agnieszka.com.pl • Szkoła - jacy byliśmy?
Strona 1 z 2

Szkoła - jacy byliśmy?

: 07 sty 2005, 14:04
autor: Mona
No to Kochani nowy temat w końcu wymyśliłam.Czytałam Wasze posty w temacie"matura" i naszło mnie,żeby dopwiedzieć się czegoś więcej na temat tego jacy byliście w szkole.Jakimi byliście uczniami,co sprawiało Wam najwięcej kłopotu,kto był huliganem i dał ostro popalić nauczycielom?No,uchylcie rąbka tajemnicy :556:

Ja na przykład do 5-tej klasy szkoły podstawowej nie umiałam matmy!Ciągle korki,ciągle problemy i jakoś wyszło i ją polubiłam w końcu.Poza tym jak każdy wtedy uwielbiałam śpiewać w chórze szkolnym.Ach,co to była za radość,gdy Pan Misiek zwalniał nas z lekcji na próby chóru :D .Ogólnie byłam grzeczną dziewczynką.Ha!Pamiętam,że wtedy chodziło się do szkoły w fartuszkach :)
W szkole ponadpodstawowej,to już troszkę huliganiłam.Zawsze kłóciłam się z nauczycielami wtedy,gdy stawiali oceny niesprawiedliwie w relacji:kujon-łobuz.Jadłam śniadanko na lekcji,a że siedziałam w ławce z kolegą,to łobuzy byliśmy niezłe ;) (bez podtekstów).Piliśmy na przykład maślankę na lekcjach ,śpiewaliśmy co nie co no i zawsze pisałam za Niego klasówki z matmy :P .
Do dzisiaj utrzymujemy ze sobą kontakt i nieraz wspominamy to co wyczynialiśmy w szkole.
Jak mi się coś jeszcze przypomni,to dopiszę.
Czekam na Wasze posty teraz.Do roboty! :D

: 07 sty 2005, 14:13
autor: Sir Charles
Ja przez cala osmioletnia jeszcze wtedy :D podstawowke mialem same piatki (doslownie :) ), lubilem zarowno polski jak i matematyke, ale jak w siodmej klasie tata kupil pierwszy komputer no to juz bylo wiadomo ze klasa informatyczna (mat-fiz-info)...

w liceum troche zmienilem zainteresowania, programowanie mnie w ogole nie ciagnelo, natomiast poniewaz mialem dodatkowe lekcje z polskiego baardzo polubilem literature, zwlaszcza poezje, dosc intensywnie zainteresowalem sie historia no i wyladowalem na prawie :D

co do szkolnych wybrykow - to moze przytocze opowiesc jak dwoch kumpli sie zalozylo ze jeden z nich zipnie sciezke tabaki Z naszego wychowawcy - na lekcji wychowawczej byl tlum dookola biurka, koles podszedl od tylu, wysypal nauczycielowi tabake na ramie, przylozyl nos i wciagnal :D i wygral 10 zl :)

: 07 sty 2005, 14:15
autor: foxy_lady
Ja bylam w podtsawowce dosc porywcza i nerwowa, potrafilam w zlosci rzucic piornikiem lub kopnac w lawke. Uczyc sie nie chcialam, ale uczennica bylam w sumie dobra. Nie znosilam matmy i nie umialam jej, tak mi zostalo juz :)
Polski byl fajny, ale z racji tego, ze mielismy kiepskich nauczycieli, jakos wialo nuda. Pamietam w I klasie liceum mielismy wspaniala nauczycielke, chodzilam na jej lekcje z przyjemnosci ale pozniej poszla na urlop i juz nie wrocila. Szkoda.
Plastyka, muzyka i jezyki obce <oprocz rosyjskiego> - to tez lubilam.

