rzucam palenie
O ile smiesza mnie takie slowa padajace z ust siedemnastolatek/siedemnastolatkow, ktorzy tylko od czasu do czasu popalali sobie na imprezach, to nie wiem co myslec o tych starszych. Oczywiscie nietrudno jest sie domyslec, ze w kazdym z tych przypadkow osoba, ktora wypowiedziala te slowa do palenia wracala po "rzuceniu" go max na kilka miesiecy. Ogolnie rzecz biorac wyglada mi to na taka jakas dziwna mode - rzucanie palenia jest trendy
. Jak myslicie? Czy czesciej ludzie mowia tak (nie majac jakiegos silnego postanowienia, wiary w to, ze rzuca) tylko po to by sprawic zludne wrazenie, ze cos sie u nich dzieje (wprowadzaja dynamizm w ich zycie)? Czy moze naprawde chca pozbyc sie tego nalogu ale pod wplywem pewnych czynnikow (jakich?) im sie to nie udaje? A moze po prostu dlatego, ze tak jest fajnie/modnie/whatever?
W kazdym badz razie gdy jakis znajomy mi mowi po raz n-ty, ze rzuca palenie to go poprawiam: nie rzucasz, przerywasz. Na ile?
Swoja droga znam chyba sposob na zrazenie czlowieka do palenia na cale zycie. Niestety, zadne z Was nie bedzie moglo juz z niego skorzystac (no, chyba ze...
. Trzeba bedzie w przyszlosci dzieciom zafundowac paczke fajek...


-> często sie śmieję...ze wszystkiego...
-> jak mnie ktos wku$%^&!





