Frustracja pracowa
Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam
Frustracja pracowa
Nie wiem, gdzie ja żyję, ale dostaję kota. Dostaję kota, jak pomyślę, że mam tak żyć przez ileś tam czasu. I coraz bardziej czuję się sfrustowana.
Pracuję w tym miejscu dopiero 3 tygodnie, zarabiam nieźle, komfort pracy jest niesamowity. Przełożeni są bardzo ze mnie zadowoleni. I niby wszystko w porządku, ale czuję, że dostanę pierdolca.
Nie wiem, jak można tak żyć - tydzień w tydzień to samo, czekanie na urlop, zajmowanie się sprawami, które tak naprawdę są gówno warte w porównaniu z problemami naprawdę istotnymi, fundamentalnymi dla otaczającej rzeczywistości. Bo co znaczy jakieś zebranie rady nadzorczej albo zarządu, to, czy będziemy mieć 1000 samochodów, czy 1001, czy bardziej morska, czy bardziej lądowa, czy bardziej lotnicza, to, jak wygląda struktura firmy, z takimi np. przemyśleniami Kanta?
Obserwuję ludzi w mojej pracy i pytam: gdzie ja, censored, jestem? Podchodzą do swoich obowiązków tak poważnie, jakby zależał od tego los głodujących w Kenii. Ja podchodzę w ogóle niepowaznie, robię to, co oni, 10 razy szybciej, bo po prostu mam to w dupie i nie roztkliwiam się nad jakimś kretyńskim papierkiem albo mailem.
Przełożeni to ludzie z kosmosu jak dla mnie i uważam ich za głupszych od siebie. Głupi nie są, ale akurat w działce, która jest dla mnie supernieważna i bzdurna. Jedyny facet, z którym można zamienić słowa na poziomie mnie interesującym, to mecenas po pięćdziesiątce (w budynku mamy kancelarię prawniczą, która nas obsługuje).
Problem jest głębszy - każdą pracę uważam za idiotyczną. Zachciało mi się pracować w holdingu - pracuję, największym w Polsce. Niby jestem gdzieś tam przy górze tej machiny, poszczególnym szefom departamentów to ja przydzielam zadania, a do tego jak mi się zachciewa mieć większy monitor, to dzwonię do informatyków i mam, i tak jest ze wszystkim. Lepszej pracy mieć już nie mogę. I co? I to samo - to chore! Tak się nie da żyć.
Poszłabym z tym do psychologa, ale psycholog tak samo tyra jak ci ludzie, którzy tyrają u mnie, więc co on mi doradzi? Zresocjalizuje? Odmóżdży mnie, żebym myślała jak oni? Nie chcę!
Miltonia napisała w innym topiku, że nie rozumie, jak można nie poświęcać się pracy. No niby się poświęcam, ale luz w głowie sobie zostawiam, bo to wszystko gówno warte jest i szkoda mojego mózgu na to.
I co ja mam zrobić? Jak mam z tym żyć, żebym z żółtymi papierami nie wylądowała? Frustracja mi się powiększa, to co będzie za pół roku, skoro dziś jest już tak?
Pracuję w tym miejscu dopiero 3 tygodnie, zarabiam nieźle, komfort pracy jest niesamowity. Przełożeni są bardzo ze mnie zadowoleni. I niby wszystko w porządku, ale czuję, że dostanę pierdolca.
Nie wiem, jak można tak żyć - tydzień w tydzień to samo, czekanie na urlop, zajmowanie się sprawami, które tak naprawdę są gówno warte w porównaniu z problemami naprawdę istotnymi, fundamentalnymi dla otaczającej rzeczywistości. Bo co znaczy jakieś zebranie rady nadzorczej albo zarządu, to, czy będziemy mieć 1000 samochodów, czy 1001, czy bardziej morska, czy bardziej lądowa, czy bardziej lotnicza, to, jak wygląda struktura firmy, z takimi np. przemyśleniami Kanta?
Obserwuję ludzi w mojej pracy i pytam: gdzie ja, censored, jestem? Podchodzą do swoich obowiązków tak poważnie, jakby zależał od tego los głodujących w Kenii. Ja podchodzę w ogóle niepowaznie, robię to, co oni, 10 razy szybciej, bo po prostu mam to w dupie i nie roztkliwiam się nad jakimś kretyńskim papierkiem albo mailem.
