agnieszka.com.pl • głupia,brzydka,beznadziejna,czyli Polka?
Strona 1 z 2

głupia,brzydka,beznadziejna,czyli Polka?

: 16 gru 2006, 11:54
autor: Ted Bundy
Pamiętam, kiedy dostałam pracę w telewizji, usłyszałam od koleżanki: dowiesz się prawdy o sobie. Że jesteś beznadziejna, ale przede wszystkim, że jesteś brzydka, gruba, zezowata i źle się ubierasz. Nie myśl, że ktokolwiek, a już szczególnie koleżanka, pochwali cię bezinteresownie. Zapomnij o tym. Przygotuj się jedynie na atak.

Wtedy nie było jeszcze internetowych forów, czyli szamba dla frustratów, ale przepowiednia kumpelki spełniła się co do joty. Nie było to miłe, ale w myśl jakże przydatnej w Polsce zasady, że co cię nie zabije to cię wzmocni, przeżyłam.

Te wspomnienia wróciły do mnie niedawno, kiedy przeczytałam, że po przeprowadzonych w ciągu ostatnich lat badaniach w 13 krajach świata, Polki, obok Japonek, uważają się za najmniej atrakcyjne na świecie. A mnie się wydawało, że Polki są piękne. One same, na co wskazują badania, z trudem uważają się za atrakcyjne, a słowo „piękna” nie przechodzi im przez usta. Za to Brazylijki i Rosjanki otwarcie mówią o sobie: ”piękna”, „atrakcyjna”… A nas tylko ściska zazdrość. Dlaczego?

Pamiętam szok, jaki przeżyłam rok temu w sklepie Zary w centrum Madrytu. Wyprzedaż. Szał zakupów. Lipiec w wielkim mieście. Upał. Parada odkrytych brzuchów, dekoltów, przezroczyste bluzki. W powietrzu zapach lata, spoconej skóry, dojrzewających w słońcu owoców.
Dokoła mnie szaleją trzy młode dziewczyny. Ubrane kolorowo, na oczach wszystkich, bo przebieralnie są pełne, mierzą sukienki. Dziewczyny mają po kilkanaście lat, nie mają wyglądu modelek, przeciwnie, ale śmieją się tak pięknie, dowcipkują, że nie mogę oderwać od nich wzroku. Na ziemi położyły stos sukienek na ramiączkach i przykładają je do siebie przed dwoma wielkimi lustrami. Jedna z nich, burza ciemnych włosów, typ urody Bellucci bez diety, rozmiar na oko 42, ale pięknie opalona, zakłada sukienkę na spodnie i natychmiast pozuje przed lustrem. „Bella!” słyszy od koleżanek, które cmokają z zadowolenia na jej widok. Śmieje się do swojego odbicia w lustrze. Widzę piękną dziewczynę, roześmianą, zadowoloną z tego, jak wygląda, bo widać jak turkusowy odcień współgra z kolorem jej skóry. Zaraz obok niej pojawiają się dwie pozostałe. Pozują przed lustrem. Sukienki z wiszącymi metkami, opinają ich ciała wcale nie w rozmiarze 34, ale one wyglądają genialnie. Pokazują sobie wałeczki, wypinają biusty i jedna drugą łapie za pupę… Cały czas dowcipkują, są głośne, my powiedzielibyśmy - źle wychowane, ale szczęśliwe. Bawią się modą i sobą. Dobierają paski i torebki. Równie młoda jak one ekspedientka widząc to, uśmiecha się i mówi tylko „Super!”. Po chwili dziewczyny wychodzą ze sklepu z torbami pełnymi sukienek, torebek i pasków. A ja stoję jak UFOlud patrząc na to z niedowierzaniem.
Kilka tygodni później sklep Zara, centrum handlowe w Warszawie. Dwie atrakcyjne, bardzo szczupłe dziewczyny, typ „białe kołnierzyki”, wyraźnie są na przerwie obiadowej. Zamiast obiadu - zakupy. Kostium, mimo gorąca rajstopy i wysokie szpilki. Delikatny makijaż, idealnie dobrane dodatki. O takich kobietach myśli się, mówiąc o legendarnej podobno urodzie Polek.
Słyszę dialog: ”Wczoraj jadłam tylko jogurt i banana, muszę wcisnąć się w te spodnie”, mówi jedna oglądając dżinsy. „A nie kupisz może większych?” pyta druga. „Co ty? Mam grubo wyglądać?”. „Nic dziwnego, że jesteś gruba, jak jesz banany, przecież one tuczą”, odparowuje druga. Znowu stoję jak UFOlud, bo nadal pamiętam trzy wesołe młode Hiszpanki i madrycką ulicę. Na niej bowiem przechadzały się, nie boję się tego słowa, całe stada dumnych, zadowolonych z siebie i pewnych siebie kobiet. Niemal żadna nie miała nawet rozmiaru 40, a wysokie obcasy, wydekoltowane suknie, obcisłe dżinsy i bluzki nosiły jak modelki na wybiegu. Z gracją i wzbudzającą podziw samoświadomością. Jakby każdym ruchem bioder i skinieniem głowy chciały powiedzieć: "Jestem piękna". Gapiłam się na nie, nie mogąc uwierzyć w to co widzę, z zazdrością, bo nigdy nie widziałam na ulicach w Polsce tyle pozytywnej energii. I tylu pięknych kobiet na raz.

