Kiedys przepisywalem notatki od kolezanki i przepisanie 7 kartek a4 z maty zajelo mi 3,5 godziny i bylem tak zmeczony ze poprzestalem na tym
Matma - powinno sie uczyc tak, ze sie robi duzo zadan, latwo dla tych ktorzy sa z maty kumaci i mysla w sposob matematyczny, ja nigdy nie mialem problemow z maty z ktorymi sobie poradzic nie moglem, ale prawie zawsze wolalem kogos spytac kto juz zrobil bo mi sie NIGDY nie chcialo robic czegos samemu:)
Wiec uczylem sie jej tak, ze patrzylem na zadanko rozkminialem sposob i robilem max 1 takie same a niekiedy nie

i tak z mata problemow nie mialem nawet na studiach, aczkolwiek zdaje sobie sprawe ze na niektorych kierunkach to co ja mialem na studiach jest duzo duzo latwiejsze.
Jesli chodzi o inne przedmioty - histe zdawalem na maturze, tylko hist od 1 wojny do dzis, bo inna byla dla mnie zupelnie nie interesujaca. Daty - mialm zdolnosc zapamietania i kojarzenia z czymkolwiek co przy tej dacie bylo, aczkolwiek byly takie co za nic nie moglem ich zapamietac a dotyczyly glownie wlasnie czegos co mnie nie interesowalo.
I tym sposobem stwierdzam smialo, ze jak cos jest fajne, naucze sie tego szybki i dobrze a nawet naucze sue duzo wiecej niz mialem sie nauczyc. A jak cos jest glupie dla mnie, to w ogóle sie tego nie ucze bo wole skserowac sciage i sobie cos przepisac.
NIGDY nie potrafilem zaznaczac w ksiazkach czy zeszytach najwazniejszych rzeczy, wtedy 100 razy trudniej bylomi to znalesc
Teraz prawie sie nie ucze, tylko czegos zwiazanego z informatyka, nic wiecej...