Przełożeni to ludzie z kosmosu jak dla mnie i uważam ich za głupszych od siebie. Głupi nie są, ale akurat w działce, która jest dla mnie supernieważna i bzdurna. Jedyny facet, z którym można zamienić słowa na poziomie mnie interesującym, to mecenas po pięćdziesiątce (w budynku mamy kancelarię prawniczą, która nas obsługuje).
Problem jest głębszy - każdą pracę uważam za idiotyczną. Zachciało mi się pracować w holdingu - pracuję, największym w Polsce. Niby jestem gdzieś tam przy górze tej machiny, poszczególnym szefom departamentów to ja przydzielam zadania, a do tego jak mi się zachciewa mieć większy monitor, to dzwonię do informatyków i mam, i tak jest ze wszystkim. Lepszej pracy mieć już nie mogę. I co? I to samo - to chore! Tak się nie da żyć.
Poszłabym z tym do psychologa, ale psycholog tak samo tyra jak ci ludzie, którzy tyrają u mnie, więc co on mi doradzi? Zresocjalizuje? Odmóżdży mnie, żebym myślała jak oni? Nie chcę!
Miltonia napisała w innym topiku, że nie rozumie, jak można nie poświęcać się pracy. No niby się poświęcam, ale luz w głowie sobie zostawiam, bo to wszystko gówno warte jest i szkoda mojego mózgu na to.
I co ja mam zrobić? Jak mam z tym żyć, żebym z żółtymi papierami nie wylądowała? Frustracja mi się powiększa, to co będzie za pół roku, skoro dziś jest już tak?
Nie będę z tym walczyć i płynąć z nurtem też nie zamierzam. Zamierzam z tego wysiąść w pewnym momencie. Zarobię kasę i spadam. Jak Boga kocham, że wolę dzieci wychowywac i nic nie robić. Bycie kurą domową bardzo by mnie satysfakcjonowało. Niestety, talentu żadnego nie posiadam. Nie będę malować obrazów, bo nie umiem, komponować muzyki, bo nie umiem. Duszą jestem artystą, tylko że bez talentu - masakra.mariusz pisze:Można z tym walczyć, lub popłynąc z nurtem rzeki.
Zewnętrznie. bo tu liczy się świadomość - ci ludzie nie mają świadomości ponad tę pracę. Nie jest tak, że praca, a nad tym świadomość. Jest tak, że to im się zgrywa i dlatego nie mają poczucia rozdarcia. Co najwyżej mają problem , bo czasu im dla rodziny brakuje, ale to wszystko. Oni maja poczucie misji, o którym pisała Miltonia (chyba). Ja nie mam, bo to za miałkie. I wszystko mi za miałkie.maroon pisze:a i tak jesteś tylko kolejną cegłą w murze
A zewnętrznie to niech sobie to wygląda jak chce.
- kot_schrodingera
- Weteran

- Posty: 2114
- Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
- Skąd: z nikąd
- Płeć:
mrt a co z Twoim postanowiemiem by zostac pracocjoliczka
Jestes dorosła i powinnaś podejmowac decyzje swiadomie i odpowiedzialnie. rozumiem, że na poczatku mozesz miec załamke. Podchodzisz do zycia zbyt idealistycznie. dobrze, że masz dystans do pracy jednak nie mozesz wszystkiego tarktowac z góry. znam uczucie bycia jakby z innego swiata.
Pomysl co tak na prawde chcesz w zyciu robic, co chcesz posiadac. ta prace traktuj jak środek do osiagniecia celu. Chodzi o to bys zarobiła ta kase i zajeła sie czyms co uznasz za madre.
Jak dla mnie zycie kury domowej przytłoczy cier bardziej niz ta praca. Takie zycie uznasz z czasem za bardzo przyziemne, nie bedziesz miała czasu rozmysleć na tematy filozoficzne. Mysle, ze znane jest ci powiedzienie ( przekrece pewnie) wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. Nie ma rzeczy idealnych niestety.