I nie jest to tylko kwestia diety czy klimatu. To nasza mentalność. Jak powiedział mi niedawno Maciej Zień, my nie pytamy, jak ja się w czymś czuję i czy czuję się dobrze, ale co inni powiedzą. Przeklęte zdanie, „co ludzie powiedzą”, skutecznie, od pokoleń, niszczy nam życie i uniemożliwia wysoką samoocenę. Bo dobra Matka Polka ma być skromna, zarobiona po pachy, ale, jak to określił jeden z polityków: „zawsze uśmiechnięta”. I dlatego Polki nie pomyślą nawet o tym, by powiedzieć o sobie „jestem piękna”. No bo co inni powiedzą, przecież nie chcę, pardon, nie mogę, być zarozumiała….

Jakby tego było mało, media, które mają ogromny wpływ na nasze postrzeganie świata, dają nam wzorce niemożliwe do spełnienia. Patrzymy na zdjęcia naszych gwiazd. Botoks goni lifting, wszystko doprawione ręką grafika komputerowego, który nóżkę odchudzi, twarz wygładzi i biust powiększy. Do tego każda zapewnia, że wręcz objada się ciastkami i białym chlebem, a szczupła sylwetka to dar natury, spacerów z psem i pozytywnego nastawienia do świata – niepotrzebne skreślić. Można jeszcze jeść cudowne tabletki, suplementy diety i zapomnieć o słowie „jedzenie”, bo od samego myślenia o nim się tyje, ale trupi efekt jaki widać na twarzach, które to reklamują, jest odwrotnie proporcjonalny do zakładanego. Poza tym, kogo stać na to, żeby dopłacać do samozagłady.

I tak w kółko. Do tego mamy w pracy koleżanki, które prędzej odrąbią sobie rękę, zamiast szczerze pochwalić nasz wygląd. My też nie jesteśmy lepsze. Bo nawet gdy ktoś nas w chwili zapomnienia pochwali, zaraz mówimy: "E, tam, to stara sukienka, ze śmietnika, szmateksu, od babci…Gdy ktoś mówi, że jesteśmy ładne, zaraz odpowiadamy: "Nie mam pieniędzy, nic mi w życiu nie wychodzi, a do tego mam pryszcze i krzywy nos, a rano nie weszłam w sukienkę"

To klasyczny zestaw. Każda z nas ma go zawsze przygotowany, prawda? Przecież nie powiemy o sobie głośno,” tak, jestem super, mam świetny tyłek w rozmiarze 42 i biust spory, ale za to własny i mogę dzięki temu uprawiać seks i latać samolotem, bez obawy o skutki uboczne”. Nasza samoocena, jak zresztą całego narodu, jest na poziomie Rowu Mariańskiego. Czyli niska. Zadbali o to też nasi rodzice, bo lepiej, żeby córka myślała, że jest brzydka, bo przynajmniej nie będzie puszczalska. A kto chciałby mieć córkę, co chodzi wyprostowana, dumna i zadowolona? Od razu widać, że zarozumiała i prowokuje wyglądem, a dziewczynka ma być skromna. I grzeczna, bo tylko takie idą do nieba. Taka jest wersja oficjalna.
I dlatego owe roześmiane Hiszpanki w sklepie w Madrycie będą długo niespełnionym marzeniem. Jednego jestem pewna: wyrosną z nich pewne siebie kobiety, które stojąc rano przed lustrem, będą umiały powiedzieć sobie: jestem piękna. A my? A nasze córki?

