agnieszka.com.pl • Domek czy szlajanie
Strona 1 z 2

Domek czy szlajanie

: 29 wrz 2005, 20:49
autor: mrt
Ciekawa jestem, do której grupy byście się zaliczyli: domatorów czy włóczących się.

Kiedy macie do wyboru imprezę na mieście czy książeczkę w domku i herbatkę, to co wybieracie? Ale nie piszcie, że raz to, raz to, tylko co z reguły zwycięża?

Spokojnie, kandydata na męża nie szukam, bo już mam i nie mam zamiaru zmieniać. Ale jestem ciekawa, jak to z forumowymi facetami jest. No i z nami :)

: 29 wrz 2005, 20:55
autor: Mysiorek
Kiedyś zdecydowanie domek, teraz się to zmienia, ale jeszcze nie włóczęga ;P

: 29 wrz 2005, 21:00
autor: mrt
Rozczarowałeś mnie ;(

: 29 wrz 2005, 21:05
autor: Mysiorek
mrt pisze:Rozczarowałeś mnie ;(

Przeżyjesz.
A u Ciebie?

: 29 wrz 2005, 21:14
autor: joseph
jestem troszke uwiązany w domku z przyczyn niezaleznych ode mnie toteż częściej oddaje sie lekturze ale nie przy herbatce :(
ale jak tylko moge to wybywam gdyż lubie pohulać <banan> / lubie jak sie cos dzieje / dobra muzyczka , ruch , dziewczyny na parkiecie, no i mały broo do tego <browar> / no ale cześciej to pierwsze sie zdarza / choć jutro jade do krakowa postudiować troszke przez łyyykeenndd <aniolek2> to myśle że na jakis parkiecik sie wskoczy miedzy wieczorkiem a rankiem <banan>

: 29 wrz 2005, 21:44
autor: Yasmine
mrt pisze:Kiedy macie do wyboru imprezę na mieście czy książeczkę w domku i herbatkę, to co wybieracie?

Jak bylam mlodsza to szalalam do rana na dyskotekach, tanczylam, pilam, bawilam sie. Teraz lubie od czasu do czasu imprezke, ale w takich fajniejszym,mniejszym znajomym gronie obowiazkowo z fajna muzyka :).
Chociaz ostatnio to czesciej w domu siedze :).

: 29 wrz 2005, 21:47
autor: cubasa
Ja się nigdy nie szlajałem - wolałem domek. Ale to nie tak, żem zamknięty na wszelkie propozycje :D

: 29 wrz 2005, 21:51
autor: Imperator
Kiedyś lubiłem łazić na różne imprezy na mieście, dyskoteki (raczej rockoteki :D). Ale teraz jakoś wolę domowe zacisze. Imprezy też lubię ale raczej kameralne i w jakimś zacnym gronie. Nie żebym sam szedł gdzieś. Piwo wolę spożywać w domu, wódkę też (ale to raczej w czyimś domu :D)

: 29 wrz 2005, 22:12
autor: kwjk
Włóczęga, ale taki bardziej "włóczęgowaty". Objawia się to tym, że wychodzę z domu, idę w las tak daleko jak tylko się da i wracam dopiero po kilku godzinach. Lubie łazić. Imprez, dyskotek, barów itepe nie znoszę.

: 29 wrz 2005, 22:13
autor: ksiezycowka
Stanowczo dom.
Szlajam się żadko i zazwyczaj jak mnie ktos wyciągnie. Zazwyczaj dużych oporow nei stawiam i potem się bawię dobrze i jestem zadowolona. Zas potem problem wraca...

