klopot z mama
: 29 gru 2006, 01:44
Kurde nie wiedziałam, w którym dziale to umieścić, ale postanowiłam w zdrowiu, bo przede wszystkim zdrowi dotyczy.
Moja mama jest otyła, wazy ponad 120 kg. ma 50 na karku, zwyrodnienie kręgosłupa(od urodzenia w części szyjnej), chore stawy, nadciśnienie (mimo ze jak była młodsza miała niedociśnienie), cały czas spuchnięte nogi( kwestia jak bardzo, czasem butów nie może wsadzić).Przechodzi menopauzę.
Martwię się bardzo o nią przede wszystkim z powodu wagi. Zawsze, od kiedy pamiętam była gruba. W wieku ok. 21 zaczęła tyć. Kwestia hormonów i nie było wtedy żadnego porządnego lekarza, który by cos z tym zrobili. Teraz w okresie menopauzy jeszcze przytyła. Najgorsze ze nic z tym nie robi, a wręcz przeciwnie.
Kupiłam jej rowerek do ćwiczeń(mieszkamy w kawalerce i zajmuje on dużo miejsca) kilka razy się nim przejechała stoi w koncie jako wieszak na ciuchy. Nie raz mówiłam, aby poćwiczyła to nie, bo się źle czuje ( na wszystko to wymówka prócz na siedzenie na kompie).
Oglądając TV market napaliła się na sauna slucjon która kosztuje ok 200zl ( z kasa u nas krucho). Mówiłam ze to ściema i ze tylko wodę wytapia, która łatwo potem wraca. Nic nie pomagało, żadne tłumaczenia. Udało mi się zaoszczędzić 100 zł kupuje na allegro. Kilka razy użyła i leży w kacie.
Lekarka jej na rożne choroby leki daje to bierze tylko doraźnie, gdy trzeba regularnie (szczególnie przy nadciśnieniu)
Pyzatym sposób odżywiania jest tragiczny:
Mówi ze mało je, ale naprawdę je dużo. Je śniadanie, obiad kolacje (średnie porcje), zjada często przekąski miedzy posiłkami, uwielbia ciastka z bita śmietaną, ptasi mleczko, i inne kaloryczne bomby. Potrafi być głodna godzinę po sycącym obiedzie.
Oczywiście ja w większości robie zakupy, wychodzę z psem (ja jestem tylko w weekendy i dni wolne od zajęć na studiach). W wakacje to ponad trzy tygodnie potrafi z domu nie wychodzić. Cale dnie przed komputerem lub TV.
Nie wie, co mam zrobić, aby zaczęła się odchudzać. Ja jestem trochę przy kości (65 kg przy wzroście 161) i ona potrafi mi powiedzieć ze jestem za gruba i ze powinnam się odchudzać. Ja jej mowie żeby spojrzała na siebie. Mówi ze z dużo je, żeby dyszla na spacer. Aby nie jadła tyle słodyczy i rożne teksty, ale ona nic. Zawsze na wszystko jest wymówka ze się źle czyje, ale gdyby nie la tak spasła to b miała siły, nie miała tak nóg spuchniętych. Kiedyś próbowałam ją zmusić do tego ze jak chce cos słodkiego to sam ma się ubrać i iść do sklepu sobie kupić. Skończyło się wielkim obrażeniem, milczenie i fochem. Ona nie jest w pełni sprana przez ten tłuszcz. Mam dość. Wiem ze ja by schudła to by zdrowie jej się polepszyło. Boje się ze przez t szybko umrze. Serce jej wysiądzie lub, co innego. Najgorsze SA jej psychologiczne zagrywki, których mam dość. Jak normalnie tej kobiecie wyjaśnić ze doprowadza się do grobu? Tak żeby nie wyleciała zaraz z tekstem ze to dobrze, bo chce umrzeć, ze słodycze to jej jedyna przyjemność w życiu, czy ze jest stara, że już jej nic nie pomoże? Ona wymaga porady psychiatry chyba a tam sama się nie uda. Mam już tego naprawdę dość a się martwię o na bardzo. Ponad 120 kg to naprawdę bardzo dużo. Jeszcze te wieczne siedzenie w domu..
