Blazej30 pisze:pracocholik pisze:Zawsze mi się wydawało, że jednak jestem normalny... A tutaj ZONK - wychodzi na to, że w najlepszym razie jestem facetem bez jaj
a w dodatku pedał. zdradź kogoś to może coś z tego będzie

Nie. Prędzej pozostanę pedałem i bezjajeczną cipą niż zdradzę. Mogę kogoś zostawić, by być z kimś innym, lecz nie mieści mi się w głowie oszukiwać kogoś - a z reguły sprowadza się to do oszukiwania obydwu kobiet - przynajmniej jednej że jest tą jedyną, i ewentualnie drugiej - że z tą pierwszą albo już skończyłem, albo skończę niebawem.
Podnoszenie larum, że nie tylko kobiety zdradzają nic tu nie pomoże - bo niestety prawda jest taka, że częściej facet "zalicza" kogoś na boku i wraca do związku. Kobiety zaś tworzą przedziwne konfiguracje często jedynie z obawy, że jak z tym nowym nie będzie dostatecznie dużo lepiej niż "z oficjalnym", to zawsze można wrócić. I takie zachowanie budzi mój niesmak. Może gdyby Panie częściej doświadczały psychicznie jak się ktoś w taki sposób traktowany czuje, postępowałaby inaczej.
lollirot pisze:pracocholik pisze:To chyba znak czasów
Jak idziesz do sklepu po ziemniaki i jest kolejka, to też rozkminiasz, czy to nie znak czasów? Indywidualne podejście nie istnieje?
Przepraszam bardzo, ale Twój przykład pasuje tutaj jak pięść do oka. Nie porównuj kolejek w sklepach do skrajnie niekorzystnych przemian obyczajowo-moralnych. Bo waga problemu zasadniczo inna. Indywidualne podejście istnieje, co nie zmienia stanu rzeczy, że zdrada zawsze jest zła. Indywidualnie to każdy może rozstrzygać czy zostawić kogoś dla kogoś innego. Nie relatywizować, czy w tej konkretnej sytuacji zdradę można dopuścić.
lollirot pisze:Shit, trudno, chyba zaryzykujemy, chociaż przeraża mnie wyjście na tę temperaturę. Najpierw cappucino z miodem i cynamonem

Nie wiem jaką masz pogodę za oknem. Ja niedawno wróciłem z cmentarzy i mimo że u mnie "na wsi" jest dużo zimniej niż w Warszawie wcale nie jest jeszcze aż tak źle. Ale cappucino z cynamonem chętnie bym wypił. Tylko bez miodu, bo nie zasłodziłbym się na śmierć

Olivia pisze:lollirot pisze:Indywidualne podejście nie istnieje?
Właśnie, zdrada istniała zawsze. Być może trendy w myśleniu się zmieniają, niektórzy podchodzą do zdrady bardziej na luzie. Ale znakiem naszych czasów prędzej jest internet i takie forum, niż zdrada.
Chyba źle mnie zrozumiałaś. Mi nie chodziło o samą zdradę, lecz o to jak jest traktowana "na zewnątrz". I dla mnie relatywizowanie na jej temat to znak czasów. Czy to właśnie nazywasz podejściem "na luzie"? Łatwo podchodzić zdradzającemu, zdradzany zdecydowanie inaczej o tym pomyśli.
Olivia pisze:Mijka pisze:Ja do dziś żałuje, że nie miałam odwagi poświęcić 5letniego związku dla innego faceta, ale każda sytuacja jest inna.
Właśnie. Tu wchodzi szacunek do obecnego faceta i cierpliwość tego, co się pojawił (o ile wie, że ta dziewczyna ma kogoś).
Nie da się czekać w nieskończoność jako ten trzeci i przychodzi taki moment, że ma się nieodwołanie dość.
Drogie Panie! Abstrahując od tego co myślę o zdradzie, jak również o jej relatywizowaniu, chciałbym zaznaczyć pewien istotny "drobiazg" - jaki sens budować poważny związek "z tym trzecim" jeśli nie jest on łaskaw zaczekać aż Wasza "sytuacja związkowa" zostanie ostatecznie w ten czy inny sposób rozwiązana? Jeśli to ktoś wartościowy i za wartościowe Was uważa będzie czekał. Jeśli nie, to niech się nie zdziwi jeśli za jakiś czas zostanie tak samo potraktowany - wymieniony "na nowszy model" w najmniej przyjemny sposób. Nie da się ukryć, że boli gdy zostawia nas ktoś nam bardzo bliski. Boli jednak wiele bardziej, gdy ta sama bardzo bliska nam osoba zdradza.
Prawdę powiedziawszy, nie bardzo rozumiem o jakim szacunku względem obecnego faceta mówisz, kiedy został już zdradzony... Przecież tu nie ma żadnego szacunku!!