: 29 wrz 2005, 22:17
autor: Hyhy
Nom ja tez tak mam ze mnie do imprez w ogóle nie ciagnie, moze dlatego ze przez jakies 3 latka bawilem sie kazdego piatku soboty i niedzieli :D i teraz mi sie po prostu nie chce, nawet woogole momentami. Szkoda bo moja chce szalec a ja odwrotnie, ale wiem ze to sie zmieni jeszcze :)
Najbardziej w tej chwili lubie grilka na sloneczku z piwkiem zimnym najlepiej Krolewskie albo Lech:) albo piwko plus meczyk czy fajny film. Czasem sam sie dziwie ze mi sie w ogóle na dyskoteki nie chce i ze nie przepadam za nimi :)

: 29 wrz 2005, 22:21
autor: Imperator
Ano. Mi też się po prostu nie chce. :D
Kiedyś mnie bawiło chodzenie po knajpach, od jednego baru do baru i tak długo, aż starczy kasy. :D
Ale w końcu przestało mi się to podobać, jak pustoszały kieszenie. :)
Moja dziewczyna też preferuje zacisze domowe i miast na imprezę szedłem se do niej i też było ciekawie... :D <banan>

: 29 wrz 2005, 22:24
autor: mrt
No ja mam tak, że generalnie wolę domek. A jak już coś planowanego, to najczęściej kombinuję, jak się z tego wywinąć. Z kolei miewam spontaniczne zrywy, że już, w tym momencie muszę wyjść. I idę.

Z reguły jak mnie niesie, to prosto po pracy. A jak już zwlokę do domu, to mi się nie chce. Czyli jak jestem na rozruchu, a jeszcze po pracy energia mnie rozsadza, to ciężko mi wracać do domu. Walczę z tym szlajaniem się, bo jak wyjdę z domu o 8:00, to często i o 1:00 bym dopiero wracała.

Ale zauważyłam dziwną rzecz. Ostatnio w ogóle mi się nie chce wyłazić. U mnie w pracy tyle się dzieje, że całe życie towarzyskie mi to zastępuje. A jeszcze mi potem na gg głowę zawracają. Zdarza się, że z pracy wracam o 23:00 i nawet tego nie czuję.

No więc mam klimat ostatnio na domeczek, arbatkę i przytulanie :)

: 29 wrz 2005, 22:33
autor: Pegaz
mrt pisze:A jeszcze mi potem na gg głowę zawracają.

Poczuwam się do winy :D
Ja już mam dość nocnego życia gdyż jest zwyczajnie obrzydliwe..wokół pełno rozkrzyczanych nastolatków...i rozrabiających jak mam się denerwować to wole w moim łóżku :P

: 29 wrz 2005, 22:37
autor: mrt
Następny z tym gg... Mi chodziło o to, że ci z pracy mi zawracają :)

[ Dodano: 2005-09-29, 22:39 ]
A w ogóle to nie umiem zarywać nocy. Mam stresa, że dostanę zmarszczek (od 15 roku życia to miałam :D ), nie odespię, że mnie świt zastanie i dostanę nerwicy, bo jak świta, to za cholerę nie zasnę. Ja jestem ranny ptaszek. Mogę świty, ale od normalnej strony oglądać. W drugą stronę ni cholery.

: 29 wrz 2005, 23:03
autor: Pegaz
mrt pisze:Mogę świty, ale od normalnej strony oglądać. W drugą stronę ni cholery.

Nigdy nie zapomne takiego pięknego świtu kiedy wracałem z ogniska...niebo w ogniu..ale to była tylko chwila...chciałoby sie cofnąć czas.
Zmarszczki ci nie grożą :)

: 29 wrz 2005, 23:07
autor: mrt
Pegaz pisze:Nigdy nie zapomne takiego pięknego świtu kiedy wracałem z ogniska...niebo w ogniu..ale to była tylko chwila...chciałoby sie cofnąć czas.
Nigdy nie doczekałam do świtu :( Boję się. Kiedy czuję, że zaraz zacznie świtać, wpadam w panikę natychmiast. I zaczynam się trząść :(


Pegaz pisze:Zmarszczki ci nie grożą

Optymista ;)

: 29 wrz 2005, 23:57
autor: Krzych(TenTyp)
JA jako typowy Hedonista, uwilbiam muzykę w klubie przynajmniej 1- w tygodniu. Jak nie moge zasnąć to po prostu wychodzę. Szukam przygód, założyłem kiedyś taki podobny topic.
Łaze po lasach z kumplami, po dachach wieżowców "za 10 świt" czuje wtdy że zyje.

