agnieszka.com.pl • Jak radzicie sobie z krytyką?
Strona 1 z 2

Jak radzicie sobie z krytyką?

: 28 lip 2004, 00:40
autor: gracja
Pytanie na czasie, bo ost. na forum pojawia sie coraz czesciej ostra wymiana zdań.
Zainspirowało mnie dwoje forumowiczów (oni chyba wiedza którzy i chwała im za to).
Już gdzieś pisałam, że tak mało konfliktowej osoby jak ja ze świecą szukać :) Jedynie na forum coś mi nie wychodzi :) Muszę się bronić :) Krzyś by powiedział, żę "wagi" tak mają :P
Jak jest z Wami - załamujecie się czy odpieracie atak? Jak radzicie sobie z niekonstruktywną , nieprawdziwą krytyką? a jak z tzw. "wygarnięciem prawdy w oczy"? Przyjmujecie z pokorą czy nie jesteście w stanie przyznać się do błędu?
Osobiście uwielbiam dyskusje, natomiast nieznoszę i źle się czuję ze słownymi przepychankami i jawną wrogoscią.
rzucam rękawicę, odpowiecie?

: 28 lip 2004, 01:05
autor: Martyna
To też zalezy od tematu akurat poruszanego. Ja staram sie wysłuchać co ma do powiedzenia przeciwnik i w jakim tonie on to mówi. Jeśli widzę, ze obraża mnie w jakiś sposób albo chce sprowokować kłótnię, to kłócę się, jeśli wiem, ze mam rację albo bronię swojego zdania. Nie lubię się kłócić ogólnie i dlatego często sobie odpuszczam... szkoda mi nerwów i wysiłku, bo wiem, ze i tak tego kogoś nie przekrzyczę. Ale powie mi coś krytycznego normalnie w delikatny sposób, to inaczej na to patrzę, jestem w stanie "ponegocjować" ;)

: 28 lip 2004, 08:24
autor: Maverick
Jezeli krytyka jest nieuzasadniona to staram sie wyprowadzic z bledu lub gdy to niemozliwe ignoruje osobnika.
Jesli natomiast ma racje, to probuje sie usprawiedliwic, czesto podajac w przykladzie kogos innego (to wygodne).
No i uzywam tego samego tonu co krytykujacy.

: 28 lip 2004, 08:48
autor: Andrew
Krytykowac jest łatwo !! szczegolnie na tego typu rozpiskach gdzie sie pisze, zamiast rozmawiac ! Mogę sie sprzeczac z kazdym , wtedy gdy ma cos do powiedzenia tak jak to było z Agą , czy Lorencem .Ale gdy ktos nic nie ma do powiedzenia oprucz tego co sobie ubzdurał, i rzuca wyzwiskami przy tym , to jest to dla mnie po prostu - cham ! Nie mam w zwyczaju sie przejmować takimi bzdurami , bo i tak przecież inni to ocenia , a inni zas z kolei czy tez przyznają rację jednemu , czy drugiemu , to by to zrobic musza sie zastanowic ! i o to tu chodzi , mysleć !! przemyslac !!Kogos trafiono chyba czymś w czuły punkt , bo kiedys taki nie był ! :564: Do kazdego błedu sie przyznam !! tylko tu bład to pojecie wzgledne , róznic wieku albowiem jest zbyt duza , a to powoduje nie zrozumienie !, ale zycie toczy sie dalej :564:

Re: Jak radzicie sobie z krytyką?

: 28 lip 2004, 11:22
autor: foxy_lady
gracja pisze:Jak radzicie sobie z niekonstruktywną , nieprawdziwą krytyką? a jak z tzw. "wygarnięciem prawdy w oczy"? Przyjmujecie z pokorą czy nie jesteście w stanie przyznać się do błędu?

nie najlepiej sobie z tym radzę, chociarz zależy od sytuacji. nie boje sie usłyszeć prawdy na swoj temat <tej niemilej dla mnie>. jesli sie nie zgadzam bronie się, nie stoje jak pokorne ciele ale zostawia to na mnie slad. mysle pozniej o tym długo.
owszem, czasem potrafie sie przyznac do błędu ale przychodi mi to z wielką trudnoscia. chyba mam to po tacie ;)

: 28 lip 2004, 12:04
autor: Triniti19
Strasznie nie lubie krytyki takiej którą wiem, że nie jest prawdziwa. Często wtedy kiedy jestem krytykowana za coś co tak naprawde nie jest prawdą reaguje impulsywnie a potem tego żałuje. Ale zawsze się bronie i staram przedstawić w lepszym świetle.
Natomiast jeżeli chodzi o krytyke taką co do której mam choć cień podejrzenia, że rzeczywiście jest prawdziwa to wtedy mimo, że przed tą osobą wykłucam się, że tak nie jest (no chyba, że to jest już ewidentna rzecz) potem już na spokojnie sama analizuje swoje zachowanie i staram się coś zrobić w tym kierunku. Dzięki temu przestałam się wszędzie spóźniać i teraz zawsze jestem punktualna. Nawiasem mówiąc już wiem co to znaczy czekać na kogoś spóźnionego :).