<brawo> <brawo> <brawo>

kolejny raz ktoś nazwał szambo, które fundujemy sobie sami po imieniu :] Niewiele tutaj mam do dodania.

: 16 gru 2006, 12:42
autor: Jawka
TedBundy pisze:A my?
A ja jestem piękna <aniolek> <aniolek>

: 16 gru 2006, 12:49
autor: SaliMali
ja czasem sobie poo cichu mówię, że nawet nawet się sobie podobam, że jestem ładna, ale za chwilkę myślę, że tu mam czegoś za dużo, a tu moj nos jest nie taki, a too bym chciala coś zmienić, więc niestety jestem taka jak spora część Polek i pomimo tego, że slyszę, że się podobam, że jestem atrakcyjna to jakoś nie do końca potrafie w to wierzyć na dłuższą metę :(

: 16 gru 2006, 13:47
autor: unlucky_sink
TedBundy pisze:To klasyczny zestaw. Każda z nas ma go zawsze przygotowany, prawda?
NIE
TedBundy pisze:Przecież nie powiemy o sobie głośno,” tak, jestem super, mam świetny tyłek w rozmiarze 42 i biust spory, ale za to własny i mogę dzięki temu uprawiać seks i latać samolotem, bez obawy o skutki uboczne”
Dlaczego nie? To, że nie "krzyczymy" na ulicy, że jesteśmy piękne nie znaczy, że tak o sobie nie myślimy. Jeśli czujemy sie dobrze ważąc xx kg a już xy kg to za dużo, to dlaczego nie zrobić czegoś żeby zrzucić te pare kg i poczuć się znowu dobrze?
TedBundy pisze: dlatego owe roześmiane Hiszpanki w sklepie w Madrycie będą długo niespełnionym marzeniem
Tak, bo Polki mają trudność ze znalezieniem rozmiaru 42 w sklepie ! Z czego tu sie cieszyć.

: 16 gru 2006, 16:41
autor: megane
unlucky_sink pisze:Jeśli czujemy sie dobrze ważąc xx kg a już xy kg to za dużo, to dlaczego nie zrobić czegoś żeby zrzucić te pare kg i poczuć się znowu dobrze?

Problem jest w tej ogólnej psychozie, kiedy dziewczyny, które nie mają z czego się odchudzają. Bo to, że ktoś zrzuci dla zdrowia czy lepszego samopoczucia to zupełnie normlane ;)

unlucky_sink pisze:Tak, bo Polki mają trudność ze znalezieniem rozmiaru 42 w sklepie ! Z czego tu sie cieszyć.

No właśnie, bo nam sklepy dyktują jaki rozmiar jest najlepszy i najbardziej pożądany... przez zupełny przypadek. (Bo polskie sklepy zbierają zwyczajnie to, co na Zachodzie się nie sprzedało - zwykle sprzed sezonu)
To jest chore.

A co do tekstu - ja bym nie uogólniała aż tak, co do samooceny Polek. Ale to prawda, zdecydownie wiecej u nas szarych myszek, przesadnej skromności (czasem nawet nienaturalnej zupełnie). Ale to ogólny problem zakompleksionego społeczeństwa, nie tylko kobiet.

: 16 gru 2006, 21:46
autor: Miltonia
Jawka pisze:
TedBundy pisze:A my?
A ja jestem piękna <aniolek> <aniolek>


Moze i tak, ale o innych to juz tak nie powiesz. Jestes jednym z przykladow na tym forum jawnej zazdrosci i zlosliwosci, bez powodu.

