agnieszka.com.pl • Pożar
Strona 1 z 1

Pożar

: 06 sty 2006, 16:05
autor: mrt
No dobra, temat może stary i odgrzewany, ale ciekawa jestem, co myślicie.

Załózmy, że jest pożar. I załóżmy, że 5 metrów przed Wami leży do uratowania człowiek. Jeden człowiek. A dalej jest ludzi pięcioro. I wiecie, że jeśli uratujecie tego, to tamci zginą. A możecie uratować tamtych wszystkich, zostawiając tego pierwszego napotkanego bez ratunku, i on na pewno zginie. Co robicie?

Nie próbujcie kombinować, jak tu zrobić, żeby uratować wszystkich, bo się nie da. Sytuacja jest jasna: albo on, albo oni. Ale on jest tuż obok, a tamci dalej. I to jego widzicie najpierw. Zostawicie, żeby ratować tamtych? Czy nie przejdziecie koło skazanego na śmierć obojętnie, w imię wyższych celów? Bo jak go uratujecie, tamci zginą na pewno.

Wbrew pozorom problem nie jest taki głupi.

Jezu, ale mi się nudzi w tej pracy, jak już takie głupie topiki wymyślam :D

: 06 sty 2006, 16:42
autor: ksiezycowka
Oczywiście, że ratuje tamtych.

Chyba, ze yen jeden to by np ktoś bliski był to bym jego ratowała. Ale zakładajac że to obcy ludzie to wybieram wiekszosc.
No i trzeba dodać czynnik że ja sie ognia boje <aniolek2> Wiec mozliwe że bym była w takiej panice i szoku że bym po prosyu zwiała i nikogo nie uratowała.

: 06 sty 2006, 16:53
autor: AlfaRomeo1939
Biorę pierwszego jaką mam pewność że dojde do tamtych 5 ?? Nikt mi tej pewności nie da

: 06 sty 2006, 18:21
autor: cubasa
Ciężka sprawa :?
Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że...nie odpowiem na to pytanie. Zasadnicze są dwie kwestie; czy człowiek ma prawo wartościować życie człowieka?;czy wierzy w wolę Bożą? Wola boska to w moim mysleniu fakt, że ten jeden człowiek znalazł się bliżej niego - czy to zbieg okoliczności, czy może jakiś znak?
Wartościowanie życia - czy życia tamtych pięciorga moga się sumować? Jesli tak to jakim prawem?
Na razie nie wiem z czym to zjeść, ale pomysle nad tym.

: 06 sty 2006, 18:25
autor: Kermit
jezeli wszystkie osoby sa mi obce, jezeli jestemw stanie ratuje tych 5. jezeli gdziekolwiek jest bliska mi osoba ratuje grupe w ktorej ona sie znajduje. Jezeli gdzies jest moja była, biegne po benzyne :D (jeden z forum chcial juz na niej wyrok wykonac, a wlasciwie to chyba wiecej niz jeden :P )

: 06 sty 2006, 19:03
autor: Mysiorek
cubasa pisze:nie odpowiem na to pytanie. Zasadnicze są dwie kwestie; czy człowiek ma prawo wartościować życie człowieka?

Dlatego trza uciekać <hahaha> wówczas nie wartościuje się :D

Oczywiście, że pierwszego lepszego. On niegorszy.
Potem tamtych.

mrt pisze: takie głupie topiki wymyślam

No. Co autorka miała na myśli? :|

: 06 sty 2006, 19:22
autor: Andrew
Taki problem moze wystapic jedynie w scisłych okreslonych zdazeniach , gdy ratowanie tego pierwszego bedzie wymagać dosc duzo czasu , bedzie przywalony czymś ciezkim np. zas tamtym trzeba tylko udostepnic drogę ucieczki , kazdy wybierze ratowanie tamtych
Ale napisane jest to zbyt ogulnikowo , takie proste sytuacje sie nie zdazają w zeczywistosci , jesli ten pierwszy nie bedzie przywalony a pomoc bedzie polagać tez na okreslonych czynnosciach t kazdy pomoze najpierw pierwszemu .Sumujac , musi byc czynnik wykonywania czynnosci ratowania tego pierwszego w dłuzszym czasie .
Tak to jest jak wydazenia konstruowac próbuje osoba nie zwiazana z "strazactwem" <aniolek2>

: 06 sty 2006, 20:02
autor: Yasmine
Ratuje tego, kto jest mi bliski.
Jesli nikt, to ide po ta piątke ludzi.

: 06 sty 2006, 20:48
autor: lollirot
biorę pierwszego z brzegu.

a realnie: panikuję.

