agnieszka.com.pl • Najulubieńsze bajki czytane
Strona 1 z 1

Najulubieńsze bajki czytane

: 26 gru 2006, 01:22
autor: Symfonia
Strasznie ważna rzecz

Mama, przestań zmiatać śmiecie !
Chcę powiedzieć coś w sekrecie
strasznie ważną rzecz:
były sobie dobre wróż...
jedna miała krótkie nóż...
druga miała dwie papuż...
trzecia miała miecz !
Mama, nie pisz, tylko słuchaj !
Zaraz powiem ci do ucha
strasznie ważną rzecz:
była sobie wielka much...
raz urwała się z łańcuch...
zjadła tacie pół kożuch...
i uciekła precz !
Mama, już się nie złość na mnie !
Słowo daję, ja nie kłamię,
będę bardzo grzecz...
Mama ja cię bardzo kocham !
Nie żartuję ani trochę !
Przecież jak się kogoś kocha,
to jest ważna rzecz !

: 26 gru 2006, 10:00
autor: Mona
Takich krótkich to nie mam <hmm>
Moja kultowa książka, to "Chatka Puchatka" i mam w domu tą moją, z dzieciństwa, którą czytam teraz mojemu 3mu dziecku i pewnie nigdy nie znudzi mi się ;DD

: 26 gru 2006, 12:58
autor: ksiezycowka
Ja kochałam Elementarz :D I takie jakies cos o jeżu :D

: 26 gru 2006, 13:09
autor: lollirot
był taki całkiem spory zbiór bajarka. perełki :)

: 26 gru 2006, 13:17
autor: Yasmine
Czarnoksieznik z krainy Oz. Umialam calego na pamiec jak bylam mala :D.

: 26 gru 2006, 13:29
autor: Pegaz
"poczytaj mi mamo" Pamiętam jak dziś..

: 26 gru 2006, 13:44
autor: Elspeth
Bajki Andersena, w twardej okładce z Królową sniegu na okładce- uwielbiałam i do dziś uwielbiam, wydanie z roku 1980.
Bajki braci Grimm...

: 26 gru 2006, 13:57
autor: lollirot
Elspeth pisze:Bajki braci Grimm...

o to to! ubóstwiałam je! ciekawe, czy są jeszcze w domu, może bym sobie odświeżyła <banan>

: 26 gru 2006, 14:26
autor: pani_minister
"Basnie ludow polnocy", jakie tam sliczne malutkie obrazki byly... i bajki, odjechane zupelnie, z reniferami i Sloncem i Ksiezycem i Corka Slonca, i demonami jakimis dziwnymi :)

I Mikolajki wszystkie. I Konik Garbusek, moglam godzinami obrazki ogladac :D

: 26 gru 2006, 15:55
autor: ___ToMeK___
lollirot pisze:był taki całkiem spory zbiór bajarka. perełki :)

true... właśnie chciałem to przywołać :). I uważam, że do dziś jest to najlepszy zbiór bajek.

: 26 gru 2006, 20:05
autor: unlucky_sink
BAJKI DLa JULKI

"O KRASNOLUDKU

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma rzekami mieszkał sobie krasnoludek, któremu bardzo śmierdziały nogi.
Gdy próbował umówićsię z jakąś kobietą, ta natychmiast uciekała, gdy tylko poczuła, jak dawało mu zbutów. Na potańcówkach w leśnej tancbudzie też nie cieszył się powodzeniem u pań. Ile razy próbowałzaprosić jakąś pannę do tańca, spotykał się z odmową. Siedział więc samotnie w kącie.

-Tato, to może powinien umyć nogi?

Mył nogi bez przerwy i nawet używał specjalnych środków przeciw poceniu się , ale to nic nie pomagało. Co umył nogi, to za5 minut znowu śmierdziały.

- A może skarpetki powinien zmienić?

Zmieniał codziennie kilka razy, ale to tez nic nie dawało.
W końcu poszedł do leśnego znachora po radę. Ten spojrzał w szklaną kulę i powiedział:

- Musisz odbyć daleką podróż i umyć nogi w śmierdzącej rzece, którą nazywają Wisłą.Idź do Warszawy- tam śmierdzi najbardziej. Zanurzysz nogi i smród rzeki spowoduje, że twoje nogi przestaną śmierdzieć.