Chwalic innych moze zwykle ktos bez kompleksow. Musimy najpierw kochac siebie, zeby moc byc dobrzy dla innych. U nas jest tak, ze latwiej jest pochwalic kogos brzydkiego (zeby byc dobrym, zrobic przysluge i lepiej sie poczuc), niz ladnego (bo i tak ladny, wiec po co jeszcze mu kadzic).
Ted, akurat foxy jest bardzo ladna kobieta. Swoje zdanie wypowiada w sposob niezlosliwy, tak mysle.
wsrod moich kolezanek, wspolpracownikow, jest mnostwo osob ktore chwala. Ja potrafie powiedziec komplement panie w sklepie, klientce w pracy, kolezance. I to prawda, co pisze autorka w artykule, ze zwykle ktos odpowiada, ze to stare, ze wcale nieladne itd. Tak jestesmy wychowane, zeby sie nie chwalic, zeby cicho siedziec.
Obejrzyjcie sobie "pokaz swoja twarz", tam jest to samo. Dlatego tak sie usmialam po wstawieniu swoich zdjec. Klasyka :)

: 16 gru 2006, 22:27
autor: Jawka
Miltonia pisze:Jestes jednym z przykladow na tym forum jawnej zazdrosci i zlosliwosci, bez powodu.
Ciekawe <hmm>

: 17 gru 2006, 10:50
autor: natasza
Miałam identyczną sytację opisaną w madryckim sklepie "Zary", tyle że sklep był inny, miasto inne, a kobiety były Włoszkami. Nieważne. Też stałam zdumiona i aż uśmiechałam się sama do siebie. Fajne chwilowo, a poźniej dochodzisz do wniosku, że ileż można paradować po sklepie drąc się w niebogłosy? W sklepie do zaakceptowania, ale prawdziwe sedno sprawy zauważasz na ulicy. Ja uwielbiam estetykę i nie potrafię zaakceptować przesady, która objawia się tym, że ta rozradowana kobieta o nieco większym rozmiarze zakłada przyktórtkie i zbyt obcisłe ubrania. Efekt jest tragiczny. Bo cieszę się, że ma wpaniałe samopoczucie, ale nie chcę patrzeć na wylewający się brzuch czy tyłek. Każda kobieta może być piekna, ale powinna dopasować ubrania do sylwetki a nie zakładać wszystko co chce, bo akceptuje siebie. A kobiety z warszawskiej "Zary"? Paranoiczki, bo odchudzać się można, ale zdrowo. Żadnych z powyższych nie zaaprobuję. A że Polki są niedowartościowane? Myślę, że powoli to się zmienia i zaczynają docieniać siebie. Powolutku. Na pewno nie chciałabym, żeby Polska była drugim USA czy Zachodnią Europą, która aż do przesady akceptuje inność. Bo trzeba akceptować innośc, ale dopasowanie ubrań do sylwetki powinno być podstawą.

: 17 gru 2006, 12:47
autor: mrt
Zapomniałeś, Ted, napisać o jednym - że KKP w tym felietonie napisała tak, a w całej serii innych, jak to jesteśmy narodem niezadbanym, brudnym, brzydkim, a kobiety są tłuste i mają niezrobione włosy. Więc nie stawiaj, proszę, jej felietonu jako dowodu na to, jak potworne są Polki.

Prawda boli, ale niestety jest jaka jest - na żachodzie również grubi ludzie są zadbani i wyglądają atrakcyjnie. U nas - nie dość, że faceci mało przystojni (obiektywnie tak to wygląda, wystarczy porównać ogół z Hiszpanami czy Włochami), to jeszcze rzadko są zrobieni. A kobiety? Co z tego, że ładne. skoro nie dbają o siebie? I taka jest właśnie prawda.

Tysiąc razy bardziej wolę zadbane, tryskające energią grubaski w Hiszpanii, niż nasze chudzielce z tłustymi włosami albo modą prosto ze stadionu. I sorry za poglądy :)

: 17 gru 2006, 16:02
autor: megane
mrt pisze:(obiektywnie tak to wygląda, wystarczy porównać ogół z Hiszpanami czy Włochami)

Fakt, bardzo to "obiektywne" porównanie :>.
a dla mnie obiektywnie przystojni to są Skandynawowie a nie Hiszpanie :P

mrt pisze:Prawda boli, ale niestety jest jaka jest - na żachodzie również grubi ludzie są zadbani i wyglądają atrakcyjnie.