: 28 lip 2004, 12:10
autor: fish
Konstruktywna krytyka jak najbardziej. Potrafię się przyznać do błędu. A oczernianie i bezpodstawna krytyka bardzo mnie wkurza i przeważnie niespecjalnie miło na cos takiego odpowiadam.

: 28 lip 2004, 12:21
autor: lorenzen
Na krytykę warto odpowiadać tylko, gdy związana jest z jakąś dyskusją, a ta ostatnie musi mieć jakiś sens, jakiś temat, o którym traktuje i cel ku któremu prowadzi, bo inaczej oznacza gadulstwo lub grafomanię.
A jak sobie radzę??? No gdy toczy się rzeczowa rozmowa, a ja czuję, że mam rację, to biorę byka za rogi i walę mu własnymi rogami między oczy, a najbardziej nieustępliwy staję się między drugim, a piątym piwkiem ;) .
A tak poważniej, to warto się zastanowić czy jest o co kruszyć kopię, czy przypadkiem różnica zdań nie wynika tylko z jakiegoś małego nieporozumienia. Muszę jednak przyznać, że czasem mnie ponosi, za co wszystkich zniesmaczonych przepraszam.

Re: Jak radzicie sobie z krytyką?

: 28 lip 2004, 14:11
autor: natasza
nie jestem miłym partnerem do kłótni, gdy znam kogoś dobrze za dobrze trafiam w czułe punkty, jestem agresywna i nieopanowana, czasami męczy mnie moja osoba..

: 29 lip 2004, 16:40
autor: pracocholik
Mi się wydaje że nieprzyznawanie się do błędów leży w naturze człowieka...
Łatwiej nam to przełamać jeśli krytyka jest rzeczowa, ważne również kto nas krytykuje (może nawet nie sam fakt kto, ale jaki do tej osoby mamy stosunek). Łatwiej przełknąć słowa krytyki od kogoś o kim mamy zdanie że jest mądry i doświadczony, niż od osoby do której mamy negatywne podejście.

: 29 lip 2004, 19:02
autor: Andrew
Negatywne podejscie , to bardzo zła cecha !! :564: :547:

: 30 lip 2004, 07:00
autor: pracocholik
Nie chodzi mi tutaj o samo nastawienie do konkretnej, nie znanej osoby. Chodzi mi o ludzi, którzy spowodowali że mamy o nich negatywną opinię.

: 05 paź 2007, 00:55
autor: Nola
różnię sobie radzę z krytyką. przejmuję się mocno, jeśli krytykuje mnie ludzie mi bliscy, totalnie olewam z kolei zdanie tych, których nie szanuję albo są mi obojętni, ALE nadal jeszcze potrafię się niestety przejąć głupstwem.

: 05 paź 2007, 04:24
autor: ksiezycowka
Wali mnie to co mowia ludzie, ktorych nie lubie i/lub nie szanuje. Spylwa jak po kaczce. <wiecie juz czemu nadal sie nie zrazilam i tutaj jestem ;DD >

Jesli sa to ludzie mi bliscy biore do serca i przemysle.

: 05 paź 2007, 07:20
autor: Yasmine
Mnie zniechęca do wszystkiego.

: 05 paź 2007, 09:48
autor: Mati
a mnie to rybka jak ktoś coś tam o mnie mówi...ważne jest dla mnie zdanie jedynie kilku osób, którzy mnie dobrze znają i mają prawo mnie oceniać i krytykować...no chyba, że kogoś wprost zapytam jak to widzi...

: 05 paź 2007, 16:22
autor: Wstreciucha
Kiedys nie przyjmowalam jej nawet do wiadomosci, teraz jest troche inaczej. Wiary w nieomylnosc pozbawil mnie chyba dopiero moj obecny partner , bo jako pierwszy pokazal mi , ze nawet najwieksza krytyka nie musi wynikac z awersji, antypatii czy zlosliwosci - ale moze ona plynac z milosci i troski. Wciaz niezwykle trudno mi sobie poradzic z krytyka, chyba z uwagi na niska samoocene. Mysle, ze najlepiej radza sobie z krytyka osoby, ktore z wielu stron otaczane sa miloscia - maja wsparcie wsrod znajomych, rodziny , przyjaciol . Jesli ktos , komu wciaz brakuje kogos bliskiego i uczucia opartego na zdrowych relacjach, twierdzi, ze doskonale radzi sobie z krytyka - to mu nie wierze.