: 07 sty 2005, 14:36
autor: Hardcore
Przez czas podstawówki ja wraz z braciszkiem byliśmy po prostu nieznośni. Co jakiś czas lądowaliśmy na dywaniku za różne wybryki. Były jakieś czarne listy podobno, chcieli nas rozdzielać do różnych klas... wyniki mieliśmy zawsze bardzo dobre i od czerwonego paska zwykle dzieliło nas "nieodpowiednie" zachowanie :D Do liceum poszliśmy już osobno, bo przez to, że było nas dwóch było o nas ogólnie głośno w podstawówce, czego chięliśmy uniknąć. W liceum uczyć mi się nie chciało w ogóle i przez 5 lat jakoś się zawsze na ściągach ślizgałem. Oprócz matmy, bo zawsze z nią nie miałem najmniejszych problemów, co więcej zawsze miałem tak nieskromnie mówiąc tą piąteczkę :) Ledwo zdawałem co roku z angielskiego, polskiego, historii i np towaroznawstwa :D Ale byłem wśród nauczycieli osobą dobrze rozpoznawaną i miałem jakąś tam sympatię pod koniec szkoły, w przeciwieństwie do początków liceum kiedy zachowywałem się dalej jak gnojek. Później miałem wtyki i potrafiłem załatwić jakieś sprawy "na górze" :P co rusz łapano mnie na paleniu w kiblu jednak zawsze przechodziło to bez echa :) W dodatku pierwsze dwa lata liceum dożo piłem alkoholu i czsto wagarowałem, był okres że byłem dwa dni w tygodniu w szkole. Na studiach czuję się już poważnym facetem, ale dalej jakoś mi np. biologia nie idzie :P

: 07 sty 2005, 15:01
autor: cubasa
Ja nie narzekam na szkołę :)
Uczniem byłem średnim, ale wszystko nadrabiałem zachowaniem :P
W podstawówce byłem w klasie z najwyższa srednia w szkole, byłem troszkę osamotniony. Ale za to siedziałem w jednej ławce z najlepszym uczniem w szkole (5,7). Może dlatego miałem nieco gorsze oceny,bo nie sciagalem? :P Szkoła srednia to z kolei zupelnie inna bajka, najgorsza klasa w szkole(na poczatku wszystko było dobrze, potem dopiero się rozbestwili). No i tu już byłem prymusem :D Najbardziej chyba lubiłem polski, nie znosiłem wprost matmy brrr, nigdy nic z niej nie umiałem i nie umiem. Lubilem jeszcze oczywiscie WF :) Nauczyciele? Ogólnie fajni. Sytuacje? Kiedyś nasza klasa polozyła nauczycielce od rosyjskiego przed samym wejsciem zdjecie golej babki :) Oj, coż tam się potem działo:)
Najlepszy jednak był czas pojscia do szkoly bądź powrotu z niej. Chodzilem do Szkoły w dość niebezpiecznej okolicy Praga Południe, Stadion X-lecia. Chodziło sie wówczas jak na szpilkach, uważało żeby się gdzieś źle przypadkiem nie spojrzeć, bo zaraz pojawia się "wyłudzacze" :D Kilka razy mnie skroili. Najbardziej denerwujący byl fragment "Daj dwa złote!" Co prawda nic wartosciowego mi nie wzieli nigdy, ale co mają powiedzieć ci ktorym kilka razy zabierano discmany, komórki. Ale ogólnie bylo fajnieeee. Jak sobie teraz porównam co było w szkole a co teraz na studiach to aż łezka się w oku kręci
PS. Nie paliłem ani nie piłem :D

: 07 sty 2005, 15:58
autor: natasza
Dośc często słyszałam: stać Cię na więcej, dośc olewczy stosunek momentami miałam, większych problemów nie stwarzałam, dopóki nie stwierdziłąm, że nauczyciel był niesprawidliwy-nie mogłam się powstrzymać, by mu tego nie powiedzieć.

