agnieszka.com.pl • Lenistwo
Strona 1 z 1

Lenistwo

: 23 lip 2006, 13:18
autor: Sir Charles
"Lenistwo dotyczy każdego, kto nie zapier.dala na 100% swoich możliwości"

Ja się z takim stwierdzeniem nie zgadzam. Dogłębnie. Praca ma być na swoim miejscu w życiu. A ta teza trąci lękiem przed nudą we własnym towarzystwie jeżeli akurat nie będzie pod ręką nic do zrobienia. Zapraszam 8)

: 23 lip 2006, 13:30
autor: Elspeth
Przepraszam ale czy nie spłycasz tego stwierdzenia? :> ponieważ dla mnie w takiej formie jest tylko wyjętym z całego, głębszego wywodu zdaniem. Rozwiniesz się?

: 23 lip 2006, 13:34
autor: Sir Charles
Elspeth pisze:czy nie spłycasz tego stwierdzenia?

Chciałbym żeby tak było. :)

: 23 lip 2006, 17:17
autor: Hardcore
Fajnie być leniuchem :)

: 23 lip 2006, 17:23
autor: TFA
Naczelny len we wsi melduje sie na rozkaz <pijak>

: 23 lip 2006, 18:21
autor: pani_minister
A może moje możliwości to siedzenie i kontemplowanie, połączone z cieszeniem się jedzeniem, spaniem, oglądaniem głupich filmów i czytaniem niekiedy tylko ciut mądrzejszych książek? Może ciężko intelektualnie zapier.dalam oglądając Rocko's Modern Life? Czy zapierniczanie na kolanach przy pastowaniu podłogi jest lepsze od leżenia bykiem, a jeśli tak, to dlaczego? :>

: 23 lip 2006, 23:27
autor: Elspeth
Każdy robi to co jemu/jej odpowiada. Jeśli chce się lenić (jakkolwiek się ten termin pojmuje) to niech się leni, jeśli chce zapierdzielać w robocie to niech zapierdziela, tylko szkoda by potem mi było żeby jakiś inteligentny mądry człowiek obudzil się z ręką w nocniku i stwierdził że przebimbal swoje życie.
Chociaż pewnie zaraz ktoś stwierdzi że inteligentny czlowiek nie przebimba życia ;)

: 23 lip 2006, 23:32
autor: mrt
Sir Charles pisze:"Lenistwo dotyczy każdego, kto nie zapier.dala na 100% swoich możliwości"
Zależy, jak kto jest skonstruowany. Dla przykładu: umiesz się nauczyć na studiach materiału do egzaminu na 3 albo 4? Ja nie umiałam nigdy, bo albo umiałam wszystko, albo nic.

: 23 lip 2006, 23:38
autor: Mysiorek
Jeśli hobby staje się pracą!
Wtedy inni określają to lenistwem lub "pokręceniem" człeka.
Jeśli wszystko gra, można "leniuchować".

: 24 lip 2006, 00:12
autor: ksiezycowka
Sir Charles pisze:"Lenistwo dotyczy każdego, kto nie zapier.dala na 100% swoich możliwości"
Nie zgadzam sie. W zyciu powino byc miejsce na wszystko.

: 24 lip 2006, 06:08
autor: mrt
Mysiorek pisze:Jeśli hobby staje się pracą!
Albo na odwrót.

Czekam na wypowiedź Charliego w sprawie wolności. Bo już mam odpowiedź :)

: 24 lip 2006, 09:17
autor: Miltonia
Bez sensu Charles. Splyciles to i zmieniles.