Na Zachodzie to dopiero jest masa niezadbanych ludzi. Niemki, Angielki, Amerykanki. Że już nie wspomne o starszym pokoleniu.
Jak widac mamy zupełnie inne obserwacje :).

Zadbani ludzie na każdym kroku to są w Japonii :].

: 17 gru 2006, 17:56
autor: mrt
megane pisze:Fakt, bardzo to "obiektywne" porównanie .
a dla mnie obiektywnie przystojni to są Skandynawowie a nie Hiszpanie
Nie rozumiem, po co to napisałaś, skoro tylko potwierdziłaś, co napisałam.
megane pisze:Jak widac mamy zupełnie inne obserwacje .
Widocznie tak. Nie mam pojęcia, gdzie Ty bywałaś, jak Boga kocham.

: 17 gru 2006, 18:10
autor: Pegaz
Artykuł jest o tyle głupi że uogulnia..a wiadomo jak coś jest do wszystkiego to jest do d*py.
Polki są różne :) Ani one nie są gorsze ani lepsze od innych nacji ;) Choć chciałoby się powiedzieć inaczej ;)
Znam takie które cieszą się życiem w pełni o wiele mocniej niż owe Hiszpanki znam i takie które są artykułowymi Polkami..nie ma reguły..
Jedynie co bym się zgodził że polacy narzekają i miauczą w większośći co jednak nie jest regułą..

: 17 gru 2006, 18:25
autor: megane
mrt pisze:Nie rozumiem, po co to napisałaś, skoro tylko potwierdziłaś, co napisałam.

Żeby podkreślić, że nie można obiektywnie stwierdzić "ci są przystojniejsi".

mrt pisze:Widocznie tak. Nie mam pojęcia, gdzie Ty bywałaś, jak Boga kocham.

Spędziłam trochę czasu za granica i na prawdę nie widzę tej przepaści, możemy porozmawiac bardziej konkretnie to może dojdziemy jednak do jakiegoś porozumienia.
Jeśli chodzi o Polskę to różnie bywa, między dużymi miastami u nas a na Zachodzie nie ma praktycznie różnicy pod tym względem. Prowincja - może trochę odstaje, ale to kwestia rozwojowych dysproporcji.
Mimo wszystko nie powiedziałabym nigdy, że np. niemki są bardziej zadbane od Polek. Może trochę inaczej jest z facetami, ale to się u nas zmienia - powoli do powoli (w końcu u nas wszystko jest pedalskie :]), ale jednak.

: 17 gru 2006, 18:37
autor: Jawka
megane pisze:Mimo wszystko nie powiedziałabym nigdy, że np. niemki są bardziej zadbane od Polek.
Ja też.... na ulicy cieżko nawet spotkać kobiete w butach na obcasie. Standardowy strój- niezależnie od wieku- do jeansy, bluzka z golfem i za duże sportowe buty.
Podobnie jest z Amerykankami- nasza przeciętna bezrobotna ubiera się lepiej, niż przeciętna pracująca w dużej firmie koleżanka zza oceanu.
Jedyną kolosalną różnicę pomiędzy stylem bycia zauważyłam, gdy byłam w Wiedniu.

: 17 gru 2006, 18:50
autor: megane
Jawka pisze:Jedyną kolosalną różnicę pomiędzy stylem bycia zauważyłam, gdy byłam w Wiedniu.

Styl bycia stylem bycia, tu akurat jest przepaść między nami a Zachodem i nie zaprzeczam, ale mówimy o "dbaniu" o siebie raczej...

Bo jesli chodzi o styl bycia, to cała Europa jest głośna i rozwrzeszczana, zachowują się bardzo swobodnie, co dla nas, cichych i zakompleksionych jest zupełnie nie do przyjęcia czasem. Niemcy, Hiszpanie, Włosi, Anglicy, Irlandczycy, Szwajcarzy, Austriacy, Francuzi - wszyscy. Również Finowie, Norwegowie czy Szwedzi mają nieco inny sposób bycia, choć nie są tak głośni (ale za to jacy imprezowi :D).

