Kim jestem???
: 05 paź 2009, 20:42
Zbyt długie siedzenie w domu i brak poważniejszych zajęć skierowały mój umysł na drogę rozważań bardzo różnych spraw. Zadałem sobie wiele pytań, na wiele z nich nie potrafiąc odpowiedzieć...
Oto jedno z nich - na pewno ważne, choćby i dlatego że wiele osób w naszych czasach boryka się z odpowiedzią na podobny problem.
W telegraficznym skrócie - jak nazwać człowieka, który wierzy w Boga, lecz nie w instytucje kościoła?
Wychowałem się w rodzinie katolickiej. Od małego wpajano mi postawy zgodne w duchu z nauką kościoła. Lecz sam kościół jako instytucja był tu trochę jakby na siłę... Chodziliśmy do kościoła, ale raczej nie z potrzeby tylko na pokaz. Przynajmniej dziś tak to widzę. Skończyło się to po mojej pierwszej komunii.
Co mogę powiedzieć o sobie? Tradycja chrześcijańska jest mi bliska. Odrzucam jednak narzuconą interpretację Pisma Świętego, nie utożsamiam się z hierarchią kościelną i jej działaniami. Dlaczego? Choćby dlatego że dostrzegam rażący dysonans między naukami, a działaniami. W swym życiu spotkałem wiele postaw wśród księży katolickich. Miałem tą wątpliwą przyjemność że katechezy nauczali mnie w szkołach księżą. W podstawówce chodziłem na nią z przymusu - a 7 i 8 klasa to ksiądz który niepełnosprawnych czy ludzi chorych psychicznie traktował jak nie ludzi... Gorzej nawet niż zwierzęta odmawiając im jakichkolwiek praw. W szkole średniej (jak to się ładnie nazywa "jednej z lepszych") uczestniczyłem w katechezie z wyboru. Czemu? Bo liczyłem na możliwość konfrontacji moich poglądów z poglądami katechety. W efekcie zakończyłem z oceną niedostateczną w trzeciej klasie
W swej naiwności chciałem nawet przystąpić do bierzmowania - nie mogłem, gdyż z jednej strony ta przepiękna ocena, a z drugiej niemożność dopasowania godzin powrotu do domu z zajęciami przygotowawczymi w kościele. Dziś nie żałuję...
W moim światopoglądzie rodzina stanowi bardzo ważny element. Nie wiem, czy to kwestia tej tradycji w której zostałem wychowany, czy może bardziej tego że mimo że zawsze była kompletna uważam moją rodzinę za w pewien sposób dysfunkcyjną.
Reasumując - z wyboru chciałbym ślubu kościelnego. Ale poza chrztem do pozostałych sakramentów dzieci bym nie zmuszał. 2, czy po reformie 3 klasa szkoły podstawowej to moim zdaniem zdecydowanie za wcześnie na podjęcie samodzielnej, w pełni świadomej decyzji o chęci przynależności do kościoła.
Miałem też szczęście spotkać księży światłych. Jeden z nich jest bardzo blisko mojej rodziny. Choć nigdy nie ukrywałem przed Nim mojego stosunku do kościoła zawsze jest gotów dyskutować ze mną również na tematy czysto kościelne. Jest badaczem Biblii, często więc dyskutowaliśmy o różnych możliwych interpretacjach Pisma Świętego. Aż dziwie się, że człowiek tak wiekowy (w tym roku skończył 80 lat) nie dość że po dziś dzień zachował powołanie, to jeszcze ma tak nowoczesne spojrzenie na problemy dzisiejszego życia. Co wcale nie stawia Jego postaw w sprzeczności z naukami kościoła!
Nie chcę, by ten temat zamienił się w dyskusje antyklerykałów z tymi, którzy w pełni wierzą. Chciałbym jedynie sprowokować dyskusję, która zapewne przyda się wielu z nas...
Szybka odpowiedź na postawione na wstępie pytanie - niepraktykujący. Tyle tylko, że to bardzo zła odpowiedź...
Oto jedno z nich - na pewno ważne, choćby i dlatego że wiele osób w naszych czasach boryka się z odpowiedzią na podobny problem.
W telegraficznym skrócie - jak nazwać człowieka, który wierzy w Boga, lecz nie w instytucje kościoła?
Wychowałem się w rodzinie katolickiej. Od małego wpajano mi postawy zgodne w duchu z nauką kościoła. Lecz sam kościół jako instytucja był tu trochę jakby na siłę... Chodziliśmy do kościoła, ale raczej nie z potrzeby tylko na pokaz. Przynajmniej dziś tak to widzę. Skończyło się to po mojej pierwszej komunii.
Co mogę powiedzieć o sobie? Tradycja chrześcijańska jest mi bliska. Odrzucam jednak narzuconą interpretację Pisma Świętego, nie utożsamiam się z hierarchią kościelną i jej działaniami. Dlaczego? Choćby dlatego że dostrzegam rażący dysonans między naukami, a działaniami. W swym życiu spotkałem wiele postaw wśród księży katolickich. Miałem tą wątpliwą przyjemność że katechezy nauczali mnie w szkołach księżą. W podstawówce chodziłem na nią z przymusu - a 7 i 8 klasa to ksiądz który niepełnosprawnych czy ludzi chorych psychicznie traktował jak nie ludzi... Gorzej nawet niż zwierzęta odmawiając im jakichkolwiek praw. W szkole średniej (jak to się ładnie nazywa "jednej z lepszych") uczestniczyłem w katechezie z wyboru. Czemu? Bo liczyłem na możliwość konfrontacji moich poglądów z poglądami katechety. W efekcie zakończyłem z oceną niedostateczną w trzeciej klasie
W moim światopoglądzie rodzina stanowi bardzo ważny element. Nie wiem, czy to kwestia tej tradycji w której zostałem wychowany, czy może bardziej tego że mimo że zawsze była kompletna uważam moją rodzinę za w pewien sposób dysfunkcyjną.
Reasumując - z wyboru chciałbym ślubu kościelnego. Ale poza chrztem do pozostałych sakramentów dzieci bym nie zmuszał. 2, czy po reformie 3 klasa szkoły podstawowej to moim zdaniem zdecydowanie za wcześnie na podjęcie samodzielnej, w pełni świadomej decyzji o chęci przynależności do kościoła.
Miałem też szczęście spotkać księży światłych. Jeden z nich jest bardzo blisko mojej rodziny. Choć nigdy nie ukrywałem przed Nim mojego stosunku do kościoła zawsze jest gotów dyskutować ze mną również na tematy czysto kościelne. Jest badaczem Biblii, często więc dyskutowaliśmy o różnych możliwych interpretacjach Pisma Świętego. Aż dziwie się, że człowiek tak wiekowy (w tym roku skończył 80 lat) nie dość że po dziś dzień zachował powołanie, to jeszcze ma tak nowoczesne spojrzenie na problemy dzisiejszego życia. Co wcale nie stawia Jego postaw w sprzeczności z naukami kościoła!
Nie chcę, by ten temat zamienił się w dyskusje antyklerykałów z tymi, którzy w pełni wierzą. Chciałbym jedynie sprowokować dyskusję, która zapewne przyda się wielu z nas...
Szybka odpowiedź na postawione na wstępie pytanie - niepraktykujący. Tyle tylko, że to bardzo zła odpowiedź...

.. .. .. <browar> .. .. ..
![.[:D]. [:D]](./images/smilies/zadowolony.gif)

Akurat KK daje duże możliwości, by iść w tym kierunku.