: 05 paź 2007, 16:26
autor: Sir Charles
Konstruktywną krytykę przyjmuję z wdzięcznością za szczerość, a jeśli to możliwe staram się zmienić moje krytykowane zachowania czy nawyki. Z jednym wyjątkiem - na krytykę ze strony mojego ojca jestem głuchy. Ojciec ma wiele zalet, ale też pare wad, a najgorszą z nich jest właśnie bycie zjadliwym krytykantem. Nie znoszę w nim tego <chory>

: 05 paź 2007, 16:37
autor: Dzindzer
Nie lubie krytyki od kogos kogo uwazam za glupszego. wtedy bede dyskutowala, ale tylko po to by wreszcie znależć cos na tego krytykanta, a jak juz znajde to role sie odwracaja.
Z madrzejszym krytykujacym tez bede dyskutowała, ale po to by cos wiecej wyciagnac tak z kozyscia dla siebie. Krytyka od tych madrzejszych boli, nie ukrywam tego, ale jest mi potrzebna.
Chamska krytyka mnie niesmaczy. a jak jestem rozchwiana emocjonalnie to mnie zwyczajnie irytuje.

do błedów umiem sie przyznac, chyba łatwiej mi to przychodzi niz przepraszanie.

a najbardziej niecierpie kiedy cudza krytyka słuzy tylko dowaleniu mi lub podniesieniuwłasnej samooceny, to gorzej na mnie działa niz krytyka głupszego.

: 05 paź 2007, 16:41
autor: PFC
Sir Charles pisze:na krytykę ze strony mojego ojca jestem głuchy


Ja zaś uważam, że tylko rodzice mają naturalne prawo mnie krytykować i są to jedyne osoby, z których opiniami zawsze gotowy jestem się zapoznać, niezależnie jak bardzo byłyby niedorzeczne. :] ...Osobiście uważam się jednak za osobę wystarczająco samkorytyczną (może nawet skrajnie samokrytyczną), więc generalnie opinie innych osób absolutnie nic dla mnie nie znaczą. Ani się nimi nie przejmuję, ani mnie nie irytują: ot uważam, że każdy ma prawo swe zdanie wyrazić, o ile robi to w kulturalny sposób, lecz to wszystko. Jeżeli dochodzę do jakiś wniosków, to zawsze robię to sam. Zresztą ja się z krytyką spotykam niebywale żadko, bo mało osób zna mnie na tyle, by móc oceniać - w zasadzie, to najczęściej zdarza się to na tym forum. <hahaha>

: 05 paź 2007, 16:52
autor: Nola
PFC pisze:żadko


rzadko <mlotek>

: 05 paź 2007, 16:57
autor: PFC
Nola pisze:rzadko <mlotek>


Zgadza się, mój błąd. :) Shithappenes :]

: 05 paź 2007, 17:40
autor: Ted Bundy
Ostatnimi czasy krytykę przyjmuję wyłącznie ze strony mojego bezpośredniego przełożonego, głównego dyrektora, mej kobiety. + kilka ważnych osób, które szanuję. Reszta zwisa mi zwiędłym kalafiorem.

: 05 paź 2007, 17:55
autor: Sir Charles
TedBundy pisze:krytykę przyjmuję wyłącznie ze strony mojego bezpośredniego przełożonego, głównego dyrektora, mej kobiety. + kilka ważnych osób, które szanuję. Reszta zwisa mi zwiędłym kalafiorem.

Sam sobie w ten sposób robisz krzywdę.

: 05 paź 2007, 18:15
autor: Ted Bundy
Być może :) Jednak nie widzę powodów do zmiany zdania, świat nie daje mi tych powodów. Ani co do sposobu na życie, ani do "teorii szmiry". Trudno bym sam sobie, ba; wbrew samemu sobie zaprzeczał, bo trzeba.
I dalej się czasami zastanawiam, co ja kiedykolwiek wywrotowego napisałem.

: 05 paź 2007, 18:45
autor: Dzindzer
TedBundy pisze:Trudno bym sam sobie, ba; wbrew samemu sobie zaprzeczał, bo trzeba.

nie zaprzeczał, ale zastanowił sie.
Ted nie kazda krytyka jest z dupy, czasami warto pewne nawet dosc niewygodne rzeczy przemyslec
TedBundy pisze:co ja kiedykolwiek wywrotowego napisałem.

ostatnio zastanawiałes sie czy napisałes cos odkrywczego
a kto ci napisał, zw wywrotowe rzczy piszesz.
Ted ani wywrotowe, ani nowe, ani odkrywcze

: 05 paź 2007, 18:51
autor: Wstreciucha
TedBundy pisze:Reszta zwisa mi zwiędłym kalafiorem.

Czasami uwaga osoby kompletnie z nami niezwiazanej , moze byc ogromnie cenna.

: 19 wrz 2008, 13:44
autor: Olivia
Ooo widzę, że nie wypowiadałam się w tym temacie jeszcze. A co tam. ;P

Jak przyjmuję krytykę? Źle. Najpierw się obrażam, focham i zamykam w sobie. Później potrzebuję czasu, by to przetrawić. I gdy dochodzę do wniosku, że ta krytyka była trafna, to przyjmuję do wiadomości. Potem o tym zapominam, by znów po jakimś czasie sobie przypomnieć, i wcielić w życie. :)

: 19 wrz 2008, 14:48
autor: shaman
Te, ja nie wiem w sumie. Niech mnie ktoś skrytykuje.

: 19 wrz 2008, 15:02
autor: Andrew
nie podlegam krytyce - wiec ?? [:D]