: 07 sty 2005, 16:35
autor: Prokurator
Ja w podstawówce "jechałem" na piątkach :) Liceum trochę zmieniło moje pryncypia, nie mogłem być dobry ze wszystkiego... (nie chciało mi się ;) ) ... tak więc jako, że studia prawnicze sobie wymarzyłem to stwierdziłęm, że matma, fiza i chemia nie są najpotrzebniejszymi mi przedmiotami... no i język... z angielskiego zawsze z przodu , z niemca zawsze z tyłu ;)

: 07 sty 2005, 16:40
autor: Mroczny Piskacz
podstawowka byla banalna, zero nauki a ciagle piatki i lepiej, tylko z jezyka polskiego 4 mialem na zakonczenie, srednia w 8 klasie mialem chyba 5,4 jesli dobrze pamietam

w liceum nie bylo tak latwo, ale miedzy 3,5 a nawet 4,1 sie utrzymalem bez wiekszej nauki, matura gorzej poszla bo mialem 2 z polskiego ustnie i pisemnie, ale zaliczylem wiec pozytyw :-)

teraz na studiach znow sie obijam (tylko podczas sesji sie ucze) i jakims cudem zaliczam, jak tak dalej pojdzie to napisze ksiazke dla studentow PWr "jak to robic by sie nie narobic a dobrze zrobic" ;-)


Ja Ne,

    Motenai Gorgon

: 07 sty 2005, 17:06
autor: ptaszek
Przez całą podstawówkę i gimnazjum wzorowa uczennica - odmawiałam sobie różnych rozrywek na rzecz nauki (o zgrozooooo :570: ). Teraz tego żałuję. Wtedy to jeszcze była zabawa, można było trochę odpuścić - teraz za to ciągnę jak mogę, pracy jest dużo co owocuje często tak - - > :555:. Nie mam praktycznie na nic czasu. Gdybym wiedziała wcześniej, że tak będzie to korzystałabym jak się da z rozrywki - a tak to sporo straciłam. Cóż... człowiek był młody i głupi.
Btw w liceum nauczyłam się kombinowania ;)

: 07 sty 2005, 17:24
autor: ksiezycowka
Ja poszłam tak praktycznie do podstawówki dopiero od 5 klasy z powodu dość poważnych chorób i dłuuugiego pobytu w szpitalu. Ciężej mi było z pewnością, bo musiałam nadrobić te 4 lata, a do nauki nie yłam przyzwyczajona. Podstawówkę skończyłam ze średnią jakoś ok 3,5. Byłam grzeczna, ale nigdy nie miałam wzorowego :567: Nie wiem czemu. W tym okresie uwielbiałam polski i trochę matmę. Jednak miałam opinię osoby, która dużo sie stara, ale jej nie wychodzi :570:
W gimazjum...Na początku tak samo jak wyżej, wypracowałam sobie opinię, a potem leeeeeeciałam na niej do końca szkoły. Te 3 lata jakie tam spędziły to była jedna wielka pochlaj-impreza. W szkole więcej mnie nie było niż było, bo wolałam w tym czasie pić lub blanty palić. :570: Miałam w tamtym okresie dwie koleżanki dobre. Razem się bawiłyśmy i trzymałyśmy, bo przez resztę szkoły byłyśmy niezbyt lubiane. Nie słuchałyśmy tej muzyki co oni (czyli Britney i HH ), ubierałyśmy się inaczej (glany, obroże, ćwieki, skóry itd. itp.), miałyśmy "dziwnych" kumpli, których się bali itd. Ogółem uważali nas za dziwki, pijaczki, ćpunki i "brudasy".
LO to już inna bajka. Zmiana na całego. Jestem grzecznym kujonkiem z nienaganną opinią. Przynajmniej dla prof. Tutaj się nauczyłam, że nie wolno się wychylac i głośno mówić tego co się myśli. Że silniejsi Cię zniszczą itd.A ta szkoła mnie tak już zniszczyła i znacząco wpłynęła na moją frustrację, że idę dziś do psychologa :D
Ogółem to marze, aby ją skończyć.