Czasami przewartosciowujesz pewne sprawy. mrt napisał/a:
Obserwuję ludzi w mojej pracy i pytam: gdzie ja, consored, jestem? Podchodzą do swoich obowiązków tak poważnie, jakby zależał od tego los głodujących w Kenii
Sa ludzie którzy bardzo serio podchodza do swojej pracy, sa tez tacy którzy sie w niej zatracaja i tacy którzy sa w niej prawie przypadkiem lub czuja sie jak by byli za kare. Wiesz chyba , ze tu liczy sie podejscie, nastawienie.
mrt napisał/a:
Przełożeni są bardzo ze mnie zadowoleni. I niby wszystko w porządku, ale czuję, że dostanę consored
chyba podswiadomie mimo lekko olewczego stosunku zaczynasz odczuwac presje.
mrt proponuje głeboki oddech lub kilka głebokich oddechów. Nie mozesz stwierdzac, ze cos jest głupie i stale zmieniac. to jest ucieczka.
Nie wiem co ci doradzic, nigdy nie robiłam kariery. znałam kilku którzy ja robili, to wszystko.
mrt silna jestes, dasz rade. to sa wszystko rozterki, masz gorszy czas.
masz 3 dychy i wiele przed soba.
Jestes dorosła i powinnaś podejmowac decyzje swiadomie i odpowiedzialnie. rozumiem, że na poczatku mozesz miec załamke. Podchodzisz do zycia zbyt idealistycznie. dobrze, że masz dystans do pracy jednak nie mozesz wszystkiego tarktowac z góry. znam uczucie bycia jakby z innego swiata.
Pomysl co tak na prawde chcesz w zyciu robic, co chcesz posiadac. ta prace traktuj jak środek do osiagniecia celu. Chodzi o to bys zarobiła ta kase i zajeła sie czyms co uznasz za madre.
Jak dla mnie zycie kury domowej przytłoczy cier bardziej niz ta praca. Takie zycie uznasz z czasem za bardzo przyziemne, nie bedziesz miała czasu rozmysleć na tematy filozoficzne. Mysle, ze znane jest ci powiedzienie ( przekrece pewnie) wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. Nie ma rzeczy idealnych niestety.
Czasami przewartosciowujesz pewne sprawy. mrt napisał/a:
Obserwuję ludzi w mojej pracy i pytam: gdzie ja, consored, jestem? Podchodzą do swoich obowiązków tak poważnie, jakby zależał od tego los głodujących w Kenii
Sa ludzie którzy bardzo serio podchodza do swojej pracy, sa tez tacy którzy sie w niej zatracaja i tacy którzy sa w niej prawie przypadkiem lub czuja sie jak by byli za kare. Wiesz chyba , ze tu liczy sie podejscie, nastawienie.
mrt napisał/a:
Przełożeni są bardzo ze mnie zadowoleni. I niby wszystko w porządku, ale czuję, że dostanę consored
chyba podswiadomie mimo lekko olewczego stosunku zaczynasz odczuwac presje.
mrt proponuje głeboki oddech lub kilka głebokich oddechów. Nie mozesz stwierdzac, ze cos jest głupie i stale zmieniac. to jest ucieczka.
Nie wiem co ci doradzic, nigdy nie robiłam kariery. znałam kilku którzy ja robili, to wszystko.
mrt silna jestes, dasz rade. to sa wszystko rozterki, masz gorszy czas.
mrt pisze:Mam 3 dychy na karku i nagle talent mi z nieba nie spadnie
masz 3 dychy i wiele przed soba.
Poczucie całkowitego braku presji. Szkoda, bo presja zawsze mnie angażowała intelektualnie, stawiała do pionu.Dzindzer pisze:chyba podswiadomie mimo lekko olewczego stosunku zaczynasz odczuwac presje.
Najgorzej, że nie mam pomysłu na życie. Albo sto różnych. Wszystko i nic. I masz rację, Dzindzer, ja ciągle uciekałam. Nawet tam, gdzie mi pasowało, nudziłam się po jakimś czasie. Po trzech miesiącach góra. Tu akurat jest o tyle dobrze, że mam silną motywację - pensję. Ciekawe, na ile mi jej wystarczy. Zarobię tyle, ile mi trzeba, i co?