Wiem, że bardzo dużo napisałam, ale chciałam jak najlepiej opisać sytuację, która mnie boli
Moja mama jest otyła, wazy ponad 120 kg. ma 50 na karku, zwyrodnienie kręgosłupa(od urodzenia w części szyjnej), chore stawy, nadciśnienie (mimo ze jak była młodsza miała niedociśnienie), cały czas spuchnięte nogi( kwestia jak bardzo, czasem butów nie może wsadzić).Przechodzi menopauzę.
Martwię się bardzo o nią przede wszystkim z powodu wagi. Zawsze, od kiedy pamiętam była gruba. W wieku ok. 21 zaczęła tyć. Kwestia hormonów i nie było wtedy żadnego porządnego lekarza, który by cos z tym zrobili. Teraz w okresie menopauzy jeszcze przytyła. Najgorsze ze nic z tym nie robi, a wręcz przeciwnie.
Kupiłam jej rowerek do ćwiczeń(mieszkamy w kawalerce i zajmuje on dużo miejsca) kilka razy się nim przejechała stoi w koncie jako wieszak na ciuchy. Nie raz mówiłam, aby poćwiczyła to nie, bo się źle czuje ( na wszystko to wymówka prócz na siedzenie na kompie).
Oglądając TV market napaliła się na sauna slucjon która kosztuje ok 200zl ( z kasa u nas krucho). Mówiłam ze to ściema i ze tylko wodę wytapia, która łatwo potem wraca. Nic nie pomagało, żadne tłumaczenia. Udało mi się zaoszczędzić 100 zł kupuje na allegro. Kilka razy użyła i leży w kacie.
Lekarka jej na rożne choroby leki daje to bierze tylko doraźnie, gdy trzeba regularnie (szczególnie przy nadciśnieniu)
Pyzatym sposób odżywiania jest tragiczny:
Mówi ze mało je, ale naprawdę je dużo. Je śniadanie, obiad kolacje (średnie porcje), zjada często przekąski miedzy posiłkami, uwielbia ciastka z bita śmietaną, ptasi mleczko, i inne kaloryczne bomby. Potrafi być głodna godzinę po sycącym obiedzie.
Oczywiście ja w większości robie zakupy, wychodzę z psem (ja jestem tylko w weekendy i dni wolne od zajęć na studiach). W wakacje to ponad trzy tygodnie potrafi z domu nie wychodzić. Cale dnie przed komputerem lub TV.
Nie wie, co mam zrobić, aby zaczęła się odchudzać. Ja jestem trochę przy kości (65 kg przy wzroście 161) i ona potrafi mi powiedzieć ze jestem za gruba i ze powinnam się odchudzać. Ja jej mowie żeby spojrzała na siebie. Mówi ze z dużo je, żeby dyszla na spacer. Aby nie jadła tyle słodyczy i rożne teksty, ale ona nic. Zawsze na wszystko jest wymówka ze się źle czyje, ale gdyby nie la tak spasła to b miała siły, nie miała tak nóg spuchniętych. Kiedyś próbowałam ją zmusić do tego ze jak chce cos słodkiego to sam ma się ubrać i iść do sklepu sobie kupić. Skończyło się wielkim obrażeniem, milczenie i fochem. Ona nie jest w pełni sprana przez ten tłuszcz. Mam dość. Wiem ze ja by schudła to by zdrowie jej się polepszyło. Boje się ze przez t szybko umrze. Serce jej wysiądzie lub, co innego. Najgorsze SA jej psychologiczne zagrywki, których mam dość. Jak normalnie tej kobiecie wyjaśnić ze doprowadza się do grobu? Tak żeby nie wyleciała zaraz z tekstem ze to dobrze, bo chce umrzeć, ze słodycze to jej jedyna przyjemność w życiu, czy ze jest stara, że już jej nic nie pomoże? Ona wymaga porady psychiatry chyba a tam sama się nie uda. Mam już tego naprawdę dość a się martwię o na bardzo. Ponad 120 kg to naprawdę bardzo dużo. Jeszcze te wieczne siedzenie w domu..
Wiem, że bardzo dużo napisałam, ale chciałam jak najlepiej opisać sytuację, która mnie boli

