agnieszka.com.pl • dziekanat
Strona 1 z 1

dziekanat

: 24 paź 2006, 16:16
autor: kot_schrodingera
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 99465.html
Wielu forumowiczów studiuje, albo studiowało. I każdy miał zapewne jakieś niemiłe przeżycie w dziekanacie. Sam kiedyś zawaliłem sprawę, bo nie poszedłem na wpis. W rezultacie brakowało mi dwóch. Z czego jeden profesor wyjechał do Lwowa a drugi zmarł. Pani z dziekanatu poradziła mi całkiem serio jechać na Ukrainę. Dopiero wizyta u Prorektora załatwiła sprawę. A jakie wy macie przygody z Paniami z dziekanatu ??

: 24 paź 2006, 17:10
autor: ksiezycowka
Blazej30 pisze:A jakie wy macie przygody z Paniami z dziekanatu ??
Nawet tam nie chodze <aniolek> U nas wszelkei sprawy zalatwia strosta. Ja tylko do kasy zaplacic 2 razy w roku i tyle. Kiilka razy dzwonilam. Nie bylo za przyjemnie, ale trudno.

: 24 paź 2006, 17:22
autor: Ted Bundy
zawsze było miło i sympatycznie, mam jak najlepsze wspomnienia dot pań z dziekanatu :] Klasa,kultura i operatywność :]

: 24 paź 2006, 17:27
autor: ptaszek
Nie mam jak na razie doświadczeń w tej sprawie, bo bardzo rzadko tam chadzam.

: 24 paź 2006, 18:02
autor: katerina
Hehe, panie z dziekanatu to byla legenda. Potrafily jednego dnia odnosnie tej samej kwestii udzielic trzech diametralnie roznych i nawzajem wykluczajacych sie odpowiedzi. Gubily indeksy. Notorycznie pily kawe (i nie mogly nic robic w zwiazku z tym), ewentualnie wychodzily gdzies i wracaly po 15tu minutach. Przez panie z dziekanatu musialam przekladac obrone pracy licencjackiej - mimo parokrotnego upewniania sie z mojej strony, czy wszystkie papierki sa w porzadku, czy nie brakuje niczego (zwazywszy na fakt, ze regulamin studiow zmienial sie srednio co trzy miesiace, bylo to konieczne i wchodzilo w nawyk), okazalo sie (w dniu obrony!!! tzn. przed przelozeniem terminu), ze czegos brakuje i nie da rady, egzaminu niet.
Ale pocieszam sie, ze nie tylko studentow tak traktowaly - krzyczaly nawet na dziekana, co lepsze - on sie ich sluchal :)

: 24 paź 2006, 18:04
autor: Elspeth
ja miałam (i mam) świetne uklady. W dziekanacie pracuje znajoma mojej mamy :D Nie bylo sytuacji kiedy coś dla mnie bylo nie do załatwienia <diabel>

: 24 paź 2006, 18:11
autor: TFA
Ja olewam dziekanat, odebralem legitke, wzialem kwitek do WKU i mam ich juz w dupie.

: 24 paź 2006, 18:52
autor: Hardcore
U mnie jest wspaniała pani w dziekanacie. Zawsze pomoże radą i dobrym słowem dla dziekana :) Może to dzięki niej z mojego wydziału tak ciężko wylecieć :D

Jeden chłopak co do mnie do grupy chodził kiedyś do tej pory jest czytany na listach obecności, a już jest na 3 semestrze na innej uczelni :)

Na marginesie studiuję na państwowych stacjonarnych :P

: 24 paź 2006, 20:52
autor: Yasmine
U nas na wydziale panie sa bardzo mile. Bylam juz kilka razy i strasznie fajne sa, mlodziutke, ladne :D. Ale podobno mamy szczescie, bo tylko nasz wydzial tak ma. Na innych sa wredno babochlopy.

: 24 paź 2006, 21:23
autor: mrt
U mnie były wrednawe i preferowały przyjmowanie na zasadzie - kto pierwszy się wepchnie, ten jest. Nigdy nie stałam w kolejce, mimo że były kilometrowe - dla mnie ten problem nie istniał. Potem to już i tak legalnie wchodziłam bez kolejki.

Indeks kiedyś wcięło koleżance - stary numer, aż dziwne, że jeszcze to w dziekanatach stosują - panie sobie podłożyły pod nogę stolika z kwiatkami, żeby się nie chwiał. Znalazł się po dwóch miesiącach, po sesji, kiedy to dym zrobiły, że indeksu nie zdała i semestru nie zaliczą.