Krasnoludek usłuchał rady i udał się do brzydkiego miasta, przez którego środek płynęła cuchnąca rzeka. Umył nogi, a terzeczywiście przestały śmierdzieć.
A że był przystojny, musiał zacząć jeść czosnek, żeby mu śmierdziało z ust, bo nie mógł opędzić się od adoratorek.


ZNOWU O KRASNOLUDKU

W lesie mieszkał krasnoludek który okropnie pierdział. Puszczał straszliwe bąki gdziekolwiek się pojawił. W końcu poszedł do lekarza. Mówiw czym rzecz a lekarz pyta:

- Je pan dużo grochu?
- Jem.
- To niech pan przestanie.
I od tamtej pory przestał jeść groch.
- No i co? Cobyło dalej? Noooo, tato, powiedz!
No, przestał pierdzieć.
- I wtedyzaczęły śmierdzieć mu nogi?



MYSZKI

Na znalezionym na polu strzępku gazety mała myszka Julka przeczytała, że zapowiada się ciężka zima.

Myszka Julka chodziła już do szkoły, gdzie oprócz zajęć z języka mysiego uczyła się czytać ludzkie napisy. Dawniej ludzie przechowywali jedzenie w garnkach, beczkach, workach i skrzyniach, więc łatwo można było się przekonać, co dobregokryje się w środku, zaglądając lub przegryzając kawałek worka lub innego pojemnikana jedzenie. Teraz wszystko zapakowane było w folie, puszki, kartony a było tegotak dużo, że myszy umarły by z głodu zanim znalazły by coś do jedzenia. Ludzie denerwowaliby się bardzo gdyby znajdowali dużo rozdartych opakowań, a trzeba wam wiedzieć, żemetody walki z myszami również uległy udoskonaleniu. Myszy musiały być więc bardzo ostrożne.

Kiedymyszka Jula powiedziała wszystkim, że zapowiada się bardzo mroźna i ciężka zima, myszki postanowiły zgromadzić zapasy fasoli. W czasie mrozów mogły jeść fasolkę i dużo pierdzieć, dzięki czemu w norkach było ciepło. Nie musiały otwierać puszek ząbkami, bo miały specjalny Mysi Otwieracz do Puszek z Fasolką... No i jak ci się Jula podoba ta bajka?

- Jest beznadziejna tato, ty tylko ciągle o pierdach!

No dobrze, to teraz spróbuję inaczej. Myszki nie zgromadziły fasolki, tylko dużo innego jedzonka, żeby nie były głodne w zimie. Niedaleko mysich norek przebiegał rurociąg z ropą naftową. Myszki zrobiły małą dziurkę w wielkiej rurze i doprowadziły do siebie ropę, którą opalały małe piecyki i miały ciepło w norkach. Ale ludzie zorientowali się, że ktoś im podkrada ropę, znaleźli miejsce gdzie był podłączony mysi rurociąg i odcięli go. Nie wiadomo jak się zorientowali, bo przy ogromnej ilości ropy przepływającej rurociągiem mysia instalacja grzewcza zużywała zaledwie parę kropelek.

W norkach zrobiłosię zimno i myszy musiały używać puszek z fasolką do pierdzenia, ale przecieżwcześniej ustaliliśmy że ich nie miały. Hmm... No więc...

... delegacja zziębniętych myszek poszła do dyrektora rurociągu i bardzo grzecznie poprosiła o troszkę ropy, bo bardzo im zimno w łapki. Dyrektor zgodził się, a w zamian myszki obiecały, że będąsprzątać koło rurociągu i będą pomagały ludziom znajdować w nim dziury. Podpisano umowę na której mysia delegacja odcisnęła łapki. Potem było wspaniałe przyjęcie, na którym podano różne rodzaje serka, tego mniej i bardziej śmierdzącego. Na wszelki wypadek nie podano fasoli, pewnie dlatego, że atmosfera na przyjęciu mogłaby zrobić się gęsta.
"

http://www.beton.trout.pl/

bajki Betona

: 27 gru 2006, 03:11
autor: Wujo Macias
lollirot pisze:
Elspeth pisze:Bajki braci Grimm...

o to to! ubóstwiałam je! ciekawe, czy są jeszcze w domu, może bym sobie odświeżyła <banan>

Nieziemska sprawa, momentami takie GORE, ze lozeszty. Sadze,ze za dawnych czasow niejeden dzieciak namietnie oczyl wyrko po wieczornej sesji bajeczek z knigi braci Grimm

: 27 gru 2006, 07:40
autor: ksiezycowka
Tez lubilam baaaaaaaardzo Andersena - swoje trzymam nadal takie zniszczone ze hoho. Braci Grimm to tylko ogladalam.
Co mnie zasmucilo to to ze ludzi tego juz nie chca kupowac dzieciom :( Kupuja durne kolorowe badziewia a te moga lezec i lezec...

