z tym opatrunkiem to moze po to zeby oko nie wysychalo pod wplywem powietrza (tak bardzo)...
a z kostką to juz pisalem w watku o kontuzjach... na koszu skrecilem i mam bandaz zalecony i odciazanie nogi... (tyle ze po dwoch dniach kustykania nagle zaczalem sprawnie sie poruszac i to wystarczylo zeby dwa razy wybrac sie na plaze pic, wloczyc sie po nocy po miescie.. Chociaz sobie nie potancze przez tydzien conajmniej

. Poszedlbym sobie na jakąś jumprezę.
A w sobote mam planowany wyjazd na domek nad jezioro... i mam nadzieję, że oko wróci do używalności.. i nic więcej sobie nie zrobię bo to juz jest grecka tragedia w moim wykonaniu