Teraz to je bardzo miło wspominam. A że prawie wszystko mogły załatwić - to akurat prawda. U dziekana ds. studenckich większe od nich chody miałam tylko ja :D

: 24 paź 2006, 22:29
autor: Sir Charles
O, mój dziekanat na zdjęciu. :)

Ale teraz, to się musimy przez internet rejestrować, inaczej panie nie przyjmą. Nawet złożyć indeks, albo go odebrać. Więc może być tak, że musisz iść i pierwszy wolny termin za półtora tygodnia. Trzeba pocztą pantoflową się wymieniać terminami. :D Ale za to rozmiary kolejek faktycznie się zmniejszyły :)

: 24 paź 2006, 22:39
autor: Maverick
Blazej30 pisze:Pani z dziekanatu poradziła mi całkiem serio jechać na Ukrainę
<hahaha> <hahaha> <hahaha> <hahaha> <hahaha> No ja mam odwieczny problem z wpisami. Zawalilem termin oddania indexu o 10 dni (mimo ze pisze w regulaminie ze termin nieprzekraczalny i ze jak sie nie odda to wywalaja ;] ) ale jakos jestem dalej. Oczywiscie przez co? Przez infnformatyke z ktorej oczywiscie mialem najlepsza ocene czyli 5. W czerwcu zapomnialem bo bylem zajety egzaminami, nastepny termin to bylo w zasadzie 3 dni po terminie ale znow zapomnialem i dopiero mi kierownik wydzialu informatyki zalatwil, sciagnal dr'ka zeby mi wpis dal i dizeki temu mialem. Bo oczywiscie tak jak semestr wczessniej tamten byl na dziennym trybie, to pozniej przeniosl sie na zaoczny... fuck.

Dla mnie te wpisy to kompletny idiotyzm. A jakby mi indeks zginal? To co? Przeciez oni maja oceny u siebie wszystkie. A jestem pewien ze wykladowcy by z wielka radoscia przyjeli brak obowiazku wpisow... w koncu parafowac sie z 300 razy w ciagu dnia to mozna odjechac. A faksymili to raczej nie maja :)

Ale w ogóle to nie jest u mnie tak zle z nimi. Nie ich wina ze sa durne wymogi wpisow do indeksu. Choc raz za pokwitowaniem do WKU zeby dostac to przychodzilem 3 razy.

EDIT:
A co do kolejek... to nawet jak jest dosc dluga to sie czeka max 30 minut, bo pozniej pracuja 3 jednoczesnie wiec szybko idzie.

: 24 paź 2006, 22:57
autor: ksiezycowka
Maverick pisze:Nie ich wina ze sa durne wymogi wpisow do indeksu.
Tak ale u nas jest 20 grup kazda ma swojego staroste i jeden idzie po wpisy. Jak nie moze to ktos z grupy. Nie ma cyrkow latania i zaltwiania na wlasna reke bo wtedy to dopiero jest burdel.

: 24 paź 2006, 23:36
autor: SaliMali
W moim dziekanacie panie są baaardzo miłe, tylko co z tego, skoro one nigdy nic nie wiedza:/ generalnie próbuja pomoc, ale nie potrafią niestety :(

: 25 paź 2006, 01:55
autor: Maverick
moon, a u nas cyrki sa. I tak nie wszyscy zalicza w 1 podejsciu, niektorzy poprawka, pozniej warunek itd. I burdel jest faktycznie :) Ale nie ja te idiotyzmy wymyslilem.

: 25 paź 2006, 09:12
autor: natasza
A ja zawsze indeks komus innemu podrzucam, czy to na wpissy, czy to do dziekanatu.

Ale osttanio stałam 1h 10minut, mało mnie nie rozniosło, nie nadaję się do tego, nie te nerwy.

: 25 paź 2006, 23:13
autor: Joasia
U mnie tragedia. Na szczęście JESZCZE nie miałam wielu spraw do załatwienia w dziekanacie. Z tego co pamiętam i doświadczyłam to:
- podbicie legitymacji dla pań to straszny wysiłek, trzeba przecież sprawdzić w jakiej byłam poprzednio grupie i czy mam rejestrację - istny horror więc zawsze podbijają wzdychając.
- musiałam załatwić sobie zaświadcczenie ze Studium Języków Obcych że zdałam egzamin końcowy z angielskiego. Żeby je dostać musiałam najpier wziąć z dziekanatu podanie. Oczywiście znowu łaska bo po co ja to teraz robię jakbym mogła np przyjść za 2 tygodnie?! Pomijam to że na początku musiałam jej tłumaczyć 10 minut co chcę bo nie potrafiła mnie zrozumieć...

Poza tym w tym semestrze skreśliły niektóre grupy w całości bo źle policzyły punkty albo pogubiły protokoły albo pomyliły się z okresem opłat, normalnie śmiech na sali <fuckoff>

: 26 paź 2006, 00:23
autor: Maverick
Jak tak czytam Wasze opisy dziekanatow to stwierdzam ze jednak moj nie jest taki zly :) Jednak widac ze jak za cos place to jest lepiej :)

: 26 paź 2006, 21:48
autor: Hyhy
Indeksy powinny byc zdawane do dziekanatu i tam powinny byc robione wpisy nie wazne czy przez wykladowcow czy przez panie z dziekanatu mam to gdzies.
Student to nie szmata wbrew pozorom a jakis dzadow tylko dlatego ze maja doktora ganiac nie nawidze;]

przychodzi student do lekarza z indeksem w dupie
co panu jest?
dziekanat.

: 08 lis 2006, 20:08
autor: ksiezycowka
Hyhy pisze:ndeksy powinny byc zdawane do dziekanatu
U mnie z czesci przedmiotow tak bylo :)