Idea byl wlasciwy dla kazdego czlowiek balans pomiedzy praca, rozwijaniem wlasnych umiejetnosci i nie pasozytowaniem na innych. I u podstwa tego lezalo zalozenie, ze dawanie przez rodzicow wszystkiego, rozleniwia mlodych ludzi i ze nie wyobrazam sobie tylko brania pieniedzy od rodzicow i bycia zadowolonym, bo przeciez sie ucze, a oni sa szczesliwi.
Jesli ktos potrzebuje uczyc sie non stop zeby zaliczyc sesje, to ok. Ale wiekszosc tak nie ma, wiec dlaczego nie pracuja? Bo jeszcze sie napracuja? Tak, tylko to jest przebimbanie czasu. Mozna miec wszystko, jak sie czlowiek postara, jak jest zdolny i do tego ma porzadne zaplecze rodzinne. Ale wtedy wlasnie zwykle wybiera inna droge, wygodna. A dla mnie to lenistwo i pasozytnictwo. Dla mnie.
Tym bardziej, ze w taki sposob czlowiek pozbawia sie mozliwosci wzbogacenia o nowe doswiadczenia i odkrycia, co mu sie podoba, co tak naprawde chce robic, a nie tylko wydaje mu sie, ze bedzie fajnie. No i tym bardziej, ze bedac mniej ambitnym od innych, jest po prostu mniej ambitny i tak bedzie oceniany i przez innych i kiedys przez siebie.
To byla taka rozszerzona wersja przypowiesci o talentach po prostu.

Eeeeee, nie spodziewalam sie tego po Tobie... .

: 24 lip 2006, 12:33
autor: Sir Charles
Po pierwsze - nie spłyciłem, ale zsyntezowałem. Takie było główne przesłanie, wielokrotnie powtarzane.

Po drugie - czy pomyślałaś kiedyś, że dla kogoś motorem życiowym może być także ambicja utrzymania poziomu? Że komuś już od dziecka przyzwyczajonemu NP. do auta z klimą jawi się straszna wizja jeżdżenia bez niej? I że zapiernicza po to, żeby TEŻ mieć tę klimę? (żeby było jasne - moja rodzina auta z klimatyzacją nie miała nigdy; moją klimą są narty w Alpach :) )

Po trzecie - w moim przypadku można powiedzieć, że w miarę luźny jestem zazwyczaj w pażdzierniku i w marcu. Potem już nie ma zmiłuj. Co ja Twoim zdaniem miałbym z tymi miesiącami robić? Hm? :>

Po czwarte - masz chyba jakąś obsesję pasożytnictwa. Idąc Twoim tokiem rozumowania należałoby każdej kobiecie robić cesarkę w piątym miesiącu i wkładać dzidzię do inkubatora. Jak nie przeżyje to trudno - ważne żeby na organizmie matki nie pasożytowało. Ciągnąc metaforę - masz Miltoniu coś w rodzaju kompleksu wcześniaka. ;)

Po piąte - mysl o której wspominała Mrt brzmi nastepująco:

Człowiek jest albo głęboko wierzący, albo po uszy zakochany, albo jest pracoholikiem, albo alkoholikiem [przemyślenia z dzisiaj rano - do tej litanii mozna jeszcze dołożyć erotomanię, bycie nałogowym hobbystą i wiele innych spraw...] ALBO jest koneserem życia świata i własnej wolności. Wybieram bramkę nr 5. W innych siedzi mniej lub bardziej ukryty ZONK.

Jeżeli sensem życia nie jest ono samo, to nie jesteśmy jego panami, tylko niewolnikami.


HOWGH

: 25 lip 2006, 10:06
autor: Miltonia
Charles, przekrecasz wszystko rowno tak, zeby pasowalo do Twoich teorii i zeby udowodnic, ze tak wiele robisz, ze juz wiecej nie mozesz. Mi to akurat jest obojetne, to nie moje zycie.
Moje zdanie potwierdzone jest teoria, Twoje na razi nie. Mozemy o tym na spokojnie pogadac za 10 lat, bo teraz jak widac, nie zgodzimy sie w tym wzgledzie. Chociaz, Twoja przesadzona reakcja pokazuje, ze jednak wiesz, ze mam racje.
A przyklad z dzieckiem jest glupi. Co jak co, ale wychowanie dziecka uwazam za najmniejsza strate czasu.
Mi chodzilo tylko o te talenty. Masz pewnosc, ze robisz wszystko, zeby swoje wykorzystac?

