agnieszka.com.pl • Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa
Strona 1 z 1

Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: 09 mar 2006, 08:32
autor: yarek shalom
Zapraszam do przeczytania ksiazki pt NICKY CRUZ OPOWIADA - jest to prawdziwa
historia przywodcy najpotezniejszego i najbrutalniejszego gangu Nowego Yorku
lat 50-tych – gangu Mau Mau…
Ten młody, nienawidzący wszystkich i wszystkiego Portorykańczyk, opowiada o swym smutnym dzieciństwie w Puerto Rico i o budzącym grozę życiu zbuntowanego nastolatka, który za swą jedyną rodzinę uznaje składający się z rówieśników uliczny gang. Ksiazka byla wydawana w latach 80-tych, przeczytalo ja na swiecie kilkaset milionów ludzi…

Ksiazka jest w wykazie materiałów ktore aktywnie zwalczaja problem narkotykow
wsrod mlodziezy... zostala umieszczona jako glowna pozycja na najwiekszej
stronie poswieconej problemowi narkotykow w Polsce

Książkę Nicky Cruz opowiada udostępniono w internecie za zgodą Wydawnictwa
AGAPE

Ksiazka jest w całości na stronie:

http://kchweswidnik.ovh.org

Strony zagraniczne które potwierdzają historię Nicky Cruza:

www.nickycruz.org
www.nickycruz.org/about/the_man.htm
www.tcfarm.org/History/Nicky.html

Oto początek 1 rozdziału:

- Złapcie tego zwariowanego szczeniaka! ktoś krzyknął.
Ledwo otwarto drzwi należącego do linii lotniczych PANAM samolotu
Constellation, pomknąłem po schodkach w dół i dalej w kierunku budynku
nowojorskiego lotniska Idlewild. Działo się to 4 stycznia 1955 roku i zimny
wiatr szczypał mnie w policzki i uszy.
Kilka godzin wcześniej mój ojciec w San Juan wprowadził mnie,
zbuntowanego piętnastoletniego chłopaka portorykańskiego, na pokład tego
samolotu. Poleciwszy mnie opiece pilota, nakazał siedzieć w samolocie, dopóki
nie zgłosi się po mnie mój brat, Frank. Ale gdy drzwi się otwarły, pierwszy
wybiegłem z samolotu i co sił w nogach pomknąłem po betonowej płycie.
Trzej ludzie z obsługi lotniska skoczyli i przygwoździli mnie do
siatki ogrodzenia przy wyjściu. Gdy starałem się uwolnić, lodowaty wiatr
przenikał przez moje tropikalne ubranie. Dyżurujący przy wyjściu policjant
chwycił mnie za ramię i ludzie z linii lotniczych spiesznie wrócili do swoich
zajęć. Traktowałem to wszystko jak zabawę i spojrzawszy na policjanta,
uśmiechnąłem się do niego.
Ty zwariowany Portorykańczyku! Co sobie do diabła wyobrażasz? krzyknął
policjant.
Wyczułem w jego głosie nienawiść i uśmiech zamarł mi na ustach. Grube
policzki policjanta były zaczerwienione od chłodu, a oczy łzawiły mu od
wiatru. W obwisłych wargach podskakiwało nie zapalone cygaro. Nienawiść!
Poczułem, jak napełnia moje ciało. Taką samą nienawiść czułem do mojego ojca
i matki, do nauczycieli i do policjantów w Porto Rico. Nienawiść! Próbowałem
mu się wywinąć, ale trzymał mnie żelaznym chwytem.
- No, szczeniaku, wracaj do samolotu.
Popatrzyłem na niego i splunąłem.
- Ty świnio! – warknął. – Brudna świnio!
Rozluźnił uchwyt na moim ramieniu i próbował złapać mnie za kark.
W tym momencie dałem nurka pod jego ramieniem i skoczyłem przez otwartą
bramkę na teren otaczający dworzec lotniczy
Usłyszałem za plecami krzyki i tupot nóg. Pomknąłem długim
chodnikiem, zygzakami omijając ludzi tłumnie spieszących do samolotów. Nagle
znalazłem się w hali dworca. Poszukałem wzrokiem drzwi wyjściowych,
przebiegłem halę i wyskoczyłem na ulicę.
Przy krawężniku stał wielki autobus z otwartymi drzwiami i pracującym
silnikiem. Przepchnąłem się przed wsiadających do niego ludzi. Kierowca
złapał mnie za łokieć i zażądał opłaty za przejazd. Wzruszyłem ramionami i
odpowiedziałem po hiszpańsku. Kierowca bezceremonialnie wypchnął mnie z
kolejki, zbyt zajęty, by tracić czas ze smarkaczem, który ledwo rozumie po
angielsku. Gdy zwrócił się do grzebiącej w torebce kobiety, schyliłem się i
poza jej plecami przemknąłem się do zatłoczonego autobusu. Spojrzawszy przez
ramię, by upewnić się, że kierowca mnie nie widzi, przepchnąłem się do tyłu i
usiadłem koło okna.
Gdy autobus ruszył, zobaczyłem, jak z budynku dworca lotniczego
wybiega ten gruby policjant, i wszyscy rozglądają się dookoła. Nie mogłem się
powstrzymać i śmiejąc się do nich przez szybę zastukałem w okno i pomachałem
im ręką.
Potem opadłem na siedzenie, wsparłem kolana o oparcie poprzedzającego
mnie fotela i przycisnąłem twarz do zimnej brudnej szyby.
Autobus przeciskał się przez zatłoczone nowojorskie ulice w kierunku
centrum miasta. Widziałem przez okno leżący na ziemi brudny błotnisty śnieg.
Zawsze wyobrażałem sobie śnieg jako coś czystego i pięknego, zmieniającego
krajobraz w bajkową krainę. Ale ten śnieg był obrzydliwy, jak brudna papka z
rozgotowanych ziemniaków. Szyba zamgliła się od mojego oddechu. Wyprostowałem
się i pociągnąłem po niej palcem.
To był świat zupełnie różny od tego, z którego przyjechałem...

