Strona 1 z 1
Z dna lub do dna...
: 29 sty 2004, 13:35
autor: Bańka
Jest wielu ludzi którzy sami sprowadzili swoje życie na dno. Jest też wielu co dopiero podąża w tamtym kierunku. Co myślicie o takich ludziach? Czy tym co się tam pchają należy jakoś pomóc i jak traktować tych co już tam sie znależli? Każdy w końcu dokonuje własnego wyboru i ma do tego prawo(?)
: 29 sty 2004, 17:11
autor: SueEllen
Niektórzy mogą wypłynąć na powierzchnię jedynie po odbiciu się od dna, niestety...

: 29 sty 2004, 17:53
autor: Maverick
Co mysle? Zycze im wszystkiego dobrego, aby w koncu to dno ktorego ak szukaja znalezli i sie od niego odbili. A czemu tak? Bo ja wciaz tego dna szukam...
: 29 sty 2004, 22:15
autor: Bańka
Właśnie, nieraz o tym myślałam, że to jedyna droga, aby wreszcie się zmobilizować, aby poczuć życie, aby docenić je, aby wreszcie coś zdziałać . Myślałam o tym, aby stoczyć się całkiem nie podtrzymywać się przy pomocy respiratora, że wówczas stanę się innym człowiekiem, że zaczne dzialac z pasja jak już dostane po tyłku i żeby z tego wyjść włoże tyle wysiłku, że już nigdy nie będę chciała zaprzestać i pomoge innym, ale patrze na tego czlowieka blisko mnie, który z przekory, nazlosc chyba innym wciąż brnie i już chyba nigdy nie wybrnie i mysle, to chyba się nie uda...
: 30 sty 2004, 00:14
autor: gracja
Upadac jest rzeczą ludzką - powstawać - boską..
Czasem ludziom niestety nie da sie pomoc...Niektorzy staczaja sie na dno w nieprawdopodonym tempie i gdzies po drodze zatracją jakiekolwiek chęci do zycia, dochodzi do momentu, że wszystko obojetnieje i trudno wykrzesac chęć do działan podtrzymujących jakos ich egzystencje :wink: Czasem mocny szok pomaga sie podniesc. Kazdy czlowiek ma w sobie autodestrukcje, ale wrazliwy i naprawde myslący nie doprowadzi do calkowitej degeneracji, chocby ze względu na swoich bliskich.
Sięgając dna powinnismy pomyslec jak bardzo jestesmy egoistyczni - to czesto pojscie na łatwizne. Bo zycie jest be i latwiej się stoczyc...nie musząc ciagle realizowac oczekiwan innych.
: 30 lip 2005, 17:19
autor: Pegaz
Niektórzy twierdzą że powstaje się naprawde tylko po dotknięciu dna..tylko nie wszystkim wystarcza powietrza żeby dosięgnąć dna nie wspominając o wypłynięciu..
: 30 lip 2005, 21:20
autor: aniak
hmmm nie miałam .... nie mam łatwego życia. dotknełam kilku "tematycznych" dołów - tzn dotyczących jednej rzeczy. Wzmocniło mnie to,ale i pozbawiło złudzeń. Jeśli się dotknie dna to bycie na powierzchni nigdy nie będzie tak beztroskie jak bez tego dotykania dna.... za dużo czeluści ludzkiej egzystencji się zna. za dużo. z drugiej strony gdy się dotknie dna umie się bardziej cenić to co się ma.
A! i jak się raz dotknie dna - to ogon zawsze pozostanie, taka kula u nogi ciągnaca z lekka ku dołowi
: 30 lip 2005, 22:31
autor: ksiezycowka
Co ja myślę o takich ludziach?
Sami sobie swój los wybrali.
Doświadczenie mnie zaś nauczyło, ze nie warto im podawac ręki bo pociągną Ciebie za sobą.
: 31 lip 2005, 13:40
autor: aniak
moon zależy komu podasz dloń - jeśli temu kto chce wyjśc z dna to Cie nie pociągnie, jeśli temu co mu na tym dnie dobrze to jasne że Cie będzie próbował wciągnąć.
: 31 lip 2005, 14:10
autor: ksiezycowka
aniak pisze:jeśli temu kto chce wyjśc z dna to Cie nie pociągnie
Nie zgadzam się. Takie wyjście z dna nie jest łatwe i prośby o pomoc w wyjściu z niego często są słomianym zapałem. Czesto wychodzenie z dna udaje sie dopiero za 04972309730597 próbą. O ile w ogóle.
: 31 lip 2005, 14:32
autor: aniak
to fakt że ejst trudno wyjśc i za pierwszym razem się nie udaje i za setnym też =)
ale dużo łatwiej wyjść z dna z kimś kto na Ciebie liczy niż samemu. Na prawde uwierz.
: 31 lip 2005, 14:37
autor: ksiezycowka
aniak pisze:Na prawde uwierz.
Nie musze wierzyć. Ja po prostu wiem, ze świadomość tego, iż bliska osoba na Ciebie liczy moze dopomóc w jakiś stopniu w wydźwignięciu się.
Ale jej inna pomoc gówno da.