OK, od poczatku. Zadne pojecia nie sa mi znane. Zielonam jak szczypiorek na wiosne. Znam matme na poziomie szkoly sredniej, czyli... fizyka to juz calkiem inna para kaloszy. Ja po prostu kiedys mialam. Kiedys.
Moj inteligentny plan jest tak "fajnie" rozlozony, ze zajecia z prawdopodobienstwa bede miala na 3 semestrze. Teraz jestem na 1

i na laboratoriach z fizyki facet zadal nam do opracowania taki temat.
Na nastepnych zajeciach bedziemy miec jakies pomiary z ktorych trzeba bedzie robic obliczenia, pomiary i wnioski.
Wykladowca mowil tak do nas jakbysmy mieli skonczona co najmniej politechnike. Ja moge rowno zerznac z rozmaitych stron i ksiazek te teorie. Moge ja wykuc na pamiec. I zrobie to.

Ale chcialabym zrozumiec.
Liczylam, ze ktos poda mi namiary na miejsce gdzie byloby to napisane jak do kompletnego laika ktorym zreszta jestem.
Od czego mam w ogole zaczac, zeby to zrozumiec. Z jakimi pojeciami, wzorami prawami powinnam sie najpierw zapoznac?
We wszystkich materialach na jakie trafilam bylo pisane tak jakby ktos juz wiedzial o czym i po co to czyta. Ja wlasnie nie wiem. Nie potrafie tego ugryzc. Nadeszly ciezkie czasy cos czuje...