Chyba zacznę książki pisać

Sęk w tym, ze MRT ma 30 -tke swego czasu coś przegapiła i teraz ma tego owoce , tak jzu zostanie NRT
przykro mi <browar>
Nie lubie ludzi szafujacym słowem głupi i tak innych od siebie nazywajacych , rozumiem iż ktos moze miec mniejsza wiedzę , ale to nie oznacza , ze głupi ! zas pozostaje zapytanie dlaczego ten ktos tak wlasnie okresla innych
przykro mi <browar>
Nie lubie ludzi szafujacym słowem głupi i tak innych od siebie nazywajacych , rozumiem iż ktos moze miec mniejsza wiedzę , ale to nie oznacza , ze głupi ! zas pozostaje zapytanie dlaczego ten ktos tak wlasnie okresla innych
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
To nie ma nic wspólnego z wiedzą. Kompletnie.Andrew pisze:rozumiem iż ktos moze miec mniejsza wiedzę , ale to nie oznacza , ze głupi !
Jak zwykle Andrew nie łapie, o co mi chodzi
Ale diagnozy stawia, też jak zwykle [ Dodano: 2006-04-27, 08:17 ]
Nie przegapiłam. Poleciałam inną ścieżką, która też mnie znudziła. Nie stawiaj diagnoz, pliz! Już kiedyś Ci napisałam, że Twój świat i przekonania to nie jest świat w mikroskali, więc nie przenoś tego.Andrew pisze:Sęk w tym, ze MRT ma 30 -tke swego czasu coś przegapiła i teraz ma tego owoce
MRT nie wiem co bym Ci mogla napisac. Oczekujesz jakiejs rady a ja nie czuje sie na tyle "doswiadczona" w kwestii pracy zeby moc dorzucic swoje madre trzy grosze. Sama swojej obecnej pracy nie traktuje jako docelowej, wiec nie przejmuje sie nia na smierc i zycie. Mysle ze sama moze nie wiesz czego chcesz od zycia, tzn co chcesz robic (wybacz jesli sie mijam z prawda). Moze jeszcze nie znalazlas tego "swojego" miejsca, czyli pracy ktora by Cie krecila maksymalnie. Nie wiem co bym zrobila na Twoim miejscu. Pewnie troche popracowala w obecnej pracy, zeby np zarobic na co by mi tam bylo potrzebne a potem szukala czegos bardziej "krecacego". Z Twoim doswiadczeniem w wielu miejscach przyjma Cie z otwartymi ramionami, a przynajmniej powinni.
A moze zacznij dalej sie uczyc?
Cos tam kiedys chcialas zaczac...
A moze zacznij dalej sie uczyc?
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Chyba nie mijaszElspeth pisze:Mysle ze sama moze nie wiesz czego chcesz od zycia, tzn co chcesz robic (wybacz jesli sie mijam z prawda).
Jakąś depreję chyba łapię. Zaraz będę miała kocioł pewnie, to mi przejdzie.
Studia? No pewnie tak, ale ciągle się zastanawiam jakie, a poza tym zaczynam to widzieć średnio czasowo.
Chyba muszę iść do jakiegoś salonu piękności się zrelaksować, bo coś mnie dopada dziwnego
[ Dodano: 2006-04-27, 08:45 ]
A jeszcze to: pewnie zostanie, ale to nie jest wynik tego, że cos przegapiłam. Ja tak mam od pierwszej klasy podstawówki.Andrew pisze:Sęk w tym, ze MRT ma 30 -tke swego czasu coś przegapiła i teraz ma tego owoce , tak jzu zostanie NRT przykro mi
A jakies studia robione eksternistycznie czy jak sie to tam nazywa?
Kurcze Ciebie namawiam do zaczecia czegos chociaz sama mam te swojej jedyne nie doprowadzone jeszcze do konca
Wezcie mnie kopnijcie zeby mi sie zachcialo, chociaz i tak do czerwca sie nie uda.
Mrt a co najbardziej lubisz/lubilas w pracy zawodowej? Ktora najbardziej Ci odpowiadala?
