Zależy o czym mówisz Yas.
Generalnie kocham ład, porządek, ludzi, którzy nzają swoją wartość i swoje miejsce (tak jak ja).
Ale jesli Ci chodzi o wygląd mojego pokoju.......
Ja uznaję siebie za bałaganiarza, ale umiarkowanego.
Tzn jest u mnie syf, rzeczy porozwalane itd. , ale cały czas w czymś takim żyć nie umiem. Po jakims czasie jak np czegoś nie mogę znaleźć, uderzę sie o coś to mnie taki szlag trafia,że pucuję na błysk.
Nie jestem zwolenniczką sprzątania codziennego czy raz w tygodniu.
Raz w miesiącu to chyba najcześciej jak mi sie zdarza. Generalnie jeśli np nie mam czasu czy ciągle chodze zmęczona (tak jak bylo w roku szkolnym) to syf mojego pokoju osiąga apogeum. A jak mam czas (tak jak dziś) to się częsciej zabierasm.