Zapraszam!

: 09 mar 2006, 08:39
autor: Olivia
Są już 2 tematy o książkach. A dla jednej książki zakładać temat, to już przesada...

: 09 mar 2006, 08:53
autor: Ted Bundy
A swoją drogą wydaje mi się, że Cię skądś pamiętam, Jarku......z jakiegoś innego forum :)

: 09 mar 2006, 12:13
autor: cubasa
TedBundy pisze:A swoją drogą wydaje mi się, że Cię skądś pamiętam, Jarku......z jakiegoś innego forum

Tak :) Ja też pamiętam. Każdy kto jest na innym forum powinien go pamiętać :P
Jak wpisze się w google "yarek shalom" wyswietla sie ponad 19 tys. wynikow. wiekszosc to fora dyskusyjne wszelkiej maści. No np. http://www.barcaserwis.com/forum2/searc ... 8df4895b5c
http://www.forum.egospodarka.pl/showthr ... post478076
http://forum.di.com.pl/search.php?searc ... e1a7a8217a
I wszedzie jest ten sam tekst. Że też temu czlowiekowi chcialo się to wszystko wklejać <hmm>

: 09 mar 2006, 12:30
autor: fish
Mamy Go pożegnać? <diabel> <diabel> <diabel>

: 09 mar 2006, 22:16
autor: yarek shalom
Jakbys przeczytal ksiazke to bys wiedzial dlaczeto to wklejam

Pozdrawiam

: 13 mar 2006, 09:47
autor: Eisenritter
Ech... spam jest wszędzie, Meine Damen und Herren. Typowe. Nie zwracać uwagi.

: 13 mar 2006, 09:55
autor: robinho
yarek shalom pisze:Jakbys przeczytal ksiazke to bys wiedzial dlaczeto to wklejam



oświeć mnie, bo zacząłęm czytać, i póki co nie jest warta przeczytania... Wręcz wydaje mi sie że jest totalnm ksiązkowym dnem, ale wypowiem bardziej sie jak już ja przeczytam do końca.

Równolegle czytam "Mein Kampf" Adi'ego i wielkiej różnicy między bohaterami obu książek nie widzę.

Z men kampf wysnułem wniosek że drugą wojnę światową rozpętali profesorowie Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, którzy nie przyjęli zdolnego Adi'ego na studia bo "niestety" nie mial matury.

Normalnie obie ksiażki to humor z zeszytó i jedna drugiej warta. <diabel>

: 13 mar 2006, 10:49
autor: Eisenritter
No cóż... Adi zawsze starał się innych obarczyć odpowiedzialnością za swoje niedociągnięcia. Grofaz, niech go szlag. Najpierw wysłał nas nach Russia, a potem zaczał się wchrzaniać w co tylko się dało... Idiota...