Mrt a co najbardziej lubisz/lubilas w pracy zawodowej? Ktora najbardziej Ci odpowiadala?
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Zatrudnij sie w gospodarstwie agroturystycznym, tak na dobry poczatek
Takim gdzie to trzeba dogladac zywego inwentarza itd. To chyba dobry wstep do "zycia rolnika". Tylko jak ta Twoja druga polowka by to zniosla? Chociaz... zbozowe plenery tez sa interesujace.
Takim gdzie to trzeba dogladac zywego inwentarza itd. To chyba dobry wstep do "zycia rolnika". Tylko jak ta Twoja druga polowka by to zniosla? Chociaz... zbozowe plenery tez sa interesujace.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Mnie zawsze interesowały uprawy. O 5.45 dobry program jest o rolnictwie na świecie. Codziennie. No i "Tydzień". Teraz to nawet czasopism dla rolników nie maElspeth pisze:Takim gdzie to trzeba dogladac zywego inwentarza itd. To chyba dobry wstep do "zycia rolnika".

Coś czuję, że kiedyś jednak na tę wieś się przeniesiemy. On by był pewnie zadowolony, bo chce albo centrum miasta, albo wieś na zadupiu. Pośrednie opcje raczej odpadają.
[ Dodano: 2006-04-27, 09:38 ]
no co Ty?!Andrew pisze:ooo to mam podobnie , nie ma to jak wies i ten zapach ziemi
Yasmine pisze:Ale moze sie myle.
Myslę, że sie mylisz.
IMHO, Mrt chciałaby być już u schyłku kariery zawodowej - cos jak emerytura mundurowa tylko z kasą na wszelkie zachcianki. Nie oznaczłoby to absolutnie końca dalszego rozwoju - swoje odbebniła, pieniadze zarobiła, a teraz zajujemy sie szydełkowaniem na leżaku za stodołą przy lekturze Kanta. Taki nowy początek, z nową własną jakością. Ona dyktuje.
Moze za krotko tu jestes? Za malo znasz tych ludzi? Narazie wyciagasz wnioski z tego co jest na wierzchu ze tak powiem?
Wiesz jak tak czytam to mam wrazenie ze tez nigdy nie bede mial pracy ktora bedzie tym czym chce. Inna sprawa ze nie wiem co chce:) Ale chcialbym tak zeby nawet jak to bedzie meczace, to zeby bylo przyjemne!
I dawalo satysfakcje jak powrot do domu do rodziny do dzieci
hy tak se wymyslilem
Zdaje sobie sprawe ze moge sie rozczarowac
Ale moze jest cos na tyle fascynujacego i mi odpowiadajacego, ze tak nie bedzie.
Jak narazie widzialbym siebie(coc na to juz za pozno) jako kierowce rajdowego
lub po prostu prowadzic swoj biznes zwiazany z informatyka, lub handlem, czym sie da skad sie da, dobrej jakosci. Na tym po prostu mozna zarobic, tylko trzeba miec jakis tam kapital, sprobowac i miec troche szczescia:)
Wiesz jak tak czytam to mam wrazenie ze tez nigdy nie bede mial pracy ktora bedzie tym czym chce. Inna sprawa ze nie wiem co chce:) Ale chcialbym tak zeby nawet jak to bedzie meczace, to zeby bylo przyjemne!
Zdaje sobie sprawe ze moge sie rozczarowac
Jak narazie widzialbym siebie(coc na to juz za pozno) jako kierowce rajdowego
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "
hyhy e(L)o
hyhy e(L)o
Mrt wydziwiasz
Dam receptę zrob se dzieciaczka a wszystkie BŁAHE problemy miną jak ręką odjął ![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Dam receptę zrob se dzieciaczka a wszystkie BŁAHE problemy miną jak ręką odjął ![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Polecam serwis dla zaginionych i znalezionych zwierzaków http://zaginiony-znaleziony.pl/
Wróć do „Wszystkie inne tematy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 439 gości

Pracę uważasz za idiotyczną, ludzi wokół za głupszych od siebie, a i tak jesteś tylko kolejną cegłą w murze. Paradoks? To już było.



