dziekanat
: 24 paź 2006, 16:16
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 99465.html
Wielu forumowiczów studiuje, albo studiowało. I każdy miał zapewne jakieś niemiłe przeżycie w dziekanacie. Sam kiedyś zawaliłem sprawę, bo nie poszedłem na wpis. W rezultacie brakowało mi dwóch. Z czego jeden profesor wyjechał do Lwowa a drugi zmarł. Pani z dziekanatu poradziła mi całkiem serio jechać na Ukrainę. Dopiero wizyta u Prorektora załatwiła sprawę. A jakie wy macie przygody z Paniami z dziekanatu
Wielu forumowiczów studiuje, albo studiowało. I każdy miał zapewne jakieś niemiłe przeżycie w dziekanacie. Sam kiedyś zawaliłem sprawę, bo nie poszedłem na wpis. W rezultacie brakowało mi dwóch. Z czego jeden profesor wyjechał do Lwowa a drugi zmarł. Pani z dziekanatu poradziła mi całkiem serio jechać na Ukrainę. Dopiero wizyta u Prorektora załatwiła sprawę. A jakie wy macie przygody z Paniami z dziekanatu
U nas wszelkei sprawy zalatwia strosta. Ja tylko do kasy zaplacic 2 razy w roku i tyle. Kiilka razy dzwonilam. Nie bylo za przyjemnie, ale trudno.
Klasa,kultura i operatywność 

