsze niz szczescie.
Zeby dla realizacji marzen niczego nie poswiecac, trzeba marzyc o duperelach, latwiznach. Wlasnie o to chodzi, zeby ich realizacja czegos od nas wymagala.
AMX, to co piszesz oznacza, ze Ty dopiero zastanawiasz sie nad szczesciem i marzeniami. A to jest podstawa, zeby wiedziec co nam moze szczescie czy zadowolenie dac, co prowadzi do realizacji marzen.
A Polacy marza teraz podobno (z badan) o prywatnej szkole dla dzieci, wlasnej firmie, domu, samochodzie typu suv, zatrudnieniu sprzataczki. No i nie wiem, jak to jest powiazane ze szczesciem. Dla czesci osiagniecie tego bedzie pelnia szczescia, inni beda szukac szczescia w satysfakcji z pracy, we wlasnym rozwoju. Chociaz najlatwiej osiagnac dobrostan marzac o dobrach materialnych i zdobywajac je. Jesli o to chodzi, wiekszosc ludzi jest dosc prosta
