agnieszka.com.pl • Pedanci czy bałaganiarze ?
Strona 1 z 1

Pedanci czy bałaganiarze ?

: 29 sie 2005, 13:10
autor: Yasmine
Jestescie bardzo uporzadkowani, lubicie miec wszystko na swoim miejscu i blizej wam do pedanta czy wrecz na odwrot robicie balagan i uwielbiacie artystyczny nielad ??
A moze tak po srodku ;).
wiec ?

: 29 sie 2005, 13:16
autor: Pegaz
Zalezy od nastroju jak mam doła to jestem w stanie dbać o porządek jak dobrze się czuje to jest art deco.. :D

: 29 sie 2005, 13:17
autor: Sir Charles
Wg ojca - balaganiarz, (a wcale nie jest taki jak matka Karmen), wg kumpli pedant :)

Wszystko zalezy od punktu widzenia :)

: 29 sie 2005, 13:18
autor: fifi
Lubie jak jest czysto. Porządek to rzecz względna- np ja na swoim biurku mam porządek, bo wiem co gdzie leży. Otoczenie nie podziela mojego zdania, chyba uważa sie ogólnie, że porządek to jak najmniej rzeczy na wierzchu.

: 29 sie 2005, 13:19
autor: Mijka
100% Bałaganiara :P ale raz na jakis czas sprzatam wszystko na glanc ;)

: 29 sie 2005, 13:26
autor: mikaaa
ja lubie czaystosci jkak wszystko ma swoje uzasadnione miejsce ale penatka nie jestem moze ze wzgledu na to ze w domu sa bałaganiarze wiec trzeba sie było przyzwyczaic troche , wiec raczej jestem kimś pomiedzy....

: 29 sie 2005, 13:27
autor: Yasmine
Ja jak sprzatam to jestem pedantka do kwadratu. Musze wytrzec kazdy kacik, wszystko ladnie poukladac. Ale porzadek utrzymuje przez kilka dni. Balganie jak cholera :/. A do tego najgorsze co moze byc, to, to ze zostawiam ciuchy na krzesle i rosnie ta "kupka" rosnie i rosnie. Az do nastepnego pedanckiego sprzatania <aniolek2> . Dziwne.

: 29 sie 2005, 13:32
autor: Mijka
Hehe z ciuchami mam to samo :P I ksiazki, mam ich tyle ze sa wszedzie. Na podlodze, pod stolem,przy lozku ;)

: 29 sie 2005, 13:41
autor: mikaaa
ja z ciuchami to ma tak ze układma sobie w szafce ale w ten sam dzien gdzies wychdze i znów mam wszytsko poupychane bo wszystko powyciagam i nie mam czasu ich z powrotem ukladac i na nastyeony dzien to samo....syzyfowa praca

: 29 sie 2005, 13:50
autor: ksiezycowka
Zależy o czym mówisz Yas.
Generalnie kocham ład, porządek, ludzi, którzy nzają swoją wartość i swoje miejsce (tak jak ja).
Ale jesli Ci chodzi o wygląd mojego pokoju.......:/
Ja uznaję siebie za bałaganiarza, ale umiarkowanego.
Tzn jest u mnie syf, rzeczy porozwalane itd. , ale cały czas w czymś takim żyć nie umiem. Po jakims czasie jak np czegoś nie mogę znaleźć, uderzę sie o coś to mnie taki szlag trafia,że pucuję na błysk.
Nie jestem zwolenniczką sprzątania codziennego czy raz w tygodniu.
Raz w miesiącu to chyba najcześciej jak mi sie zdarza. Generalnie jeśli np nie mam czasu czy ciągle chodze zmęczona (tak jak bylo w roku szkolnym) to syf mojego pokoju osiąga apogeum. A jak mam czas (tak jak dziś) to się częsciej zabierasm.

: 29 sie 2005, 13:56
autor: Yasmine
moon pisze:Raz w miesiącu to chyba najcześciej jak mi sie zdarza

Mi tez jakos tak :).

moon pisze:nie mam czasu czy ciągle chodze zmęczona (tak jak bylo w roku szkolnym) to syf mojego pokoju osiąga apogeum

W roku szkolnym to najszczesciej przychodzilam do domu i od razu kladlam sie spac. Nie mialam na nic ochoty :/.

: 29 sie 2005, 14:07
autor: cubasa
Pedant do potęgi n-tej. Podobno jestem nie do wytrzymania. Ale to w sumie dobrze, bo zawsze mogę do siebie kogos zaprosić :]
Najmniej porządku w pokoju mam gdy nadejdzie sesja. Wówczas knigi,długopisy, kartki, prace porozrzucane są po całym pokoju :D
Ale to w

: 29 sie 2005, 14:38
autor: ksiezycowka
cubasa pisze:Pedant do potęgi n-tej. Podobno jestem nie do wytrzymania.