: 17 gru 2006, 18:52
autor: Pegaz
Jawka pisze:Podobnie jest z Amerykankami- nasza przeciętna bezrobotna ubiera się lepiej, niż przeciętna pracująca w dużej firmie koleżanka zza oceanu.

i uważasz że Polka jest szczęsliwsza bo ma obcasy? <diabel> bo ja nie..

: 17 gru 2006, 18:58
autor: megane
Pegaz pisze: uważasz że Polka jest szczęsliwsza bo ma obcasy? bo ja nie..

Akurat mówimy o wyglądzie, a nie usposobieniu ;).

Swoją droga ja sobie tłumaczę to tak - ponieważ jest nieszcześliwa i zakomplkesiona stara się podążać na siłę za trendami, żeby się dowartościować. Stąd to wszechobecne solarium, obcasy, dzika pogoń za trendami i nieosiągalnymi ideałami. A tamtejsze kobiety mają to w nosie, bo im dobrze ze sobą. Nie przjemują się tym, że wychodzą na ulicę bez makijażu albo w niedopasowanych butach do torebki. ;]

: 17 gru 2006, 19:00
autor: Jawka
megane pisze:ale mówimy o "dbaniu" o siebie raczej...
A czy styl bycia to nie jest także kwestia dbania o siebie?? :>
Pegaz pisze:i uważasz że Polka jest szczęsliwsza bo ma obcasy?
A czy tak napisałam?? :>

: 17 gru 2006, 19:02
autor: megane
Jawka pisze:A czy styl bycia to nie jest także kwestia dbania o siebie??

Dla mnie to nie jest takie oczywiste, ale ok, rozumiem o co chodzi ;).

: 17 gru 2006, 19:05
autor: Jawka
megane pisze:A tamtejsze kobiety
A czy jest coś takiego jak "tamtejsze" kobiety? Przecież my się właściwie niczym od siebie nie różnimy...

zarówno u nas na ulicach jest wiele pięknych kobiet za którymi glowa sama się obraca i tych zaniedbanych, które aż się proszą o chwilę z lusterkiem tak jak i na zachodzie...

: 17 gru 2006, 19:08
autor: Pegaz
megane pisze:Akurat mówimy o wyglądzie, a nie usposobieniu ;) .

Granica pomiędzy jednym i drugim jest płynna...
megane pisze:Dla mnie to nie jest takie oczywiste, ale ok, rozumiem o co chodzi ;) .

Znowu się nie zgodze..przecież wystarczy być w jakimś tam stopniu estetycznym..i jest ok nie trzeba od razu smażyć się w solarium i marnować czasu w równie próżny sposób..gdyby kobiety poświęcały 1/3 czasu z toalety ubierania się kosmetyczek i solariów i innych shitów na pomyślenie o sobie własnym zachowaniu wszystkim żyłoby się łatwiej, nie jeden związek podniósł by się z gruzów i niejedna rodzina odżyła na nowo :)
Ale co tam lepiej spędzić połowe życia w kiblu na makijażu i układaniu włosów..

: 17 gru 2006, 19:14
autor: megane
Dlaczego kobieta zadbana to dla Ciebie od razu taka, która pół dnia przesiaduje przed lustrem i się pindrzy :].
Ja na makijaż i fryzurę potrzebuję rano 10 minut + tyle, żeby włosy wysuszyć, i góra 10 minut (w sytuacjach na prawdę kryzysowych) żeby zdecydować co ubiorę. I nie uważam, żeby nie kwalifikowała się pod zadbane.

A reszta to już Twoje osobiste problemy raczej, więc nie będe wnikać ;). Fakt, lasek, które mają w głowie tylko ciuchy i kosmetyki jest trochę, ale to nie norma.

[ Dodano: 2006-12-17, 19:17 ]
Jawka pisze:A czy jest coś takiego jak "tamtejsze" kobiety? Przecież my się właściwie niczym od siebie nie różnimy...

Właśnie różnimy się - mentalnością, stylem bycia. Co nie co na ten temat jest w felietonie i ja się z tym zgadzam.