: 07 sty 2005, 18:14
autor: kurek
ja do 6 klasy chodzilem do zwyklej podstawowki
bylem zwyklym szarym uczniem i zwyklym ministrantem :P (uklony mav :P)
do 7 i 8 poszedlem do katolickiej meskiej szkoly przy kosciele
nie wiem co mi odbilo
ale dobrze ze tam poszedlem
bo prawda jest taka ze im wiekszy nacisk tym wiekszy opor :564:
na koniec 8. klasy mialem cz. pasek ale nie wiem jakim cudem...
po 2 latach bylem zupelnie inny
bardziej cichy i zamkniety w sobie
bylem bardzo niesmialy
w wakacje poplynelem na rejs do amsterdamu
wtedy sie duzo sie nauczylem o zyciu (jak zawshe na rejsie)
to byl jeden z pierwszych razow kiedy zycie dalo mi po dupie
(a dokladniej stary zapijaczony s******* ktory byl I. oficerem...)
do liceum wrocilem inny
od razu nawiazalem kontakt ze wszystkimi
bylem w centrum towarzystwa
ale szybko mi zbrzydlo zachowanie innych
moze dlatego ze ja sam jestem inny...
nie podobalo mi sie ze sie chamsko smeja z innych
ich denne dowcipy, picie, palenie itp
odsunelem sie na bok i nawiazalem kontakt z kilkoma osobami z innych klas
kumplujemy sie do dzisiaj
w 3 i 4 klasie praktycznie spalem na lekcjach
(mimo to potrafilem odpowiedziec na zadanie mi pytanie ;P)
mature zdalem z poprawka z polaka (ale zdalem :])
osoby z podstawowki jakie spotkalem sie bardzo zmienily..
dziewczyna ktora zawsze miala srednia powyzej 5 jest pijaczka i jest na dnie...
moj najlepszy przyjaciel z podstawowki jest p****** drechem
a qmpel z katolickiej szkoly meska szowinistyczna swinia...
mimo to z usmiechem wspominam szkole (szczegolnie liceum do ktorego wpadam kilka razy w miesiacu)
w koncu dzieki niej jestem tym kim jestem :]

ps.boze ale sie rozpisalem.... sorry...

: 07 sty 2005, 22:11
autor: ksiezycowka
mature zdalem z poprawka z polaka (ale zdalem :])
A kto Cię uczył całe wakacje?Niewdzięczny! :567:

: 07 sty 2005, 22:19
autor: Bender
ale kociaku on zdawal polaka a nie rozmnazanie kregowcow :D

: 07 sty 2005, 23:10
autor: ksiezycowka
Ale ja chciałam przed maturalną klasą całe wakacje odpoczywać i bawić się i nie myślec nawet o tym żeby zajrzeć do podręcznika. A spędziłam je wertując cały mój polski, wszystkie moje podręczniki, przebierając jego materiały, zadając mu prace, odpytując go itd...
Dopiero wtedy była nagroda. Chociaż nie zawsze, bo on zbyt sexownie wygląda jak się uczy... :D

: 07 sty 2005, 23:18
autor: kurek
buehehhehehes...
to dopiero byla nauka...
wtedy wyraznie poczulem roznice miedzy twoimi knigami a moimi - moje sa twardsze...
ale ne powiem ze opanowac sie przy tym co robila to ciezko bylo...