A jesłi chodzi o siebie?tzn np Twój strój?
Nie nie oprzepadam za ludźmi, kórzy wszystko pod żelazko pchają. :/

: 29 sie 2005, 15:06
autor: cubasa
Moon pisze:
Pedant do potęgi n-tej. Podobno jestem nie do wytrzymania.

A jesłi chodzi o siebie?tzn np Twój strój?

Nie nie. Jakoś na stroj to mi się nie przekłada, bo wyjdę na ulicę nawet z fałdką. :)
Tu idzie o bardziej zyciowe tematy :) Jak widzę innych np "fachowców" to krew mnie zalewa. Tu niedociągnięcie, tu płytka za mała, tu przebarwienie - nie moge na to patrzeć.
A w domu, no cóż jak to powiadają "ordnung muss sein" :D

: 29 sie 2005, 22:51
autor: KsiążeRytm
moon pisze:Nie nie oprzepadam za ludźmi, kórzy wszystko pod żelazko pchają.


kiedys bylem przeciwny prasowaniu ubran, ale tak sobie pomyslalem ze by mozna raz wyprasowac ciuszek, no i ba, lepiej to wyglada wyprasowane <banan>

: 29 sie 2005, 23:47
autor: Olivia
Jestem pedantem w swoim bałaganie i bałaganiarą w pedantyźmie!!!!

: 29 sie 2005, 23:57
autor: kattia
Generalnie to niestety jestem balaganiara. Ale jak sprzatam to porzadnie. Nie moglabym mieszkac w chaosie. Denerwowaloby mnie to. A moj nielad, spowodowany rzucaniem ciuchow gdzie popadnie jest artystyczny :d Ale sprzatam go systematycznie i nie mam permanentnego nieporzadku.

: 30 sie 2005, 01:27
autor: ksiezycowka
KsiążeRytm pisze:kiedys bylem przeciwny prasowaniu ubran, ale tak sobie pomyslalem ze by mozna raz wyprasowac ciuszek, no i ba, lepiej to wyglada wyprasowane

Niektóre koniecznie trzeba prasować, ale znakomita większosc tego nie potrzebuje.

: 30 sie 2005, 09:58
autor: nEO~
Ja raczej jestem bałaganiaż, ale czasem mam odpały i robie konkretny porządek ;) [występuje to, hmm, moze raz na 2 miesiące <aniolek2> ]

: 30 sie 2005, 10:54
autor: Yasmine
Zapomnialam dodac, ze moge sprzatac praktycznie wszystko (znaczy kurze, myc naczynia, myc okna, ukladac ciuchy) ale jak mam okurzac to mnie taaaaka kur*** bierze <zly1> . Strasznie mnie pozniej kregosplup boli.

: 30 sie 2005, 11:02
autor: kattia
oj nie! wszystko tylko nie zmywanie!!!!!!!!!!!!!

: 30 sie 2005, 11:17
autor: mikaaa
kattia pisze:oj nie! wszystko tylko nie zmywanie!!!!!!!!!!!!!



dokładnie!!! to a juz moge robic wszystko tylko nie to!!!

: 30 sie 2005, 13:48
autor: ksiezycowka
Ja mam to samo. Zawsze wszystko wysprzątam, ale nie odkurze :D

: 30 sie 2005, 13:55
autor: Hardcore
jeśli miałbym się zaliczyć do którejś z grupy to niestety ci drudze. To znaczy lubię porządek np. u mnie w pokuju, ale nawet jak wszystko wysprzątam to i tak zaraz robi się pie.rdolnik. A najbardziej nie lubie odkurzania! blah

: 30 sie 2005, 14:12
autor: Madziunia
hmmm, dziwne ja uwielbiam odkurzac... :) ale za to zmywania nie cierpie. Jesli chodzi o sprzatanie, to nie lubie tego. Ja tez mam sterty ubrań na fotelach i w ogole w roku szkolnym książki i zaszyty walaja się po podłodze, ale zawsze wszytko u miem znaleźć. A sprzątm zawsze wtedy gdy moj chlopak ma przyjsć, czyli dosc często. Czasami zdarza się, że sprzatm tak bez okazji... :)

: 30 sie 2005, 17:49
autor: ptaszek
W swoim bałaganie zawsze się umiem odnaleźć. Oczywiście, nic do przesady. Nie lubię, gdy nie ma gdzie nogi postawić. ALE u mnie zawsze są książki na podłodze, sterta rzeczy na dwóch końcach biurka, ciuszki na krześle... niestety i kurz na półkach. Jednak dywan musi czysty być!