: 17 gru 2006, 19:20
autor: Pegaz
megane pisze:Dlaczego kobieta zadbana to dla Ciebie od razu taka, która pół dnia przesiaduje przed lustrem i się pindrzy
Próbuje własnie powiedzieć że to nie tylko taka wypindrzona jak to ładnie określiłaś :)
10 min jest ok..Ale ja znam panny które są w stanie zbierać się na jedno wyjście np sobotnie kilka godzin i nie widzą w tym nic dziwnego <boje_sie>

: 17 gru 2006, 19:26
autor: Jawka
megane pisze:Właśnie różnimy się - mentalnością, stylem bycia. Co nie co na ten temat jest w felietonie i ja się z tym zgadzam.
Felieton jest uogólniony strasznie... ja znam wiele Polek, które czują się piękne, szczęsliwe i spełnione... i znam także wiele zakompleksionych i zagubionych, ale to nie jest reguła, że to tylko u nas tak jest. Wszędzie tak jest...

Pegaz pisze:..Ale ja znam panny które są w stanie zbierać się na jedno wyjście np sobotnie kilka godzin i nie widzą w tym nic dziwnego
Od czasu do czasu można zaszaleć... :-)

: 17 gru 2006, 19:32
autor: megane
Jawka pisze:Felieton jest uogólniony strasznie... ja znam wiele Polek, które czują się piękne, szczęsliwe i spełnione... i znam także wiele zakompleksionych i zagubionych, ale to nie jest reguła, że to tylko u nas tak jest. Wszędzie tak jest...

Ja tez znam wiele róznych osób, i w Polsce i za granicą. Ale że jest różnica w mentalności Polaków i - dajmy na to - Niemców czy Hiszpanów to chyba nie zaprzeczysz. Ogólnie o narodach mówiąc, więc wliczamy w to kobiety. Zupełnie inne podejście do życia, brak kompleksów, więcej pewności siebie.

: 17 gru 2006, 19:48
autor: Jawka
megane pisze: Ale że jest różnica w mentalności Polaków i - dajmy na to - Niemców czy Hiszpanów to chyba nie zaprzeczysz.
Nie wiem jak jest z Hiszpankami, bo nigdy w Hiszpani nie byłam i nie dane było mi poznać nikogo osobiście, ale u naszych zachodnich sąsiadów bywałam i znam kilka Niemiek. Wcale nie są bardziej pewne siebie niż my, owszem naród jako naród ma kompleksów mniej, ale nie mieszajmy polityki, gospadarki, zacofania gospodarczego (bo wlaśnie na takim gruncie różni sie nasza samoświadomość) z tym, czy akceptujemy siebie jako kobiety czy nie.

: 17 gru 2006, 20:04
autor: megane
Moim zdaniem to jest w jakiś sposób powiązane ze sobą. Mam na myśli samoocenę nas jako narodu z tym jak my, kobiety czujemy się w swojej skórze. To ten sam problem, tylko inny jego objaw. Bo niska samoocena jest skutkiem wychowania, a wychowanie w tym poczuciu wywodzi się właśnie z niej, i takie błędne koło :). imho.

Jeśli chodzi o Niemców to mam z nimi na prawdę dużo do czynienia (zarówno z otoczeniem mojego faceta, który jest Niemcem, jak i innych ludzi, których poznałam zupełnie niezależnie od niego), stąd mam takie a nie inne zdanie.

: 17 gru 2006, 20:05
autor: Pegaz
megane pisze:Ale że jest różnica w mentalności Polaków i - dajmy na to - Niemców czy Hiszpanów to chyba nie zaprzeczysz.

Akurat niemiecka mentalność jest beznadziejna :)

: 17 gru 2006, 20:12
autor: megane
Beznadziejna? Mnie irytuje tylko to, że są faktycznie głośni. Ale nie bardziej niż inne narody, zresztą Francuzom czy Włochom do pięt nie dorastają w tej kwestii.
Po za tym nie mam im zupełnie nic do zarzucenia.

: 17 gru 2006, 20:29
autor: Pegaz
megane pisze:Po za tym nie mam im zupełnie nic do zarzucenia.

Dla mnie to są zadufane w sobie sztywniaki.. <aniolek> ale może to ja miałem pecha takich ludzi poznać
:)