: 08 sty 2005, 12:11
autor: Triniti19
A ja byłam bardzo różną uczennicą.
W podstawówce do 3 klasy można było powiedzieć, że byłam kujonką bo miałam jedne z najlepszych ocen w klasie, w 4 klasie poszłam do matematyczno- fizycznej i tam poznałam dziewczyne z którą przyjaźnie się do dzisiaj, to ona można powiedzieć sprowadziła mnie na złą droge bo już nie byłam najlepsza, choć nie powiem zdawałam do następnych klas z średnią powyżej 4,0.
Do liceum również poszłyśmy razem i tam przez pierwsze dwa lata przechulałam, zdawać, zdawałam ale ze średnimi ocenami, gorszymi niż w podstawówce :). Wtedy też zaczeły się wagary i pierwsze picie :D. W trzeciej klasie liceum poprawiłam się dzięki mojej wychowaczyni która zaangażowała mnie w samorząd szkolny i dzięki temu znowu wróciłam na lepszą droge.

Przedmioty które najbardziej lubie to matematyka (teraz na studiach coraz mniej ją lubie), biologia i geografia. A wprost nie nawidze chemii, fizyki no i historii.

: 09 sty 2005, 00:41
autor: gracja
Szkoła?

Podstawówka - duzo kompleksów i dobre oceny. Miałam mobilizacje. Pierwsze pryszcze! :D Imprezy w 8 klasie były mocno niemoralne :P Ludzie genialni, spotykając ich po tylu latach, prawie kazdy wyszedł na ludzi. Jeden nie żyje.

Liceum - poziom intelektulany klasy - żadny. 30 dziewczyn, 5 facetów. Czulam sie najlepsza wśród równych ;) <- wcale nie odzwierciedlone w ocenach. Wartosciowe osoby zapamiętałam. Okres, który zniszczyl mój zapał do angielskiego (nauczycielka ukrainka, robiąca błedy w polskim). Noty z przedmiotów "średniowystarczające", matura z polskiego na 6 :) Pierwszy sex; z miłoscia z liceum jestem do dzis. :*

Studia - prawo - przypadkiem; pedagogika z wyboru. Olewam sprawę jak mogę. Czesto odczuwam wlk niesprawiedliwosc (w systemie). Życie studenckie kwitnie. Pierwsze obawy o przyszlosc :) Cera nie do konca dojrzala ;)

: 09 sty 2005, 15:35
autor: Hyhy
Gracja zajebisty opis, poczulem sie jakby dookola nie bylo nic tylko ta bajka... fajnie, ze ktos potrafi tak genialnie ujac temat zwyczajny i opisac go tak elegancko :) ja opisze siebie w skrocie - im dluzej sie ucze tym glupszy sie czuje :) a generalnie nic nie robie i znow chyba sesja w plecy bedzie :( szkoda censored tylko pieniedzy :D

: 10 sty 2005, 01:56
autor: gracja
Gracja zajebisty opis, poczulem sie jakby dookola nie bylo nic tylko ta bajka... fajnie, ze ktos potrafi tak genialnie ujac temat zwyczajny i opisac go tak elegancko


Dzieki hyhy - migneła mi ta szkoła jak obrazki przed oczami w obliczu śmierci :D

opisze siebie w skrocie - im dluzej sie ucze tym glupszy sie czuje a generalnie nic nie robie i znow chyba sesja w plecy bedzie szkoda k*** tylko pieniedzy


hyhy - wiadmo rzez niewiniątek się zbliża, w tym temacie nie jestes osamotniony[/quote]

: 10 sty 2005, 15:11
autor: foxy_lady
Gracja napisala, ze z podstawowoki genialni ludzie, jeden nie zyje. U mnie prawie wszystkie dziewczyny maja juz dzieci, nawet dwojke, jedna nawet poronila a ja jeszcze w lesie. Jednak nie zaluje, mysle ze w ciagu dwoch lat przyjdzie na swiat Junior ;)

