Chyba bardziej to pierwsze. Zetkniecie sie dwóch światów: realnego i wyobrażonego. Ten realny jest niepojęty, nieogarnięty, nieludzki i obcy (rewelacyjne były u Lema na przykład opisy monstrualnych wielowymiarowych równań ilustrowanych tworami Oceanu). Wytwory tego świata zostają odebrane przez ograniczoną poznawczo ludzką istotę, podejmującą próby dostosowania tego, co odbiera, do własnych, całkowicie nieadekwatnych do otoczenia, informacji i doświadczeń. A tu fizyka odmienna, przyczynowość niezrozumiała, brak stałych i aksjomatów, do tego huśtawka emocjonalna odbiorcy. I ten świat wyobrażony staje się przez to schizofreniczny i groźny, bo wyobraźni nie starcza na opis otoczenia. Człowiek to jednak głupie zwierzę jest

A ten realny świat z kolei ma tę schizofrenię gdzieś, bo człowiek nie jest już jego centrum
