mrt pisze:lollirot pisze:a mało jest innych dni w roku?
A ten jest zły? Co z nim nie tak? W czerwcu brać, jak pół Polski? Ma być spokojnie i nastrojowo.
Też tak sądzę.
To nie jest zły pomysł, nie ma przeciwwskazań, przesądy do piwnicy.
Poza tym, jeśli zima nie będzie długa, są szanse że będzie to akurat prześliczny okres: kwitnące drzewa, zapach kwiatów, wiosenne słoneczko. Idealnie... O ile będziecie mieć szczęście

Ja sama wolałabym brać ślub w kwietniu.
A że Wielkanoc? Tym lepiej

Połączenie dwóch uroczystości, parę wolnych dni [chociaż tu już zalezy...], ekonomicznie -> jedzenie świąteczno-weselne, 2 za jednym zamachem

Poza tym, szczerze mówiąc, nie do końca wiem, czy to wypada tak w Wielkanoc. No i wiecie, człowiek w niektórych sytuacjach jest przesądny - a jak to jakieś nieszczęście wróży?
Jak się wierzy w Boga, to w przesądy nie powinno bo jedno z drugim raczej nie ma nic wspólnego. A jak się w nic nie wierzy, to w przesądy tym bardziej. Na prosty rozum: czy szczęśliwe małżeństwo zależy od jednej z literek alfabetu czy od ludzi, którzy ten związek tworzą?

No właśnie. To spokojna głowa
A czy wypada w Wielkanoc? A dlaczego ma nie wypadać? Tym lepiej chyba - dwie radosne uroczystości jednego dnia. Oczywiście większość ludzi w tym wypadku ma tendencje do przejmowania się bardziej własnym ślubem niż Świętami - i jeśli to komuś przeszkadza, to mogę zrozumieć obawy. Osobiście uważam, że jedno drugiemu nie przeszkadza. Podwójna radość, po prostu. I tu i tu zaczyna się coś ważnego