Telefon dzwoni jakiś kumpel, małe 5 min i niema mnie w chacie. Biore taxe i zjawiam się na ustawke. Zalezy również jaki mam dzień. Ale nie zważam ze jutro do pracy czy mam coś do zrobienia. po prostu jutro sie nie liczy tylko dziś "carpe diem" od poczatku do końca.

Hedoniści górą

: 30 wrz 2005, 10:13
autor: natasza
Tragedia ze mna jest.
Włóczykij jestem, powie to każdy, moja mama i tata, pies babci, i wujek Zenek.

Chociaż coraz częsciej staram się wieczory spędzać w domu.

: 30 wrz 2005, 10:40
autor: p1tbull
A ja nigdy na dicho niechodzilem i niebede, bo niemoge patrzec na wyzelowanych lowelasow... Kiedys wybieralem zamulke z ziomkami na ulicy przy piwie i joincie, teraz zostalo mi piwo, a glownie to wieczory z moja kobietka spedzam...

: 30 wrz 2005, 10:55
autor: Spinka
Rzadko mogę spędzać wieczór w domu. Ze względu na moją pracę często wracam około 23 do domu, już nie wspomnę, że wychodzę o 9 :) Do tego dochodzą spotkania, na których muszę bywac, żeby nie wypaść z obiegu. Jak tylko mam możliwość, to z przyjemnością siedzę w domu. Z kotem i herbatą :)
Lubię swoje mieszkanie. Kot mi zastępuje mężczyznę. Po ostatnim związku na odległość w zupełności.

: 30 wrz 2005, 11:00
autor: Pegaz
Krzych(TenTyp) pisze:ustawke

Na ustawke??Jestes pseudo kibicem?
Hedonizm jest ciekawy :D

[ Dodano: 2005-09-30, 11:01 ]
Spinka pisze:Kot mi zastępuje mężczyznę

...To straszne...

: 30 wrz 2005, 11:03
autor: Spinka
Nie jest aż tak źle. Też się można przytulić. Mężczyźni są, odchodzą, potem znowu są, potem odchodzą... A kot jest zawsze :)

: 30 wrz 2005, 11:05
autor: Pegaz
Ehh ale marnujesz się dziewczyno :)

: 30 wrz 2005, 12:13
autor: Krzych(TenTyp)
Pegaz pisze:Na ustawke??Jestes pseudo kibicem?


NIe :)
Spinka pisze:Kot mi zastępuje mężczyznę.

Ło boshe ..... ;(
Spinka pisze:Mężczyźni są, odchodzą, potem znowu są, potem odchodzą... A kot jest zawsze

No tak, wszystko zależy od tego jakie sa potrzeby. :?

: 30 wrz 2005, 13:02
autor: Pegaz
Krzych(TenTyp) pisze:Pegaz napisał/a:
Na ustawke??Jestes pseudo kibicem?


NIe

heh to dobrze że nie :)

: 30 wrz 2005, 13:13
autor: Mysiorek
Spinka pisze:Kot mi zastępuje mężczyznę.

Pies - rozumiem. Ale kot??? :D

: 30 wrz 2005, 13:33
autor: Krzych(TenTyp)
Lol po prostu lol :D

: 30 wrz 2005, 14:22
autor: Spinka
Pies by nie wytrzymał, bo cały dzień jestem poza domem często, więc tylko miałby szansę ze mną dżogingować rano, a jak bym wracała, to już by spał :)

: 30 wrz 2005, 14:53
autor: Hyhy
Spinka pisze:A kot jest zawsze


Moj tez :D