: 07 sty 2006, 00:30
autor: mrt
Tak to jest jak wydazenia konstruowac próbuje osoba nie zwiazana z "strazactwem"

Bardzo Cię przepraszam, ale z zawodowym strażakiem się prowadzałam 1/3 życia.

Autorka miała na myśli to, żeby się dowiedzieć, jak wygląda kondycja moralna naszego społeczeństwa, włącznie ze mną. Załóżmy, że coś w rodzaju badań.

A właściwie i tak naprawdę to miał być przyczynek do szerszej dyskusji, tylko cuś nie wychodzi.

: 07 sty 2006, 19:37
autor: Andrew
I co na to Twój zawodowy strazak ??? <aniolek2>

: 10 sty 2006, 11:04
autor: Sir Charles
Zalozenie - zycie ludzkie jest bezcenne.

A wiec - ratuje tego najblizej, bo (nieskonczonosc x 1)=(nieskonczonosc x 5), a wiec po co mam sie ryc gdzies glebiej w ten pozar.

No chyba, ze wartosciujemy ludzkie zycie, ale w takim razie biore dupe w troki, bo najcenniejsze jest moje wlasne :)

Wyciagniecie kolesia najblizej to po prostu odwaga, polakomienie sie na bycie wiekszym hero i pchanie sie po tych pieciu to brawura.

Tzn wiecie - tak sobie chrzanie, ale Mrt podala troszke za malo szczegolow. Chyba ze gwozdziem akcji jest pytanie
mrt pisze:Czy przejdziecie koło skazanego na śmierć obojętnie, w imię wyższych celów?

...no ale to troche zle skonstruowany kazus w takim wypadku :)

: 10 sty 2006, 11:08
autor: Ciekawski
Brać tego jednego i tyle. Powyższą kwestię z ust mi wyjąłeś (bez dosłowności proszę), Charles.

: 10 sty 2006, 11:14
autor: Imperator
Ten pierwszy ma takie samo prawo do życia, jak tamtych pięcioro. Zatem jak wybrać - najlepiej rzucić monetą. Orzełek - ów samotny nieszczęśnik. Reszka - pozostali towarzysze. ;)

: 10 sty 2006, 11:16
autor: Ciekawski
Ewentualnie, jeśli cos podczas rzutu monetą poszłoby nie tak, to może zagrać z człowiekiem leżącym najbliżej nas w marynarza? Wygra - przeżyje. Nie wygra - no cóż, bywa.

: 10 sty 2006, 11:26
autor: mrt
Sir Charles pisze:No chyba, ze wartosciujemy ludzkie zycie, ale w takim razie biore dupe w troki, bo najcenniejsze jest moje wlasne

<hahaha> Piękne... :D

: 10 sty 2006, 11:39
autor: Kermit
Sir Charles pisze:No chyba, ze wartosciujemy ludzkie zycie, ale w takim razie biore dupe w troki, bo najcenniejsze jest moje wlasne

i znowu musze monitor czyscic :D

: 10 sty 2006, 11:48
autor: Mysiorek
Sir Charles pisze:No chyba, ze wartosciujemy ludzkie zycie, ale w takim razie biore dupe w troki, bo najcenniejsze jest moje wlasne

No jak to? :| Skoro wartościujemy... to oni na pewno je stracą (tak napisała Martka), a Ty nie wiesz czy stracisz swoje.
Tu pojawia się pytanie: Czy RYZYKO utraty swojego życia mógłbyś rzucić na szalę przeciw pewnej stracie innych żyć?

: 10 sty 2006, 12:16
autor: Sir Charles
Mysiorek pisze:Czy RYZYKO utraty swojego życia mógłbyś rzucić na szalę przeciw pewnej stracie innych żyć?

Brakuje nam dwoch zmiennych. Po pierwsze - czym jest dla mnie zycie tego okreslonego czlowieka, po drugie - sytuacyjnej oceny stopnia ryzyka.

Inaczej to gadka o dupie Maryni :)

: 11 sty 2006, 08:31
autor: Andrew
jest pomieszczenie z którego 5 ciu ludzi wyjsc nie moze , nie mogą otwozyć drzwi , w nim sie pali , na dodatek sie pali butla z gazem , Ty ich widzisz , masz toporek którym mozesz rozczaskac te drzwi , widzisz te i butle z gazem sie palacą , jak i człowieka który lezy , w benzynie przywalony czymś cieżkim ,(to ten jeden na twej lini ratowania ludzi) czymś czego nie dasz rady sam podniesc , a zrobienie tego zajmie ci trochę czasu (uzycie dzwigni itd. ) benzyna w której lezy sie juz zapaliła , ale 100m od niego , płomien sie zbliza ! kazdy wybierze w tej ocji ratowanie tamtych 5-cioro <browar>