: 25 lip 2006, 10:31
autor: Sir Charles
Miltonia pisze:Charles, przekrecasz wszystko rowno tak, zeby pasowalo do Twoich teorii i zeby udowodnic, ze tak wiele robisz, ze juz wiecej nie mozesz.

<hahaha>
Miltoniu, zaczynasz gonić w piętkę. Napisałem coś wręcz przeciwnego. Bo ja - w odróżnieniu od Ciebie - ani przez moment nie uważam, że robienie tak wiele, że już więcej nie mogę jest jakimś optymalnym punktem rozwoju osobowości.

Miltonia pisze:Chociaz, Twoja przesadzona reakcja pokazuje, ze jednak wiesz, ze mam racje.


Od razu widać, że mnie nie znasz z tej strony. Ja się nie zaperzam bez sensu, wbrew wszystkiemu. Ja się zaperzam tylko i wyłącznie wtedy, kiedy autentycznie uważam, że ktoś nie ma racji. Tylko wtedy.


Moja przesadzona reakcja wynika z tego, że jesteś jedyną osobą w moim życiu, która nazwała mnie leniem. Kiedykolwiek. Więc może to z Tobą coś nie tak? Pomyslałaś o tym? :)

Aha - i jeszcze z tego, że ja mam podobno bogatych rodziców. Więc powiem Ci, że mój ojciec akurat zapier.dalał. Konkretnie. Ma 55 lat i nie stać go i nigdy już chyba nie będzie go stać na auto, na które stać Ciebie (?) przed trzydziestką. Nie stać go także, żeby zwiedzić sukcesywnie całą Europę, o czym zawsze marzył. Wyjątkami są Paryż, Hamburg i Wiedeń gdzie możemy akurat zatrzymać się u rodziny/znajomych.

Miltonia pisze:Mi chodzilo tylko o te talenty. Masz pewnosc, ze robisz wszystko, zeby swoje wykorzystac?
Talenty to ja miałem do piłki, do szachów - oba zaprzepaszczone. Poza umiejętnością dość szybkiego czytania nie dostrzegam u siebie żadnych szczególnych talentów.

: 25 lip 2006, 11:48
autor: Miltonia
No moze nie bogatych, ale wystarczajaco bogatych, zeby Ci bylo dobrze?
Nie mam zamairu sie klocic. Ja tam uwazam, ze talenty zaprzepaszczasz. Jak wiekszosc ludzi zreszta. a ze tego nikt nigdy Ci nie powiedzial, to co z tego? Mi tez nigdy nikt tak nie powiedzial. A bylam leniem jakis czas. Wszyscy mnie wtedy po glowie glaskali.
Tak jak mowilam, o tym mozna sobie ogadac za 10 lat.
I wlasnie chodzi o to, zeby nie pracowac cale zycie tylko po to, zeby miec na przezycie. tak to tzreba zorganizowac, tak sie rozwinac, zeby moc realizowac swoje pasje, miec czas na robienie rzeczy pozytecznych, nie tylko pracowac od rana do nocy. Nie rozumiesz mnie <zalamka>

A twoje pierwsze pytanie powinno brzmiec " Czy wykorzystywanie swoich mozliwosci i talentow tylko w czesci jest lenistwem?"

