Andrew pisze:To , ze jestes Polakiem to plus , co dostrzezone zostanie jak wyjedziesz za granicę , bowiem Polak tam po prostu swieci i błyszcy wiedza jak i inteligencją
Jezeli bedzie dalej tak, jak jest to szczerze watpie bo coraz wiecej jest "polaks".
tanebo pisze:Wielkie co że są zatrucia w izbie dializ - wszędzie sie mogło zdarzyc.
No jasne, toz to normalka, na porzadku dziennym
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
"Puk, puk, enibadi houm?"
tanebo pisze:To był przecież żart w ogóle jak cały post. Przyszli politycznie poprawni...
To chodz ciebie przerobimy na mydelko
Kubek pisze:Dorzuciłbym Witkacego, Boy-a Żeleńskiego, Wajdę
Ja jeszcze Kopernika i Sklodowska oraz Kosciuszke i Pilsudskiego ale oni to z innej beczki
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
AlfaRomeo1939 pisze:Są kraje gdzie jest jeszcze gorzej !
Chyba nie ma takiego kraju, zeby jeden rodak drugiemu tak bardzo zazdroscil i do mordy lecial. Podaj przyklad.
AlfaRomeo1939 pisze:Granica otwarta kto tu jest nie szcześliwy może wyjechać w pierony
I dlatego wlasnie pojechalam. Bo pewnego dnia rozejrzalam sie naokolo a oczom mym ukazal sie gnoj, syf, kila i mogila a ponadto dno, metr mulu oraz wodorosty.
Kochana Polsko !
A teraz wylumacz czemu kochasz Polske. Bo wszyscy ci co najglosniej dra mordy, ze sa patriotami i takie tam nawet nie wiedza, ze hymn ma wiecej niz dwie zwrotki -_-'
Ja kocham Polske. Fakt, ze jestem zagranica nie zmienia tego, ze Ojczyzna to Ojczyzna i z tego zlepku gleby, smrodu i ubostwa a zarazem wielkiej milosci, przyjazni i szczesliwego (poniekad) dziecinstwa sie wzielam. A ze klade reke na sercu przy "Star Spangled Banner" tak samo jak przy "Mazurku Dabrowskiego" i znam wszystkie slowa a do tego spiewam zamiast tylko machac chalapa jak robi to sporo "patriotow"? Kiedys ludzie byli dumnie z tego, ze przyjezdzali do USA, chcieli uczyc sie jezyka, poznawac tradycje. A teraz? "A w dupie mamy bo my som polaki wielkie i my nie musimy znac angielskiego" Wstyd mi za ignorancje wspolbratymcow, za ich dorobkiewictwo, narzekanie, klamliwosc i obrabianie SWOJEGO RODAKA z uczciwie zarobionych przez niego pieniedzy (ile razy moj ojciec nie dostal wyplaty albo dostal obcieta od WIELKIEGO BRATA POLAKA? no ile?). NIE MA TAKIEJ DRUGIEJ NACJI GDZIE LUDZIE MIELIBY SIE NAWZAJEM TAK BARDZO W DUPIE JAK POLACY. I TO NA OBCZYZNIE. Spojrze na Meksykanow, Portorykanczykow, Chinczykow, Koreanczykow, Arabow. Oni sa sobie przyjaciolmi, jeden z drugiego lacha nie drze. A Polak? Wlasna rodzine poprosisz o pieniadze bo miales wypadek, nie mozesz pracowac i nie masz co jesc. To ci w oczy powiedza, ze nie maja pieniedzy, choc jeszcze pare tygodni wczesnie chwalili sie jacy to sa bogaci. Takie to spoleczenstwo. Ludzie, tu nie chodzi o granice, ze to teren Polski. Jestesmy rozsiani po calym swiecie i zamiast zyc ze soba, wspolpracowac to pod soba dolki kopiemy. I niech mi nie probuja zaprzeczac ci, ktorzy zagranica nigdy nie byli i zaraz zaczna mi kadzic "a dzieeee, niemozliweee". Ja wiem, widzialam, na wlanej skorze cwaniactwa wlasnych rodakow doswiadczam.
W oba panstwa "wrodzilam sie", w Polske doslownie, w Stany Zjednoczone dzieki niepelnoletnosci w momencie gdy ojciec z trudem zdobywal dla nas obywatelstwo. I z obu jestem dumna. Mam dwa paszporty, dwa dowody osobiste, dwa adresy zameldowania po dwoch stronach oceanu. Polka jestem bo Polka sie urodzilam. Amerykanka jestem bo w Ameryce zyje, Ameryka zrobila mi laske udzielajac mi obywatelstwa i z wielkim honorem na ceremonii rozdania swiadectw ja pierwsza, wsrod wszystkich nawet tu urodzonych polozylam reke na sercu przy "Star Spangled Banner". Czemu? Bo zyje sie wszedzie. Kwestia jest to kto jak zyje, nie gdzie.