: 27 gru 2006, 17:26
autor: Symfonia
Ludwik Jerzy Kern
"Pan Tygrys
"
"Przymknowszy oczy,
Zmarszczywszy brwi,
Pan tygrys w hamaku sobie śpi.
Zobaczyły go zrazu ptaki
I chór urządziły mu taki:
"Panie tygrysie,
Panie tygrysie,
Może pan z nami zabawił by się?"
A tygrys nic.
Ś p i.

Przyleciał Wróbel,
Ćwierknął wesoło.
Puk! Puk!
Dwa razy dziobnął Tygrysa w czoło.
A Tygrys nic.
Ś p i.

Po nim natychmiast
Przyleciał Czyżyk.
"Chcę zagrać z panem w kółko i krzyżyk.
Będzie zabawa na cały park!"
I znów dziób, dziób Tygrysa w kark.
A Tygrys nic.
Ś p i.

Potem zjawiła się Jemiołuszka,
Zaczęła dziobać tuż koło uszka,
Ciuk-ciuk-ciuk-ciuk.
Ciuk-ciuk-ciuk-ciuk,
Umarły zbudzić by się mógł.
A Tygrys nic.
Ś p i.

Po Jemiołuszcze przyleciał Kos.
Raz tylko dzibnął
Prosto w nos.
A Tygrys nic.
Ś p i.

Posłano więc po Szczygła,
Co dziób miał ostry jak igła.
Ten szczyglim sposobem
Zaczął bić dziobem
Tyk-tyk,
Tyk-tyk,
A Tygrys nic.
Ś p i.

W końcu wezwano Dzięcioła,
Może on zbudzić go zdoła.
Przyleciał Dzięcioł
Nastawił dziób,
Wycelował w Tygrysa
I łuup!!!
Łuup!!!
Łuup!!!
Łuup!!!
A Tygrys nic.
Ś p i.

Więc jeszcze raz łupnął
Wściekły i zły,
A wtedy Tygrys powiedział:
"Pssssssssschyyyyyy..."
I zrobił się taki malutki
Jak ogórek marynowany.
A ptaki uciekły pomiędzy liście,
Bo nie wiedziały, oczywiście,
Że pan Tygrys jest
N a d m u c h i w a n y."

: 27 gru 2006, 19:24
autor: megane
pani_minister pisze:I Mikolajki wszystkie.

Oo tak, Mikołajki to znam na pamięć wszystkie do tej pory.

moon pisze:Tez lubilam baaaaaaaardzo Andersena - swoje trzymam nadal takie zniszczone ze hoho.

Też mam takiego starego rozsypującego się Andtersena na półce :).

: 27 gru 2006, 19:28
autor: Mona
Kurcze, ale gapa ze mnie - mnie w związku z tematem przyszły do głowy bajki, które to ja czytałam dzieciom i stąd historia puchatkowa <hyhy>

Jeśli chodzi o małą Monę, której czytała Mama, to pamiętam że były to baśnie Andersena i książeczki z serii "Poczytaj mi mamo" (serio już były) ;DD

: 11 sty 2007, 17:35
autor: Kotek_Szarobury
Pegaz pisze:"poczytaj mi mamo"

Ja również. Taka biała okładka, w rysunki :) Nie wiem czemu biedrony nie lubiłem :|
Poza tym Chatka Puchatka, Kubuś Puchatek, Koziołek Matołek (ponoć całe na pamięć umiałem). Takie są moje najulubieńsze.

: 11 sty 2007, 23:23
autor: Joasia
Ja dodam od siebie Muminki :]

: 12 sty 2007, 00:03
autor: katerina
Z przekazow rodzinnych wiem, ze podobno bylam zagorzala wielbicielka bajek: "O kocie, co gral na harfie" oraz "Ten dziwny Eryk", obie zdaje sie z serii "Poczytaj mi, mamo". Ze swiadomego okresu dziecinstwa pamietam opasly to "Klechdy polskie", basnie braci Grimm, i taka serie z basniami i podaniami z terenow owczesnego ZSRR :) Pewnie cos ominelam... O, "Dzieci pana Astronoma" :) No i - Muminki :)