: 25 lip 2006, 17:10
autor: mrt
Sir Charles pisze:Człowiek jest albo głęboko wierzący, albo po uszy zakochany, albo jest pracoholikiem, albo alkoholikiem [przemyślenia z dzisiaj rano - do tej litanii mozna jeszcze dołożyć erotomanię, bycie nałogowym hobbystą i wiele innych spraw...] ALBO jest koneserem życia świata i własnej wolności. Wybieram bramkę nr 5. W innych siedzi mniej lub bardziej ukryty ZONK.
Hola, hola z tą wolnością! Bo co to jest wolność? Wolność to możliwość dokonywania wyborów. Jeżeli teraz nie wykorzystasz wszystkiego i nie będziesz robił wszystkiego, żeby sobie wachlarz możliwości w przyszłości zapewnić, to guzik będziesz miał za lat 10, a nie wybór. A skoro tak, to gdzie ta Twoja wolność?
Sir Charles pisze:Jeżeli sensem życia nie jest ono samo, to nie jesteśmy jego panami, tylko niewolnikami.
Aha... Tak samo jak z tą wolnością - że niby wolność dla samej wolności... Cóż za bzdura.

Sensem życia nie może być samo życie, bo żeby był sens, to świadomość musisz mieć. A czy Twoja świadomość jest konieczna do tego, żebyś żył? Nie. Podobnie na kij Ci wolność dla niej samej? To jak forsę mieć dla samego posiadania - nic z tego nie wynika, poza tym, że ktoś pieniądze umiłował.

: 26 lip 2006, 20:59
autor: Sir Charles
mrt pisze:Hola, hola z tą wolnością! Bo co to jest wolność? Wolność to możliwość dokonywania wyborów. Jeżeli teraz nie wykorzystasz wszystkiego i nie będziesz robił wszystkiego, żeby sobie wachlarz możliwości w przyszłości zapewnić, to guzik będziesz miał za lat 10, a nie wybór. A skoro tak, to gdzie ta Twoja wolność?

No jak to gdzie? Piszesz o możliwości dokonywania wyborów. Ale mam nadzieję, że nie myślisz np o mozliwości wyboru auta albo miejsca do spędzenia wakacji. Czy chociażby knajpy do której się wybierzesz. Bo ja mówię o czymś znacznie ważniejszym. O ograniczeniach wynikających nie z braku kasy ale z braku wyboru w ogóle. O tym, że można się aktywnie i swiadomie skrępować. I to na ile chcesz. I czym chcesz.

Widzę analogię wobec postawy całej mojej grupy rówieśniczej do alkoholu w wieku ok.16 lat. Cała nasza koncentracja tzw. "zajawki" była ukierunkowana na alkohol. Dzień bez browara był dniem straconym. Dlatego z Miltonią mam gadać ponoć za 10 lat, ale z Tobą to akurat najchętniej bym pogadał jak pieprzniesz tą pracą w cholerę. I zorientujesz się, że paczka fajek dziennie obiadu nie zastąpi. Policz sobie na ile rzeczy nie masz czasu "bo praca". No - na tyle właśnie masz ograniczoną wolność.

mrt pisze:Sensem życia nie może być samo życie, bo żeby był sens, to świadomość musisz mieć. A czy Twoja świadomość jest konieczna do tego, żebyś żył? Nie.

A czy jakiemukolwiek robaczkowi jest konieczna?

Sensem życia musi być samo życie. Bo co z tego, że w biegu życia będziesz ciężko harować co rusz wyprzedzając innego zawodnika i z trudem powstrzymując się od śmiechu nad głupotą tych, którzy zatrzymują się co jakiś czas podziwiać wspaniałe widoki. Bo Ty przecież nawet pijesz w biegu żeby nie tracić czasu. Ale nie zdziw się i nie rozczaruj gdy przybiegnąwszy na metę pierwsza oprócz satysfakcji w tym pojedynczym względzie będziesz odczuwać nieprzepartą pustkę niezobaczenia np ani jednego widoku. Nikt nie mówi że miejsce w biegu się nie liczy. Ale jeżeli nie satysfakcjonuje Cię nic poza złotym medalem, to współczuję. Bo wtedy już niedość, że kij z widokami, to nawet fair play się nie liczy. A nieprzestrzeganie fair play może doprowadzić do wykluczenia z biegu. I wtedy koniec zabawy. Dystansu trochę, błagam :)