: 10 sty 2005, 15:38
autor: Elspeth
szkola... u mnie w wiekszosci pozostaly mile wspomnienia
:!: Podstawowka:
-> pierwsze 4ry lata normalna podstawowka, za duzo z tego okresu nie pamietam :D uwielbialam w-f co mi pozostalo do dzis, bylam malutkim wzorowym uczniem z przypieta plakietka do fartuszka :D taki maly kujonek chociaz lubiany w klasie.
-> od 5 do 8 klasy- zmiana szkoly na profil sportowy. Fajni ludzie, chociaz podczas tego okresu przez jedna z nauczycielek (pedagogiem jej nazwac bym sie nie osmielila) stracilam odwage do wyglaszania swoich opinii podczas lekcii (niezle na mnie kiedys "wsiadla" i pozostawilo to po sobie slad) Fantastyczny okres pod wzgledem adrenalinki ktora czulo sie podczas zawodow :)
:!: Liceum:
Totalna zmiana- profil biol- chem, chcialam zostac weterynarzem, jednak na tragoczny poziom biologii sobie odpuscilam :D (wiem wiem - chciec to moc ;) ) Zgrana klasa, juz troche mniejszy kujonek chociaz w czolowce. Spotkalam tu dwoch nauczycieli ktorych zapamietam do konca zycia- wspaniali pedagodzy!!! to okres w ktorym chyba z rzadka odrabialam prace domowe (przygotowanie do studiow ;) ) pierwsze ciekawe imprezki :D pierwsze milosci, niestety niespelnione :P z najwiekszym sentymentem wspominam 2 ostatnie lata- wspolne wyjazdy klasowe... to by,lo cos :) potem maturka- chetnie bym ja napisala jeszcze raz tak fajnie bylo :D zero stresu, jakims dziwnym zrzadzeniem losu nie denerwowalam sie...
:!: Studia:
zaraz po maturze - rusycystyka, ale tylko jeden rok, stwierdzilam ze to nie dla mnie, za duzo teoretycznych nudnych przedmiotow np: gramatyka opisowa j. rosyjskiego :P potem zmiana na turystyke i rekreacje i tak ciagne to do dzis :) Swietna grupa ludzi, wspomagamy sie jak mozemy, rozne przekrety zeby zaliczyc, albo zeby sie wymigac od zajec ;) mozna powiedziec ze wieczne wakacje (nawet w sesji nie jest tragicznie :D )

BOZE!!! ale sie rozpisalam :P mam nadzieje ze mi wybaczycie :) :564:

: 10 sty 2005, 19:36
autor: Hardcore
Elspeth pisze:BOZE!!! ale sie rozpisalam :P mam nadzieje ze mi wybaczycie :) :564:

wręcz przeciwnie... ciekawie się takie rzeczy czyta :)

: 10 sty 2005, 20:01
autor: Elspeth
:588: to dla Ciebie Hardcore ;) myslalam ze zaraz ktos napisze ze sie rozpisalam - ale ja zawsze mialam zamilowanie humanistyczne i pisalam dluuugie wypracowania, o ile temat podpasowal ;) takie lanie wody :D :564:

: 10 sty 2005, 23:41
autor: gracja
foxy_lady pisze:Gracja napisala, ze z podstawowoki genialni ludzie, jeden nie zyje. U mnie prawie wszystkie dziewczyny maja juz dzieci, nawet dwojke, jedna nawet poronila a ja jeszcze w lesie. Jednak nie zaluje, mysle ze w ciagu dwoch lat przyjdzie na swiat Junior ;)


czekamy :) u mnie w liceum 3 dziewczyny w klasie odeszly z w/w powodu :P :D

: 11 sty 2005, 00:05
autor: Prokurator
gracja pisze:
foxy_lady pisze:Gracja napisala, ze z podstawowoki genialni ludzie, jeden nie zyje. U mnie prawie wszystkie dziewczyny maja juz dzieci, nawet dwojke, jedna nawet poronila a ja jeszcze w lesie. Jednak nie zaluje, mysle ze w ciagu dwoch lat przyjdzie na swiat Junior ;)


czekamy :) u mnie w liceum 3 dziewczyny w klasie odeszly z w/w powodu :P :D


Fajna klasa :P

: 11 sty 2005, 03:51
autor: gracja
Fajna klasa :P

powody pisalam wczesniej :) wypadki w przyrodzie sie zdarzaja ;)

