Takie tam filozoficzne bzdury
: 28 mar 2006, 15:49
Wrzucam ten tekst tutaj bo czasem lubię wsadzać kij w mrowisko
_____________________
[ Dodano: 2006-03-31, 01:38 ]
Cóż, okazało się że w mrowisku nie ma mrówek
Może to i lepiej. Przypuszczalnie nie zniósłbym cudzych wywodów filozoficznych - ledwo swoje znoszę ;P
Tak dla wyjaśnienia - tekst jest mój, sprzed 6 lat. Oczywiście z małymi poprawkami stylistycznymi.
Czy istnieje przeznaczenie?
Pytanie kiedyś zdawało mi się głupie... Do czasu gdy odpowiedź na nie nasunęła mi się z powodu pytania z pozoru zupełnie z nim nie związanego. Mianowicie - czy istnieje 'raj' do którego można trafić po śmierci?
Skoro człowiek ma otrzymać nagrodę, musi to być nagroda za dobre postępowanie. Jednak co decyduje o postępkach danej osoby? Geny, wychowanie, otoczenie, presja środowiska? Wreszcie - wolna wola? Co do czynników wymienionych przeze mnie na początku - jest oczywiste że człowiek nie ma nad nimi kontroli innej niż za pomocą swej wolnej woli. (a i ta kontrola czasem jest mizerna - zwłaszcza jeśli chodzi o geny.)
Jednak gdy głębiej się nad tym zastanowić - czy kontrolujemy swoją wolę? Czy można chcieć tego co się CHCE chcieć? W danym urywku czasu Twoja wola jest jasno określona, często niespójna, jednak niezmienna. Gdy popatrzysz na nią z perspektywy czasu, jeśli masz dobrą pamięć możesz stwierdzić czego dokładnie chciałeś w danej chwili.
Prawdę mówiąc możesz też stwierdzić co ZROBIŁEŚ w danej chwili. Znając więc w stu procentach swoją wolę, sytuację, siebie samego oraz otoczenie i wszystkie czynniki których tutaj nie wymieniłem*, właściwie jeszcze przed danym zdarzeniem można przewidzieć w sposób doskonały jak dany człowiek się zachowa. Możesz się zachować tylko w jeden sposób - nie można na raz wypić i nie wypić tego samego piwa.
*co jest oczywiście niemożliwe w praktyce
Teraz pytanie kluczowe - czy mogliśmy wybrać sobie swoją wolę? Cóż, bez wolnej woli wybór czegokolwiek staje się dość trudny. Co więc wpłynęło na to że mamy taką a nie inną wolę? Pewne jest tylko że nie mieliśmy nad tym kontroli, iż było to z góry zdefiniowane, od nas niezależne.
Ponieważ zaś było to niezależne od nas, w pewnym sensie nie wpływamy na swoje czyny. Nie możemy ich zmienić.
Znając wszystkie wektory początkowe możemy wyprowadzić wszystkie wektory końcowe. Proste prawo. Teraz wystarczy tylko uzmysłowić sobie że wektory początkowe ISTNIEJĄ. Nie musimy ich znać. Istnieją, istnieje więc przeznaczenie. Prawo proste, implikacja trudna.
Gdy sobie uzmysłowimy istnienie przeznaczenia, dojdziemy do wniosku że nagradzanie kogoś za jego czyny traci jakikolwiek sens moralny. Nikt w końcu nie jest za swoje zachowanie odpowiedzialny. Cóż, nie neguje to sensu wymiaru sprawiedliwości, gdyż on ma choćby sens prewencyjny...
Jednak Boga, a w każdym razie Boga jako wcielenie moralności, jak dla mnie eliminuje to w zupełności.
Czyżby wolna wola była tylko złudzeniem? Owszem - wpływającym na nasze zachowanie, jednak wolnym dla nas jedynie dlatego że postrzegamy czas jako jednowymiarowy i ze stałym zwrotem? Dla nas nasza wola wydaje się czymś zmiennym tylko
dlatego że rozpędziliśmy się i nie za bardzo wiemy jak się zatrzymać.
Chciałbym nie mieć racji :-)
Tego kto chce wierzyć nie przekona oczywiście ten wywód. W sprawach wiary moc mają emocje, nie dowody - ponieważ ludzie zazwyczaj chcą wierzyć. Jednak wywód ten nie ma za zadanie nikogo do niczego przekonywać. Ma tylko zabić moje myśli, co robi bardzo skutecznie.
Swoją drogą, myśl że przeznaczenie może istnieć bardzo uspokaja*. Bo po co się martwić? Przecież i tak jakoś to będzie.
*o dziwo nie wierzę w przeznaczenie. Owszem, wiem że istnieje, bo powinno. Jednak wierzę że nie istnieje. Dziwne, prawda?Cóż, typowo ludzkie.
_____________________
[ Dodano: 2006-03-31, 01:38 ]
Cóż, okazało się że w mrowisku nie ma mrówek
Tak dla wyjaśnienia - tekst jest mój, sprzed 6 lat. Oczywiście z małymi poprawkami stylistycznymi.

Życie to suma przypadków 