agnieszka.com.pl • Wena
Strona 1 z 1

Wena

: 20 lis 2006, 12:44
autor: shaman
Jakie macie patenty na przypływ weny? (tylko nie takiej jak u Kochanowskiego)
Na projekt, wypracowanie, pracę, konspekt, na cokolwiek.

: 20 lis 2006, 13:00
autor: mrt
shaman pisze:Jakie macie patenty na przypływ weny? (tylko nie takiej jak u Kochanowskiego)
Na projekt, wypracowanie, pracę, konspekt, na cokolwiek.
Ołów w tyłek zaszywamy, żeby nas nigdzie nie poniosło, i robimy ;)

Leżę i dumam. W pracy - gapię się godzinę w okno, nie odbierając w tym czasie telefonów i wyciągając nogi na stół. Ewentualnie wychodzę na fajka :)

: 20 lis 2006, 13:04
autor: shaman
mrt pisze:Ołów w tyłek zaszywamy, żeby nas nigdzie nie poniosło, i robimy


<hahaha> <hahaha> <hahaha> w ostateczności....

: 20 lis 2006, 17:13
autor: Mona
shaman pisze:Na projekt, wypracowanie, pracę, konspekt, na cokolwiek.

Taki 100%wy? Hmm...
Jak myślisz nad jakimś projektem, to spaceruj po pokoju i do tego najlepiej ściskaj coś w dłoni (się nie śmiać ;DD) - jest taki mały, gumowy przyrząd do ćwiczeń. To pomaga, serio :)
Dlaczego? Bo wtedy pracują nam obie półkule. Warto spróbować, ale na pewno nie siedzieć wtedy na tyłku.
Powodzenia <browar>

: 20 lis 2006, 17:19
autor: RedX
Mona pisze:(się nie śmiać ;DD ) - jest taki mały, gumowy przyrząd do ćwiczeń


Się nikt nie śmieje.. :D :D :D
Najlepiej, jakby był z najlepszego gatunkowo lateksu, antyalergiczny.. i do tego na baterie (niech np. świeci) .. :>

Co do przypływu weny, to ja staram się spojrzeć na problem szerzej, żeby dostrzec wszelakie aspekty, bo oczasem coś nam umknie i nici z "obrazka", jak w puzzlach. A co do stymulacji.. to mi pomagała kawa i papieros. z racji skończenia z nałogiem pozostaje kawa, chodzenie i gadanie do siebie... :D Na całe szczęście rzadko mam taki problem do rozwiązania, żebym musiał gadać.. wystarcza kawa i mały spacer.. :D

: 20 lis 2006, 19:20
autor: ptaszek
Ja chodzę po całym domu jak zegarek ;)

Oprócz tego zmuszam się do roboty - uruchamiam szare komórki, rysuję wstępne projekty/plan pracy i w ten sposób się rozpędzam.

Natchnienie pobudza we mnie również muzyka, przy której się relaksuję.

: 20 lis 2006, 19:31
autor: eng
Pobudzenie "weny" jest bardzo trudne ... najlepiej się nakręcam muzyką, często różną, inną, z pozoru niepasującą ... różne style, skojarzenia i klimaty, ale to chyba to żeby złapać odpowiednią "fazę" ;)

: 20 lis 2006, 20:43
autor: katerina
Ja sobie rozkladam w czasie. Najpierw siedze nad roznymi materialami, czytam wszystko na dany temat, ogladam tabelki i wykresy, szukam w necie informacji. I sobie mysle, wypisuje rozne wnioski, kombinuje, jak jedno z drugim polaczyc, co do czego pasuje. Potem przerwa na nadrobienie zaleglosci w innych dziedzinach zycia. A w glowie mi dojrzewa pomysl. No i potem to juz tylko problem z szybkim stawianiem literek :)

: 20 lis 2006, 21:56
autor: Pegaz
Najlepsza wena z dobrym papierosem w dziobie jest.. <aniolek>
minister zdrowia ostrzega-PALENIE ZABIJA

: 21 lis 2006, 07:59
autor: Mona
eng pisze:ale to chyba to żeby złapać odpowiednią "fazę"

LSD? <hmm> ;DD

A serio, to naprawdę muszą zapracować nam obie półkule, aby złapać wenę do pisania i nie tylko, bo do pamięciowego uczenia się też <tak>

: 21 lis 2006, 10:34
autor: eng
Mona pisze:LSD?

Muza, tylko muza ...

: 21 lis 2006, 17:30
autor: larena
wenie mozna pomoc ale nie da sie jej wywolac powiedziec chce natchnienia i zaraz z nieba zejdziemuza i nam podpowie
wena jest albo jej nie ma mozna tylko sobie pomagac, zrobic klimat np muzyka, myslec o tym co ma sie zrobic i kombinowac... a potem i tak i tak do pracy trzeba sie zabrac z wena lub bez niej

: 21 lis 2006, 17:36
autor: Hardcore
W dziale "śmieszne" Lolli napisała jak napisać wypracowanie :-)

: 21 lis 2006, 18:45
autor: ksiezycowka
Wena albo jest albo jej nie ma. Bez weny mozna stworzyc tylko gniota. Ale nie powiesz prof. "nie mam pracy. nie mialem weny".

To wszystko co tu opisane to tylko pomaga w koncentracji w wiekoszsci jedynie czy zmobilizowaniu sie do pracy.

: 02 mar 2010, 23:24
autor: Mijka
Ja niestety nie opanowałam żadnego sposobu, choć ostatnio bardzo się staram. Zwykle piszę tylko wtedy, kiedy dokładnie wiem, co chce napisać, a potem długo siedzę nad samą korektą tekstu, przestawiam słowa, przeważnie też dużo skracam. Ale na przykład tekstów poetyckich nie zwykłam poprawiać w ogóle. Nie próbuję się zmuszać do pisania, bo wiem, że to nic nie da, ale czasem staram się pobudzić - czekolada i literatura tak na mnie działają, czasem wystarczy mi kilka przeczytanych stron, żeby oderwać się od tego, co mam głowie i potem już spokojnie to poukładać. Generalnie mam fazę opanowywania chaosu w moim życiu, co przekłada się również na słowo pisane. Kto wie, może skończy się tym, że będę również tu oszczęniej dawkować słowa i nie będę wdawać się w głupawe forumowe dyskusje ;)