: 11 sty 2005, 10:02
autor: foxy_lady
Tyle, ze one rodzily po skonczeniu szkoly, nie w trakcie :)
Natomiast w liceum bylo tylko 4 chlopakow. Reszta dziewczyn, jednak liceum miescilo sie na Grochowie <dla niewtajemniczonych, Grochow to "szemrana" dzielnica> wiec panienki byly wiadomo jakie. Na szczescie nie wszystkie, uff. Jedna miala chlopaka nizszego o glowe, bez zeba na przedzie, miala na nazwisko Siekiera i pila wino w bramie. Na szczescie takie ewenementy szybko sie wysypaly i pozniej zostaly te fajniejsze i te co sie wyrobily.

: 11 sty 2005, 14:20
autor: ksiezycowka
Jedna miala chlopaka nizszego o glowe, bez zeba na przedzie, miala na nazwisko Siekiera i pila wino w bramie.
To taj jak w moim gimnazjum (Żoliborz) :P

: 19 sty 2005, 11:04
autor: karmen
ojjj, zazdroszcze tym co mają szkołę już za sobą... Ja jestem w klasie maturalnej :( teraz mam 2 tygonie feri no i siedza nad pracą dyplomową jeju jeju.... w ogóle im bliżej końca szkoły tym wiekszego łapie ,,lenia" Czasem jestem juz tym wszystkim zmęczona. Strasznie chcę już byc po maturze i po obronie pracy bo moja szkoła to mnie wykańcza. Ucze sie w ekonomiku no i niestety musze przyznać, ze to był mój bład zyciowy.... Pierwsza klasa jako tako była OK, w drugiej zrozumiałam, że ekonomia w ogóle mnie nie interesuje w dodatku te rachunki itp. ahhhhhhhhhh.... no trudno. Na szczescie powoli zbliżam sie do konca...
Jezeli chodzi o lekcje to jakos kiepsko mi idzie z polskim :(:(:( Tzn. nigdy wcześniej nie mialam większych problemów ale w tym roku troszke sie opuściłam... A moja pani z polskiego to KOSZMAR. Nie potrafie zrozumieć dlaczego ona jest taka niesprawiedliwa... Zastanawia mnie fakt dlaczego ciągle jedne a te same osoby zawsze mają 1 z wypracowania. M. in. mój kumpel zawsze dosteje 1 z wypracowania no i dwa razy zrobił mała próbe a mianowicie... jedno wypracowanie napisała mu jego dziewczyna która ma dobre oceny z polskiego - dostal 1 a drugi raz wypracowanie napisała mu kolezanka z klasy która jest najlepsza uczennica i z wypracowań ma przewaznie 4... i wiecie co... wtedy on tez dostala 1. Jak to jest... ?? Nie potrafie tego zrozumieć... sam pisze i dostaje pałe pisze mu ktoś inny tez dostaje pałe. Kumpeli zaś wypracowanie pisala kolezanka która zdała mature i jest dobra z polskiego, wiecie ile za nie dostala ??? Marne 2 :(:(:( Oj oj, nie potrafie tego wytlumaczyć, nawet tego nie rozumiem, ale mogłabym opisac jescze kilka innych róznych przypadków jakie pojawiały na polskim...
Jak juz powiedziałam, powoli koncze szkołę i na szczęście sa to moje ostatnie 3 m-c języka polskiego :D :D :D :D

Pozdrawiam. Pa

: 19 sty 2005, 11:12
autor: Sir Charles
3 kumpli sciagnelo kiedys z netu ta samo wypracowanie o czym w momencie oddawania nie wiedzieli... Oddali i jeden dostal 5, drugi 4, a trzeci 3 :D